4-go października.
Święty Franciszek z Assyżu, założyciel zakonu.
„Noszę blizny Pana na ciele mojem!"
Do Gal. 6, 17
Święty Franciszek urodził się w roku 1182 w Assyżu, małem miasteczku Umbryi i pochodził ze zamożnej Rodziny. Rodzice jego, oddani całą duszą kupiectwu, starali się młodemu Franciszkowi dać jak najlepsze wykształcenie w tymże zawodzie, nie dbając wiele o wychowanie cnotliwe i bogobojne. Dlatego też młodzieniec wzrósł w próżności i oddany był tylko światowym rozrywkom i radościom; jednakowoż wystrzegał się wszelkich wybryków i był miłosierny względem ubogich, którym często dawał jałmużny. Jałmużna ale jest głosem, który woła do nieba i zyskuje u Boga łaskę. Prawda ta okazała się też i na św. Franciszku, albowiem w 25-tym roku życia serce jego nawróciło się zupełnie do Boga. Poznawszy próżność światową, którą dotychczas tak miłował, odwrócił się od niej i zapragnął samotności, szukając w zaparciu się własnem spokoju i radości. Przez dłuższy czas był oddalony od miasta rodzinnego Assyża, przebywając na pielgrzymce do Rzymu, gdzie oddawał się tylko modlitwom i umartwianiom. Po powrocie z tej pielgrzymki było ciało jego tak stargane postami, umartwieniami i chorobami różnego rodzaju, a odzież tak podarta, że go uważano za obłąkanego, a dzieci prześladowały go drwiąc z niego po ulicach i rzucając za nim kamieniami. Do tego przyłączyło się, że go własny ojciec wydziedziczył. Lecz on znosił to wszystko z największą pokorą, radością, cierpliwością i wdzięcznością dla Boga. Następnie usunął się św. Franciszek do małego kościółka Porcyunkuli pod wezwaniem „Maryi Panny Anielskiej" i przebywał tam na modlitwach i rozmyślaniach. Tutaj usłyszał podczas Mszy świętej słowa Chrystusa: „Nie miejcie złota, ani srebra, ani pieniędzy w trzosach waszych. Ani taistry w drodze, ani dwu sukien, ani butów, ani laski". (Mat. 10, 9). Słowa te Chrystusa wziął sobie św. Franciszek za regułe i postanowił ją zawsze na przyszłość wykonywać jak najdokładniej. Rozpoczął więc nauczać z wielkiem namaszczeniem i głosić pokutę wśród ludu wiejskiego, a gorliwość jego święta i jego cnotliwy przykład były tak silnymi, że bardzo wielu przyłączyło się do jego ubogiego i pokornego sposobu życia. Kiedy liczba tychże dosięgła 12, polecił im św. Franciszek w kościele Porcyunkuli w zgardę światem, zaparcie się siebie, umartwianie
ciała i ducha ubóstw a ewangelicznego. To był początek zakonu w roku 1209, dla którego św. Franciszek za natchnieniem Bożem napisał reguły, zatwierdzone później przez papieża Innocentego III. Nowy zakon wzrastał tak silnie, że w pięciu latach liczył 5000 braci. Święty Franciszek świecił wszystkim przykładem i wzorem cnót ewangelicznych. Jego pokutniczość była niezwykłą; jadał tyle tylko, aby z głodu nie umrzeć, a twarda ziemia była jego łożem. Odznaczał się głęboką pokorą, wskutek której nie chciał się stać ani kapłanem , lecz został dyakonem na zawsze. Umysł jego był zupełnie Bogu oddany i nim zajęty, a każda jego praca ku Bogu skierowaną. Bóg wynagrodził go za to łaską Swoją, a szczególnie cudownem wyryciem blizn Chrystusowych. Czując blizki swój koniec, kazał się zanieść do kościoła Porcyunkuli, napominał braci swych w wzruszających słowach do pilnego przestrzegania reguł, do miłości ubóstwa i do wszystkich cnót chrześcijańskich. Umarł święcie w roku 1226-tym.
Modlitwa
O Boże, któryś użyczył św. Franciszkowi łaski wzgardzenia wszystkiem co ziemskie,
użycz też nam tej łaski, abyśmy za jego przykładem dążyli do nieba. Przez Jezusa
Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Rozmyślanie.
1) Boska miłość zerwała wszystkie węzły, które przykuwały św. Franciszka do świata, aby uczynić z niego zupełnie innego człowieka. Zapalony tą miłością, wyrzekł się domu rodzicielskiego, wszystkich posiadłości, radości i zaszczytów świata, ażeby żyć tylko dla Boga. To oderwanie się * duchowe * od świata, i to zaparcie się siebie samego powinno być też początkiem i naszego nawrócenia ku Bogu.
2) Ta sama miłość, która odłączyła św. Franciszka od świata, złączyła go zupełnie z Bogiem, w którym znalazł źródło wszystkich radości i całe swoje szczęście. Spieszmy zatem do Boga i oddajmy się Jemu bez wahania i namysłu na zawsze.
3) Ta miłość święta przemieniła wreszcie św. Franciszka na podobieństwo Jezusa, albowiem jeden ze Sarafinów wycisnął na ciele jego blizny Chrystusa. Tą łaską został św. Franciszek dopiero wówczas obdarzony, kiedy to ustawicznem umartwieniem się stał się żywem odbiciem Jezusa. I pod tym względem powinieneś go naśladować. Albowiem, jak powiada św. Hieronim : „Ci noszą blizny Chrystusa na ciele swem, którzy ciało swe umartwiają i poskramiają."
Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 733-736