Żywot św. Edmunda, króla angielskiego i męczennika.


20. Listopada.

Żywot św. Edmunda, króla angielskiego i męczennika.

Po śmierci króla Offy namaścił i ukoronował św. Humbert piętnastoletniego Edmunda na króla Ostanglii. Piękna i urodziwa postać młodzieńca, odwaga, męztwo, pobożny żywot, silna wiara w Chrystusa ukrzyżowanego, szczerość i otwartość uczyniły go godnym tego wysokiego dostojeństwa tak wobec Boga, jak wobec ludzi.

Był on młodziuchnym, ale powagą i mądrością zakrawał na starszego męża. Do tej mądrości i roztropności doszedł wskutek ciągłej i gorliwej modlitwy. Umiał on na pamięć cały psałterz Dawida. Poczciwe jego serce nienawidziło pochlebstwa. Pasożyci, psujący i napawający zgorszeniem i najlepszych częstokroć książąt, unikać musieli bliższej z nim styczności. Pragnął wszystko oglądać i słyszeć, co, tylko się robiło i nakazanem było na dobro i korzyść jego poddanych, i pilnie przestrzegał, aby im się nie działa krzywda. Biedni, wdowy i sieroty miały w nim jak najlepszego przyjaciela i opiekuna; dzień i noc o tem myślał, jakby polepszyć dobrobyt poddanych i utrwalić pokój w kraju.

Już piętnaście lat sprawował rządy kraju, gdy nagle hordy duńskie pod przewodem naczelników Hinguara i Hubby którzy wszystkich nowoczesnych rozbójników morskich przewyższali srogością, wylądowały w Anglii i spustoszyły kilka prowincyi ogniem i mieczem, wszędzie szerząc przestrach i przerażenie. Najezdnicy byli zawziętymi wrogami nauki Chrystusowej, burzyli przeto świątynię, mordowali bez litości kapłanów świeckich i zakonnych, hańbili zakonnice. W łupieżczym zapędzie dotarli do klasztoru Coldingham, gdzie wtedy błogosławiona ksieni Ebba z kilku zakonnicami wiodła żywot świątobliwy. Dziewice te z przerażeniem słyszały o nieludzkiem okrucieństwie tych rabieży. Bojąc się przeto o utratę niewinności, pourzynały sobie nosy i uszy, aby w najezdnikach obudzić wstręt i tym sposobem wstrzymać ich od chęci nasycenia swych dzikich pożądliwości. Gdy Duńczycy wtargnęli do klasztoru i ujrzeli oszpecone i pokaleczone niewiasty, popadli w niepohamowaną wściekłość i wszystkim poucinali głowy. Pobożne mniszki ocaliły dziewictwo, a w zamian za znikome życie doczesne otrzymały wiecznotrwałą koronę wiekuistego żywota.

Po dokonaniu tej ohydnej rzezi zwrócili się napastnicy ku dzierżawom Edmunda. Widząc, że dla tej dzikiej tłuszczy nie masz nic świętego, zebrał król swe wojsko, natarł na wrogów pod Thetfortem i pobił część ich armii. Ale wkrótce najezdnicy wrócili z przeważającemi siłami, zadali Edmundowi znaczną klęskę, a jego samego pojmali. Okutego w kajdany stawili przed swymi hersztami, Hinguarem i Hubbą. Ci zażądali od niego, aby się wyprzysiągł chrześcijańskiej wiary, ale święty jeniec odrzucił z oburzeniem propozycyą i odrzekł: ,,Wiara moja jest mi o wiele droższą od życia. Nigdy się nie zgodzę na wyparcie się Boga, którego dotychczas stale wyznawałem." Rozsierdzony tą odpowiedzią Hinguar kazał  go bić okrutnie, potem przywiązać do pnia i smagać aż do krwi rózgami. Świątobliwy monarcha znosił te męczarnie z bezprzykładną cierpliwością. Ponieważ bezecni rozbójnicy nie mogli przełamać silnego postanowienia, poczęli ze swywoli puszczać na niego strzały. Całe jego ciało było jakby naszpikowane strzałami. Nareszcie kazał Hinguar ściąć mu głowę mieczem. Stało się to w r. 870. Głowę jego zanieśli poganie do lasu i porzucili ją w zaroślach. Przybiegł natychmiast wilk i tak długo stał przy niej na straży, póki nie nadeszli chrześcijanie i nie podnieśli jej z ziemi. Wilk im towarzyszył, a po pochowaniu świętych zwłok spokojnie odszedł do lasu.

Gdy dzikie hordy wróciły do domu, a w kraju przywrócony został pożądany pokój, wystawiono na cześć męczennika wspaniały kościół i złożono w nim jego zwłoki, które były wcale nienadpsute. Później dobudowano do kościoła obszerne opactwo i wystawiono prócz tego jeszcze dwie świątynie.

Dzisiaj pozostały tylko gruzy owego opactwa. Obrazy św. Edmunda przedstawiają go przyodzianego w szaty królewskie, przywiązanego do pnia i na wskroś przeszytego strzałami.

Nauka moralna.

Św. Edmund łatwo mógł był ocalić swe życie, gdyby się był okazał choćby chwilowo tylko posłusznym rozkazowi Hinguara i gdyby się był wyrzekł chrześcijaństwa. Wiedząc jednak dobrze, że jako monarcha winien dać dobry przykład poddanym, wolał ponieść śmierć męczeńską, aniżeli skazić przykładny i wzorowy swój żywot haniebnem odstępstwem i wyparciem się wiary, którą aż do śmierci wyznawał.

Modlitwa.

Spraw Panie Boże, ażebyśmy zapatrując
się na przykład św. Edmunda,
króla i męczennika, wiernie się trzymali
wiary, tego najwyższego skarbu, jaki
mogłeś dać pogrążonej w nędzy
i grzechach ludzkości, i abyśmy przykazania
Twe święte chętnie i sumiennie
pełnili. Przez Jezusa Chrystusa, Pana
naszego. Amen.



ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 1027-1028