Żywot świętego Gallusa, opata.


16. Października.

Żywot świętego Gallusa, opata.

Wdzięczność, powinna cześć i uwielbienie nie pozwała nam w dniu dzisiejszym pominąć wysokich zasług świętego Gallusa, założyciela słynnego klasztoru St. Gallen, który skarbami cnoty, nauki i sztuki żywił i zbogacał pół Europy przez dziesięć wieków. Wielki ten sługa Boży (551) był potomkiem znakomitej rodziny irlandzkiej, pobierał naukę w klasztorze Benchor pod sterem świętego Kolumbana i jako kapłan-zakonnik to warzyszył swemu nauczycielowi z jedenastu braćmi do Gallii. Podzielał wiernie losy swego duchownego przewodnika, przebywał z nim razem w Lukseil, został z nim wygnany z Burgundyi i przeniósł się do wschodniej Szwajcaryi. Obaj osiedli na południowej krawędzi jeziora Zurichskiego pod miasteczkiem Tuggen, aby tamtejszym poganom głosić Ewangielią, ale nie znaleźli posłuchu. W świętym zapale powrzucał Gallus ich bożyszcza w jezioro, popalił ich drewniane bóżnice, co tak rozgniewało Helwetów, że sponiewierali misyonarzy i zmusili ich do szukania ocalenia w ucieczce. Przyjęci gościnnie przez proboszcza Arbońskiego Willimara, wystawili za jego pomocą kilka cel pod Bregencyą i tym sposobem dali pierwszy początek klasztorowi Mehrerau. Ponieważ jednak ta ziemia dostała się pod władzę króla Burgundzkiego Teodoryka, który był w rogiem świętego Kolumbana, uważał tenże za konieczność wynieść się z bracią zakonną do Włoch. Gallus zapadł był na febrę i musiał pozostać w Arbonie, gdzie pod opieką dwóch duchownych, Magnusa i Teodora, szczęśliwie odzyskał zdrowie.

A by dalej wieść życie samotne, wyszukał Gallus pod przewodem Hildebarda, dyakona parafii Arbońskiej stosowną ustroń i znalazł ją na wyżynach, gdzie rzeczka Steinach staczając się z wysokiej skały, tworzy piękny wodospad. Tu ukląkł i prosił Boga, aby mu pozwolił w tem miejscu wystawić dom poświęcony swej chwale i czci. Następnie wrócił do Arbonu, aby pożegnać proboszcza i zabrać ze sobą swych uczniów Magnusa i Teodora. W tem pojawia się goniec księcia Allemanów Gunzona przed Willimarem z prośbą, aby z Gallusem się stawił na dworze jego pana w Ueberlingen, gdyż córka jego opętana przez złego ducha, tarza się po podłodze ze spienionemi ustami i tak silnie się szamoce, że czterech mężczyzn nie może się otrzymać. Pokorny Gallus nie chciał towarzyszyć Wllimarowi lecz pospieszył z Magnusem i Teodorem do pustelni nad rzeką Steinach i ukrył się w lesie Sennewaldzkim, gdzie go przyjął gościnnie Jan dyakon. Ulegając wreszcie usilnym prośbom strapionego księcia, stanął przed nim i uzdrowił chorą modlitwą i kładzeniem rąk. Gunzon obdarzył go hojnie i kazał hrabiemu Arbonu dopomódz mu w wystawieniu celi.

W roku 615 zebrało się w Konstancyi kilku biskupów, wielu kapłanów i świeckich, aby osieroconemu kościołowi dać nowego biskupa. Na osobne zaproszenie Gunzona stawił się także Gallus wraz z Magnusem i Janem dyakonem. Wszystkie głosy padły na Gallusa, jako męża upodobanego Bogu, mającego w tych stronach wielkie znaczenie, oczytanego w Piśmie świętem, mądrego, sprawiedliwego, nieskalanego, szczodrobliwego, ojca wdów i sierót. Gallus jednak oświadczył: ,,Co mówicie, jest dobre, gdyby tylko było prawdą. Pomnijcie na to, że prawo kościelne zakazuje wybierać cudzoziemca na biskupa; ale otóż macie przed sobą Jana dyakona. On jest synem tej ziemi i posiada wszystkie przez was wymienione przymioty." Jana też wybrano i wyświęcono, a Gallus przemówił do wyborców tak przekonywająco, że wszyscy ze wzruszeniem zawołali: ,,Duch Boży odezwał się z ust tego męża." Gallus wrócił do swej pustelni, droższej mu od godności biskupiej.

Rączo tedy przystąpił do dzieła z braćmi, których liczba wzrosła, aby sobie urządzić nowe miejsce pobytu. Po nocnym chórze wychodzili razem do prastarego lasu, aby ścinać odwieczne drzewa, odstraszać dzikie zwierzęta, spulchniać twardy grunt, kopać rowy, stawiać groble nie spocząć, póki nie dokonają zamierzonego dzieła W tem pojawili się w roku 625 zakonnicy z Lukseil ze smutną nowiną, że opat Eustazy umarł, i błagali Gallusa, aby zajął jego miejsce. Gallus nie przyjął ofiarowanej godności i pozostał przy braci zakonnej, Gallus. którą według reguły św. Kolumbana rządził z łagodnością i powagą ojcowską. Po kilku latach stanął w tem ustroniu ładny klasztór, przybytek pokoju, gdzie lud okoliczny lubił się zbierać, szukając rady i pomocy w potrzebach materyalnych i duchowych. Niestrudzony Gallus głosił Ewangielią nad Renem i po obu stronach jeziora Badeńskiego i zyskiwał coraz więcej dusz dla nieba. Niweczył ostatnie szczątki pogaństwa, co mu się udawało tem łatwiej, że powszechnie uchodził za cudotwórcę.

Doszedł do 95-go roku życia. Na nim się ziściło przysłowie: »Jakie życie, taka śmierć." Śmierć go spotkała wśród pracy około czci Bożej i zbawienia dusz. Przyjaciel i wielbiciel jego Willimar prosił go, aby w dniu uroczystości świętego Michała powiedział w Arbonie kazanie wobec licznie zgromadzonych wiernych.

W dniu oznaczonym przybył czcigodny starzec do Arbony ze słowem Bożem i powiedział kazanie, niestety ostatnie w swem życiu. Zapadł bowiem natychmiast na gorączkę, która resztę sił jego strawiła. Skonał dnia 16-go Października. Drogie jego zwłoki odprowadziły liczne rzesze ludu do klasztoru i złożyli je w grobach kościelnych. Nad mogiłą jego działo się tyle cudów, że miejsce to wkrótce zwiedzać poczęły liczne tłumy pielgrzymów.

Świętego Gallusa przedstawiają zwykle w habicie opackim z niedźwiedziem przy boku. Wieść bowiem niesie, że wyciągnął razu pewnego ostry kolec z łapy zwierzęcia, które potem długo nie odstępowało swego dobroczyńcy, pomagając mu przy pracy budowlanej.

Nauka moralna.

Szczęśliwymi godzi się nazwać tych, co wiernie służą Bogu. Starając się żyć według woli Bożej, dbają o swoje i swych bliźnich zbawienie, osiągają cel swego pobytu na ziemi w sposób najwłaściwszy, Bogu najmilszy, a dla siebie najkorzystniejszy. Ale wróćmy do świętego Gallusa i jego fundacyi. Po śmierci świętego Opata uczniowie jego dalej prowadzili rozpoczęte przez niego dzieło. Zbogaceni licznemi darowiznami, zamienili ubożuchną jego celę na wspaniałe opactwo, obejmujące kościół i rozległy klasztór. Naokoło klasztoru osiadali okoliczni mieszkańcy, a z tych małych początków powstała ludna wieś, a później teraźniejsze miasto St. Gallen. Klasztór był przybytkiem sztuk i nauk, któremi się zajmowali księża i braciszkowie, rządzący się regułą świętego Benedykta. Braciszkowie byli rzeźbiarzami i malarzami, wyrabiali jedwabne i aksamitne ornaty, przetykane złotem i srebrem i przepisywali książki, zdobne pięknemi malowidłami. Księża zajmowali się nauką i kształcili język, leżący podówczas jeszcze w kolebce. Wielu z nich było słynnymi teologami, inni znali się gruntownie na muzyce i astronomii, drudzy wsławili się darem poezyi i wymowy, uczyli łaciny i greczyzny młodzież, zbiegającą się do nich ze wszystkich stron świata. Klasztór był ogniskiem, z którego promienie światła rozchodziły się daleko i szeroko. Szkoły klasztorne miały rozgłośną sławę, a zakonników powoływano w odległe strony do zakładania klasztorów Benedyktyńskich. Błogie i obfite w owoce było działanie tego przesławnego opactwa.

Modlitwa.

Boże wszechmogący, prosimy Cię
za przyczyną świętego Gallusa, ażeby
wiara, którą on wszczepił w serca
współczesnych, nie wygasła w ich prapra
wnukach. Niechaj 
idą za przykładem tego Świętego, a starając się o
Twą łaskę, niech kończą tam żywot doczesny
w nadziei wiekuistej nagrody,
którą przyobiecałeś wszystkim tym, co
Ci wiernie służą. Przez Jezusa Chrystusa,
Pana naszego, który z Tobą i
z Duchem św. w niebie i na ziemi
żyje i króluje na wieki wieków. Amen.



ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 909-912