Święty Brunon, założyciel zakonu.


 6-go Października.

Święty Brunon, założyciel zakonu.



„Ludzie, których świat nie był godnym,
błąkali się po pustyniach, górach, jaskiniach
i pieczarach." 

Do Żyd. II, 38.

Święty Brunon, urodzony około połowy XI-go wieku w Kolonu, pochodził z cnotliwej i szlachetnej rodziny. Bardzo wcześnie odznaczył się bystrym rozumem i wielką pobożnością; był poważnym, lubił samotność i szedł raczej za głosem łaski, aniżeli natury. Uzyskawszy stopień doktora teologii na wszechnicy w Paryżu, został przez arcybiskupa kolońskiego wyświęcony na kapłana, otrzymawszy od niego kanonikat. Sława jego uczoności i cnót była przyczyną, że po śmierci arcybiskupa kolońskiego powołano go na urząd kanonika kościoła w Reims. Również i tutaj z wielkiem powodzeniem pracował, a później postanowił wraz z wielu innymi przyjaciółmi równego usposobienia wyrzec się całkowicie świata i oddać się zupełnie samotności, aby tam jedynie Bogu i zbawieniu duszy swej się poświęcić. A gdy postanowienie swoje podali do wiadomości św. Hugonowi, pobożnemu biskupowi w Grenoble, tenże przyjął żądnych zbawienia z wielką miłością i wyznaczył im na siedzibę pewien obszar ziemi w swej dyecezyi, leżący w okolicy niedostępnej i górzystej, zwanej * Kartuzą. * Tutaj wybudowali sobie pobożni służebnicy Boga kaplicę i małe cele, i tak powstał zakon * Kartuzów . * Tu żył każdy w osobnej celi i oddawał się czynnościom religijnym. Tylko wspólne nabożeństwo w kościele łączyło ich razem. Wszystko u nich było ubogo; nawet w kościele nie widziano ani złota, ani srebra. Zachowywali ustawiczne milczenie i ostry post. Modlitwa, pobożne czytania i rozmyślania były ich zwyczajnem zajęciem poza godzinami przeznaczonymi pracy, z której się utrzymywali. Pod ubogiem odzieniem nosili na ciele zawsze pokutnicze szaty. Św. Brunon przyświecał wszystkim dobrym przykładem . Po sześciu latach zarządu tymi klasztorami, powołał św. Brunona papież Urban II do Rzymu, chcąc zasięgnąć u niego rady w sprawach Kościoła. Jakkolwiek bolesnem było dla pobożnego pustelnika rozstawać się ze skromną samotnością, przecież usłuchał wezwania. Długo wzdychał i tęsknił za dawną swoją siedzibą, a kiedy po śmierci arcybiskupa w Reggio w Kalabryi chciano go powołać na następcę, oparł się stanowczo temu i prosił o zwolnienie. W reszcie papież dał się skłonić, jednakowoż pod warunkiem , że zostanie we Włoszech, aby go mieć blizko siebie. Święty Brunon więc udał się do Kalabryi i założył na odludnem miejscu w lesie La Torre nowy klasztor, gdzie się wnet wielu uczniów zgromadziło, którzy pod jego przewodnictwem prowadzili teraz życie w pokorze, zaparciu się siebie i pobożności. Tutaj pozostał święty Brunon aż do swej błogosławionej śmierci, która nastąpiła w roku Pańskim 1100-ym.

Modlitwa.

Prosimy Cię, o Panie, dopomóż nam na prośby świętego Brunona, ażebyśmy,
którzy przygnębieni jesteśmy ciężarem grzechów naszych, osiągnęli przebaczenia i łaski
od Ciebie. Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Rozmyślanie.

1) Aby się nie dać uwieść prądowi fałszywych zasad i złych przykładów, powinniśmy za przykładem św. Brunona miłować samotność. Jeżeli już rzeczywiście od świata uchylić się nie możemy, powinniśmy często szukać samotności, o ile to da się pogodzić z obowiązkami naszego powołania. Powinniśmy zatem częściej w cichości skupiać ducha naszego przed Bogiem, rozważać odwieczne prawdy i wpajać je w siebie, czytać duchowne książki i gorąco się modlić. W ten sposób możemy i wśród świata zdobyć samotność, bez której nie dojdziemy zupełnie do cnót i doskonałości chrześcijańskiej.

2) Św. Brunon obrał sobie za przysłowie słowa psalmisty: „Myślałem o czasach minionych, a przypomniałem sobie lata wiecznej On to myślał często o niebezpieczeństwach, grożących zbawieniu duszy na ziemi i o wieczności, a myśli te pokonywały u niego wszelkie chęci do grzechu i pobudzały go coraz więcej do uczynków dobrych. Przez rozpamiętywanie o wieczności i przyszłym Sądzie ostatecznym nawróciło się wielu grzeszników i przyszło do nieba. A czy i ty wznosisz swoje myśli do Boga i do wiecznego celu?

3) Św. Brunon pokonał nietylko świat, ale i siebie samego. A o ileż więcej nam potrzebne jest zaparcie się siebie samych i umartwienie się, nam, którzy wśród świata narażeni jesteśmy na tyle niebezpieczeństw i pokus do grzechu, i którzy mamy za tyle grzechów spełnionych zadość uczynić Bogu! A przecież lękamy i wzdrygamy się wstąpić na drogę zaparcia się siebie i umartwiania, którą nam Jezus własnemi słowami i przykładem własnym zalecił i nas uczył!



Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 738-740