2-go Listopada.
DZIEŃ ZADUSZNY
Nabożeństwo to ustanowione zostało około roku Pańskiego 1000.
(Historya tego nabożeństwa i pobudki do niego).
Dzień Zaduszny, jest dniem poświęconym przez Kościół dla niesienia ratunku duszom w czyśću za trzymanym. Jak więc w dniu wczorajszym Kościół wojujący, oddawał cześć Kościołowi tryumfującemu i polecał się jego pośrednictwu i modlitwom, tak znowu dziś swojemi modlitwami i pośrednictwem do Boga wspiera Kościół cierpiący, i stara się jak największą liczbę dusz przenieść z niego do Kościoła tryumfującego.
Jest-to artykułem wiary naszej, że Czyściec istnieje. Są dusze, które schodząc z tego świata, albo nie miały grzechu śmiertelnego na sumieniu, albo przez szczerą pokutę dostąpiły jego odpuszczenia, obciążone jednak grzechami powszedniemi, i niezupełnie zadość uczyniwszy sprawiedliwości Boskiej za grzechy śmiertelne chociaż przebaczone, nie są dość doskonałemi i czystemi, aby wprost do Nieba pójść mogły. Takie więc pozostają przez mniej lub więcej długi czas w pewnem miejscu, gdzie się z tych pozostałości grzesznych oczyszczają, i dla tego miejsce to nazwane jest Czyśćem. Od samego początku swego istnienia Kościół modlił się zawsze za te dusze, opierając się na tych słowach pisma Bożego: Święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów, to jest od kary za grzechy, jakie w czyśću ponoszą, rozwiązani. Wyłączano od tego tych tylko, którzy schodząc z tego świata, oderwani byli od jedności Kościoła. Mamy tego wyraźne ślady w dziełach Ojców Kościoła z pierwszego wieku, jako też i w pozostałych z tejże pory różnych modlitwach Kościelnych. Lecz przez długi czas ograniczono się na modleniu się za zmarłych, już - to prywatnie, już wspominając o nich przy każdej Mszy świętej i pacierzach kapłańskich, już-to odprawiając za nich zwykłe Msze święte. Nie było jednak dnia odrębnie na nabożeństwo w tym celu odprawiane wyznaczonego, i nastąpiło to dopiero w początku XI-go wieku.
Pod tę porę żył święty Odilon, Opat Kluniaceński, który szczególną był przejęty litością nad duszami w czyśću zatrzymanemi. Mając rozliczne dowody jak wielki przynosi się duszom tym ratunek, gdy się za nie modlimy, i jak to mile Pan Bóg przyjmuje, wyznaczył we wszystkich klasztorach swojego zakonu dzień, w którymby w sposób szczególny, corocznie odprawiało się nabożeństwo za dusze w czyścu będące. Obrał na to dzień zaraz po uroczystości wszystkich Świętych następujący, jako najwłaściwszy, aby przez wyprowadzenie wielu dusz w Czyśću będących, rozweselić i powiększyć grono błogosławionych duchów, w wigilią tegoż dnia czczonych. Zaś odpowiadało to tak dalece duchowi i pragnieniu Kościoła powszechnego, że niedługo po tem, postanowienia Papieskie rozciągnęły to nabożeństwo do całego chrześcijaństwa, z wielką wszystkich wiernych pociechą.
Jakoż, cóż może być słuszniejszego, co bardziej właściwego tej czynnej miłości bliźnich, która powinna być cechą każdego prawowiernego chrześcijanina, jak gorliwe i skuteczne niesienie ratunku świętym duszom w Czyśću cierpiącym! Są-to wybrańcy Pańscy, którzy po pewnym czasie, w Niebie będą zażywać wielkich względów Bożych. Są-to wierni słudzy Chrystusowi, nabyci przenajświętszą krwią Jego, którzy wprawdzie cierpią teraz, lecz z czasem dostawszy się do Jego królestwa, w trójnasób odwdzięczą się za to, co się dla nich uczyni. Są-to blizcy nasi krewni, rodzice, dzieci, przyjaciele, dobroczyńcy, siostry i bracia, którzy wyglądają od nas ratunku, którzy mają do niego wszelkie prawo, i o który rzewnie nas proszą, z ciemnicy, w jakiej są zamknięci wołając temi słowy Pisma Bożego: Zmiłujcie się nademną, zmiłujcie się nademną przynajmniej wy, przyjaciele moi.
„Ojcze mój! matko moja! woła do ciebie to dziecię, które tak kochałeś, i tyleś łez po jego stracie wylał, doznaję cierpień wyobrażenie przechodzących, w tym przybytku boleści, gdzie mnie sprawiedliwość Boska zatrzymać musiała. Możecie mnie poratować nietrudną dla was rzeczą: jałmużna ubogiemu w tym, celu uczyniona; modlitwa zaniesiona za mnie, Msza święta za moję duszę odprawiona, mogą mnie wywieść z tych gorejących płomieni, mogą przyśpieszyć moje wyzwolenie. Czyż obojętnymi będziecie na tak ciężkie cierpienia moje? Bardzo podobnem jest, że prędzej czy później, w takiej jak ja teraz, wy zostawać będziecie potrzebie; jeśli już w tenczas będę w Niebie, wstawię się z całego serca do Pana Boga za wami, aby was z waszych cierpień wyzwolić, i was także na łonie Swojem czem prędzej umieścić raczył." — „Synu mój, córko moja, woła znowu ten ojciec lub matka, pogrążeni w płomieniach czyścowych, miejcie litość nad tymi, którym tak wiele zawdzięczacie, którym po Bogu winniście i życie i to- co na ziemi posiadacie. Niech nasze jęki poruszą serca wasze; poratujcież nas ciężko cierpiących. Nie wymagamy od was nic nadzwyczajnego: tylko uczynków miłosierdzia, modlitw, i pamięci o nas przed Bogiem. Co dla nas zrobicie, to wam Pan Bóg i na tym świecie, na którym żyjecie, i w Niebie nagrodzi."
Otóż dla pobudzenia to nas do spełnienia tego obowiązku miłości i sprawiedliwości nawet, Kościół Święty, przez obrzędy dnia dzisiejszego, stara się go nam przypomnieć, i rozbudzić w sercach naszych należną o duszach zmarłych pobożną pamięć, a to przez te wszystkie Msze święte za dusze zmarłych odprawiające się, przez to Nabożeństwo żałobne, przez ten Katafalk urządzony na środku Kościoła, a na którym widzieć powinniśmy jakby złożone ciała wszystkich najdroższych nam zmarłych, a szczególnie tych, o których duszach mamy zkądkolwiek wypływający obowiązek pamiętania w sposób szczególny.
Żadne cierpienia doczesne tu na ziemi ponoszone, iść nie mogą w porównanie z cierpieniami, jakich doznają dusze w Czyśću zatrzymane. Jest to powszechnie przyjętem zdaniem, że jedna godzina cierpienia czyśćowego, sroższą jest od największego cierpienia tu na ziemi przez kilkadziesiąt lat ponoszonego. Co większa, niektórzy Ojcowie utrzymują, że ogień, którym dusze tam są oczyszczane, gwałtowniejszym jest nawet od ognia piekielnego; a to jak mówią dla tego, że będąc on czasowym a nie wiecznym jak piekielny, gwałtowniejszym jest co do siły, nie mając być równym tamtemu co do trwałości. Tęsknota zaś za Bogiem, którą także dotknięte są dusze w czyśću zatrzymane, jest tak niezmierną, że gdyby kto z żyjących tu na ziemi, chociaż na najkrótszą chwilę jej doznał, wnet by od niej umarł. Słowem, dusze w Czyśću zatrzymane, są-to istoty tak cierpiące jak tu na tym świecie nikt, chociażby najbardziej godnym był pożałowania, cierpiącym być nie może.
Gdybyś w tym stanie widział obcą ci zupełnie osobę, owszem w ro g a twojego, litością byś się przejął; a tym czasem ci, o których tu idzie, są-to twoi przyjaciele, twoi krewni, twoi bracia, twoi dobroczyńcy, albo twoi rodzice, którzy goreją w tych strasznych ogniach! I kto wie, może takich niezmiernych doznają cierpień za to, że cię zanadto kochali, zanadto ci pobłażali, zanadto ci dóbr, któremi się cieszysz, zostawili. Czyż nieczułym będziesz na ich stan tak bolesny? Strapione te dusze błagają cię o ratunek, żebrzą go u ciebie, domagają się go w imię tej miłości, którą mieli ku tobie, a odwołują się do tej, którą dla nich mieć powinieneś. A cóż dopiero powiedzieć o tych duszach, które tam cierpią głównie z twojej winy: bo albo dla tego żeś je nie powstrzymał od grzechu, kiedy mogłeś i powinieneś to był uczynić; albo żeś swojem postępowaniem przywiódł je do takowego, albo-li też słowem, przykładem lub jakiemukolwiek zgorszeniem, do złego zachęcił, a więc stałeś się głównym, a może jedynym sprawcą tych strasznych cierpień, jakie teraz ponoszą!
Owóż wszystkie te dusze tak srogo dotknięte, i zmuszone według wyrażenia Pisma Świętego co do ostatniego szelążka wypłacić się sprawiedliwości Bożej, same w niczem sobie ulgi przynieść nie mogą. Lecz ty z nieprzebranego miłosierdzia Bożego, małym kosztem zadośćuczynić możesz za nie, tejże sprawiedliwości Bożej. Modlitwa za nich zaniesiona, jałmużna w tym celu uczyniona, Msza święta na tę intencyą wysłuchana, umartwienie jakowe ciała, dobry jaki uczynek, który spełnisz w chęci ratowania dusz tych, wielką w ich cierpieniach przynieść im może ulgę, a nawet i od razu wyzwolić i wprowadzić ich do przybytków niebieskich, gdzie ich czekają niewymowne radości i wieczne wesele na łonie Boga. Któż z nas, chyba bez serca człowiek, odmówiłby usługi tak mało go kosztującej, a tak wielkie sprowadzającej dobrodziejstwa na osobę, dla której się czyni? Któżby, mówię jej odmówił, chociażby ostatniemu z ludzi w niewoli jęczącemu, i nie chciał go wyzwolić, gdyby wiedział że to może uczynić, byle się za niego pomodlił, albo na jego intencyą jakie dobre czyny spełnił. A więc, czyż możemy odmówić tak małej rzeczy naszym przyjaciołom i osobom najbliższemi związkami krwi i przywiązania z nami połączonym? Gdybyśmy się na to nie zdobyli, dowodzilibyśmy że albo nie mamy wiary w tę prawdę katolicką że istnieje Czyściec i że możemy ratować dusze w nim zatrzymane, albo bylibyśmy pozbawieni wszelkiej miłości względem tych, których może najbardziej miłować jesteśmy obowiązani. Pamiętajmy, że cokolwiek dla dusz tych uczynimy, małym trudem tak wielkie oddając im przysługi, owszem, wyrządzając im największe dobrodziejstwa, to wszystko dla samych siebie czynimy. Czyż święte te dusze, nam niejako zawdzięczając swoje szczęście, zapomną o nas, kiedy go już dostojną? Miłość i wdzięczność w Niebie w cale się nie przytłumiają: owszem uczucia te stają się tem żywszemi i doskonalszemu A gdy wiemy, że Pan Bóg Świętych Swoich prośby i wstawiania się za nami łaskawie wysłuchiwać raczy, czegóż nie możemy się spodziewać od Pana Boga za ich pośrednictwem, którego one nam bez wątpienia nie odmówią, gdy nam będą zawdzięczać to, że sie już i sami przyczyńcami przed Bogiem stań.
I to są pobudki, dla których w ogólności powinniśmy się modlić za dusze w Czyśću będące. Obowiązek zaś ten szczególnie nas obarcza względem tych dusz, dla których z powodu wdzięczności im od nas należnej, bardziej do tego obowiązani jestesmy. Lecz przedewszystkiem wiedzieć powinniśmy, że według wszelkiej sprawiedliwości, scisłym obowiązkiem jest dzieci i wszelkiego rodzaju spadkobierców spełnić jak najprędzej wolę tych, po których spadek odziedziczyli, jeśli oni w testamentach i za pisach swoich; obwarowywali jakie sposoby ratowania swej duszy.
POŻYTEK DUCHOWNY.
Oblicz się z sumieniem, czy tak jak powinieneś pamiętasz o duszach zmarłych tych osób, które z jakiegokolwiek powodu, mają prawo domagać się od ciebie tego rodzaju pomocy: Szczególnie patrz, czy nie masz na sumieniu zaległych jakich zapisów osób zmarłych, przez które one zapewniały sobie ratunek dusz swoich po śmierci: Samo opóźnienie w wykonaniu takowej ich woli, może być ciężkim grzechem; a niestety, często się on powtarza.
MODLITWA (Kościelna).
Boże, Stwórco i Zbawco wszystkich wiernych!
duszom sług i służebnic Twoich, daj
wszystkich grzechów odpuszczenie, aby miłosierdzia
Twojego, którego zawsze pragnęły,
za naszemi pokornemi modlitwami dostąpiły.
Który żyjesz i t. d.
Na te intencyą: Zdrowaś Marya.