Ks. Piotr Skarga: Żywot i Męczeństwo św. Dionizjusza Areopagity, ucznia św. Pawła i towarzyszów jego.
ŻYWOT I MĘCZEŃSTWO Ś. DYONIZYUSZA AREOPAGITY, ucznia ś. Pawła
Apostoła i towarzyszów jego, Rustyka i Eleutaryusza, wypisane
od Metafrasta i wielu starszych Greków i Łacinników, które przed
ośmiuset lat wespół zehrał Heldwinus opat ś. Dyouizyusza
w Paryżu, za poruczeniem cesarza Ludwika Piusa syna
wielkiego Karola, któremu pracę swoją przypisał.
Dobrze starzy powiedzieli: Żywoty śś. są żywnością życia pragnących, a przykłady Męczenników, pobudkami są do męczeństwa; przetoż się Apostolskiego męża od Pawła św. Bogu pozyskanego żywot i męczeństwo przełoży, aby nam czytanie i przykłady jego, były duchownym obrokiem i pobudką do dobrego. Dyonizyusz z Aten, onego sławnego mądrością filozofską w Grecyi miasta, z przodków zacnych w pogaństwie pochodził,, Gdy miał lat 25, będąc już wszystkich nauk pogańskich i filozofskich pełny i w nich bardzo biegły, dla zupełnej nauki około gwiazd i biegów Nieba, jechał do Egiptu do Heliopolu, gdzie zdawna sławni byli w tern mistrzowie. I tam będąc z towarzyszem swoim Apolofanem roku i dnia tego, gdy Bóg nasz w ciele ludzkiem i w naszej naturze na krzyżu cierpiał, a słońce nad przyrodzony bieg jaśność straciło i ciemność świat wszystek przez 3 godziny od południa panowały; zdumiały bardzo i w nauce a rozumie ustający, one słowa Duchem Bożym wyrzekł: Albo Bóg Stworzyciel świata cierpi, albo się świat obali; wyrzekł to z Ducha Bożego, czego żadnym rozumem pojąć nie mógł, jako ten, co wszystko stworzy, cierpieć co mógł.
Wróciwszy się do Aten, jako pierwszy między swymi, nauką, zacnością i wymową, sprawował urzędy miasta i Rzeczypospolitej. A gdy Paweł ś. Apostoł do Aten Ewangelii światłość wnosił, a w Areopagu, to jest w senacie i radzie starszych, między którymi był ten Dyonizusz, Chrystusa zmartwychwstałego opowiadał, wobec mu wszyscy odpowiedź dali, iż go drugi raz słuchać o tem mieli; ale w osobliwości Dyonizyusz jako nad inne uczeńszy, wdał się w dysputacyą i rozmowę z Pawłem, którego gdy pytał Apostoł, coby za Boga chwalił, w onem sławnem mieście, ukazał mu rozmaite kościoły Marsa, Herkulesa, Merkuryusza i inne. I obchodził z nim Paweł św. one bałwany, ołtarze ich oglądając; a przyszedł do jednego ołtarza, nad którym było pismo takie: Bogu nieznajomemu; spytał Dyonizego: Co to za Bóg nieznajomy? jeszcze się, odpowiedział, nie zjawił między bogami, ale ma przyjść czasów przyszłych; bo on jest Bóg, który królować ma na ziemi i na Niebie, a królestwu jego końca nie będzie. To słysząc Apostoł, od tego słowa począł szczęśliwe nasienie rzucać na ziemię dobrą, oznajmując mu, iż już przyszedł i narodził się z Maryi, a cierpiał dla ludzkiego zbawienia, gdy się słońce po wszystkim świecie zaćmiło; potem zmartwychwstał i w Niebo wstąpił. Znajże go, a niech ci dalej niewiadomy nie będzie; służ mu, ten albowiem jest Jezus Chrystus Syn Boży. Dyonizyusz pomniąc one ciemności i słowa, które wyrzekł, na Pawłowe kazanie otworzył serce, światłością Bożą dotkniony; i prosił Apostoła, aby się za niego do Boga swego modlił, żeby znalazł miłosierdzie u niego, a sługą i uczniem jego zostać mógł.
Gdy już Paweł ś. wychodzić miał z Aten, ślepy jeden od urodzenia miastu wszystkiemu znajomy, prosił Pawła, aby mu oczy otworzył. A on włożywszy znak krzyża św. na oczy jego, rzekł: Chrystus Pan i Mistrz nasz który błoto włożył na oczy śleponarodzonemu i przywrócił mu światłość, ten cię mocą swoją niech oświeci, i wnetże przejrzał, i rozkazał mu Paweł ś. aby szedł do Dyonizego, i powiedział mu: Paweł sługa Jezusa Chrystusa posłał mię do ciebie, abyś wedle obietnicy twej do niego przyszedł,^ żebyś chrzest ś. wziąwszy, od grzechów twoich był rozwiązany. Szedł on człowiek i poselstwo sprawił, a dobrodziejstwa Bożego nad sobą przed nim nie zamilczał, które mu Chrystus przez Pawła uczynił. Dyonizyusz nic się nie bawiąc, z żoną Damarą, z synami swoimi i czeladką, do Pawła ś. szedł, i chrzest ś. od niego wziął; a podając się w naukę jego, przez trzy lata za nim chodził, gdzie się kolwiek obrócił. Zkąd jako wiele wyczerpnął, księgi to jego dziwne i tajemnic Boskich pełne pokazują.
Potem biskupem od Apostoła ś. uczyniony, z Tassaloniki do Aten, aby tam urząd biskupi sprawował, posłany jest. A nie tylko Pawła ś. nauki, ale i innych Apostołów słuchał Dyonizyusz, z którymi był wtenczas, (jako Metafrastes pisze), gdy Bogarodzica Przeczysta zasnęła, gdzie się być wszyscy Apostołowie zebrali, i sam pisze w swych księgach; dając o sobie znać, iż był w świętem mieście u grobu Jezusowego, a iż Jakóba brata pańskiego, Piotra książęcia Apostolskiego i teologa Jana, wespół z Hieroteuszem i Tymoteuszem, i innych wielu braci słuchał, gdy nauczali o tajemnicach wiary, tak, jako wszyscy teologowie trzymali, o Bóstwie i człowieczeństwie Pana naszego Zbawiciela.
Przemieszkawszy niemały czas i Kościół tam szczepiony od Apostoła Pawła rozszerzywszy, a na wzór Apostołów śś. życząc innym narodom ludzkim zbawiennej światłości, sobie zaś pracy i rozlania krwi dla Imienia Chrystusowego; słysząc, iż mistrz jego Paweł, wespół z Piotrem św. w Neronowem okrucieństwie świadectwo krwią swoją Panu dali, zostawiwszy na miejscu swem innego biskupa w Atenach, puścił się do Rzymu. Gdzie z radością od Klemensa ucznia i potomka Piotra ś. przyjęty, gdy tam nieco przemieszkał, od niego do Francyi na oświecenie pogaństwa posłany jest. Przydał mu dwóch innych ś. Klemens, Rustyka kapłana i Eleuteryusza dyakona; z którymi ś. Dyonizyusz zaszedł do Francyi i najpierwszym Apostołem ziemi onej, i narodów trudnych, a w bałwochwalstwie zatwardziałych zostając, w Paryżu wiele ludzi Panu Chrystusowi pozyskał. Gdzie zbudowawszy kościół, jaki mógł za ochotą i jałmużną wiernych, służbę w nim Bożą sprawował i wiele owiec do onej świętej Chrystusowej owczarni zgromadził.
Tam gdy się dobrze nauka Pańska i słowo Boże rozszerzać poczęło, powstało od Domicyana cesarza na
chrześciany wtóre po Neronie prześladowanie; a iż się był już daleko cudami i wielką Boską nauką wsławił Dyonizyusz, starosta Fescenniusz Zyzyniusz na zgubę chrześcian do Francyi posłany, gdy do Paryża przyjechał, najprzód Dyonizyusza, i z nim pospołu Rustyka i Eleuteryusza pojmać rozkazał. Już był bardzo stary on Dyonizyusz, i na służbie Boskiej spracowany; gdy srodze związany, ciągniony i postawiony był z innemi dwiema przed starostą, który mu z gniewu rzekł: Tyś to jest plugawy starzec, zwany Dyonizyusz, który bogi nasze i służby ich psujesz, a cesarskiego rozkazania słuchać nie chcesz? Odpowiedział święty: Na ciele mię widzisz starego starosto, ale wiara moja młodością kwitnie, a wyznanie moje zawżdy nowe dzieci rodzi Chrystusowi. A gdy spytał starosta, jakiegoby Boga chwalił? oznajmił mu naukę prawdy i Imię Boga wielkiego w Trójcy jedynego, ale on tego słuchać, jako głuchy na rzeczy Niebieskie, nie chcąc, pytał, jeżeliby cesarzowi posłuszni być, a czcić jego bogi chcieli? oni jednym głosem mówili: Chrześcianie jesteśmy, jednego Boga mamy na Niebie.
Tego starca Dyonizyusza obnażonego srodze powrozami bić kazał; ale on wielką cierpliwość zachowując, chwalił Boga i dzięki jemu czynił, iż się godnym stał nosić na ciele swem rany jego. Toż uczyniono onym dwiema; ale także z posilenia świętego nauczyciela i biskupa swego, w Bogu nie ustawali. Widząc Fescenniusz, iż rychlej ręce bijących, niżeli cierpliwość świętych, ustawały, dał je tego dnia do ciemnicy. A nazajutrz rozciągniono św. Dyonizyusza na łóżku Żelaznemi podkładając wielki ogień, pieczono, a święty śpiewał: Ogniste rozkazanie twoje Panie, a przecię sługa twój zamiłował je. Zdjęty z łóżka, bestyom ku pożarciu porzucony był, lecz bestye dotknąć się ciała jego nie chciały; potem był wrzucony w ogień wielki, ale i tam szkody żadnej nie odniósł; i dany jest znowu do więzienia z onemi dwiema.
Gdzie gdy się wiele wiernych do nich zgromadziło, nie tylko z nimi modlitwy, ale i Mszę dla nich czynił, a Ciało im i Krew Pańską rozdawał Przy tej Mszy i ofierze widziana była od niekórych wielka i dziwna światłość nad św. Dyonizyuszem, a w niej Aniołów wojsko, i Pana Aniołów, tak, jako oko śmiertelne widzieć mogło. Zatem do starosty wywiedzeni są. Upominał je znowu do bałwochwalstwa; ale gdy się tego wzbraniali, a Chrystusa sławili, biczować je znowu srodze rozkazał, co gdy uczyniono, dał na nie wyrok, aby mieczem zginęli.
Wiedziono świętych przez miasto na górą, którą zwali Merkuryuszową górą i tam taką modlitwą św. Dyonizyusz uczynił: Boże, Boże mój, któryś mię stworzył i wieczną mądrością twoją nauczył, otwarzając mi tajemnice twoje, któryś był zemną, gdziem się kolwiek obrócił; dziękuję za wszystko, coś przez mię ku czci twej uczynić raczył, a iż starość moję w pragnieniu widzenia ciebie spracowaną, twojąś obecnością nawiedzić, i już mnie do siebie powoływać, a z bracią mię moją, przez taką koronę policzać raczysz; przyjmij mię, a weź w opiekę łaskawie tych, którycheś tu przez krew twoją, a posługę naszą, sobie dostał. Którego jest panowanie i moc z Ojcem, i z Duchem ś. na wszystkie wieki wieków. A wierni rzekli Amen, szyję podał, i gdy tępą siekierką głowa jego ucięta jest, i drugich dwóch Kuśtyka i Eleuteryusza przy nim.
Uczyniła i po śmierci cudo wielkie moc Chrystusowa; tułów on albo ciało bez głowy św. Dyonizyusza wstało, i głowę swoją wziąwszy, niosło ją 2 mile, aż na to miejsce, gdzie kościół wierni postawili, i tam podawszy Katulli niewieście niejakiej głowę, upadło na ziemię ciało. Cudem onym wiele się pogaństwa nawróciło; wiele innych chrześcian naonczas miecz pogański pożarł; których imiona wie ten, który je w księgach żywota napisał; a Katulla mając głowę, chciała i ciała, którego jej broniono dostać. I wezwawszy straży do siebie na chleb, częstując je, darując i bawiąc, unieść i schować on skarb święty kazała; który chrześcianie uczciwie na onem miejscu, gdzie Katulli głowę podał pogrzebli. Cierpiał święty Dyonizyusz roku wieku swego 90 a po narodzeniu Chrystusowem 96. Grób jego wielkiemi cudami po dziś dzień Francyę wszystką i królów jej zdobi. Na cześć Chrystusowi Bogu naszemu, który z Ojcem i z Duchem św. króluje na wieki, Amen.
Nauka Świętego Dyonizyusza, ucznia świętego Pawła Apostoła, dzisiejszym
kacerstwom przeciwna, a z katolickim Rzymskim Świętym
Kościołem zgodna.
2. O Bierzmowaniu po chrzcie ręką biskupią tamże cap. 2 , Eccl. Hierar znacznie naucza.
3. O chrzcie dziatek i niemowląt, naucza w tychże księgach cap. 7, jako za nie kmotrowie ślubują i odpowiadają, a czarta się zarzekają, i wiarę świętą wyznawają. Tego, powiada, nauczyli mistrzowie nasi Apostołowie święci; i dziwować się temu, albo śmiać się z tego nie każe. Bo, powiada, nie mówi kmotr: Ja się za dziecię czarta zarzekam, ja za nie wierzę i wyznawani; ale samo dziecię przez niego zarzeka się, samo wyznawa, a on obiecuje za nie iż gdy do rozumu przyjdzie, toż uczyni.
4. Sakrament Najświętszy ołtarza to jest Eucharystyą nazywa cap. 2, Eccl. Hierar. wykonaniem innych Sakramentów, i ubóstwionem używaniem; i w kapitule trzeciej tamże mówi: Iż się nie godzi żadnej tajemnicy kapłańskiej odprawować, ażeby Eucharystyą, najwyższy i najdostojniejszy Sakrament odprawił, to jest poświęcił. I tamże ten Sakrament Ciała i Krwi Pańskiej zowie najprzenajświątszą i najwyższą tajemnicą.
5.O obrządkach i modlitwach Mszy i ofiary św. tegoż Sakramentu Ciała i Krwi Pańskiej, pisze w tychże księgach Eccl. Hierar. cap. 3. Jako kapłan pierwszy stojąc u ołtarza, wspomina i wychwala sprawy Boskie Jezusowe, potem do sprawowania onych tajemnic przystępuje, i zbawienną ofiarę, która nad nim jest, ofiaruje mówiąc: Tyś rzekł: To czyńcie na moją pamiątkę; dając znać jaśnie, iż gdy Pan rzekł: To czyńcie; ofiarować kazał. Tamże wspomina przy ołtarzu, i ofierze onej kadzenia, czytanie Pisma św., wyprowadzenie niechrzczonych i opętanych z kościoła, i umywanie ręku kapłańskich u ołtarza, podnoszenie i ukazo wanie Najświętszego Sakramentu, i inne obrządki. Dziwuję się tym nowym niestatkom, jako rzeczom tak od Apostołów i Chrystusa Boga naszego wziętym przyganiać i uwłóczyć śmieją.
6. O spowiedzi grzechów do ucha. Epist 8. ad Demophil. znacznie daje znać, gdy przygania temu, co grzesznika odrzucił; gdy on, prawi, wstydliwie jako potrzeba wyznawał, iż przychodził szukać lekarstwa na grzechy.
7. O poświęceniu sług Kościelnych, biskupów, kapłanów, krzyżem świętym, i o różnych stopniach w sługach u ołtarza św. pisze cap. 4 , Eccles. Hierar. i Epist 8. ad Demophil. Jako każdy swego pilnuje, i na swem miejscu stoi, dalej, albo bliżej świętych tajemnic ołtarza.
8. O modlitwie za umarłe cap. 7. Eccl. Hierar. naucza, jako Apostołowie to czynili, i podali.
9. Iż Apostołowie jedne nauki zostawili na piśmie, a drugie bez pisma tradycyą samą, świadczy lib. de Eccl. Hierar. cap. 1.
10. O stanie inniskim, i doskonałości ewangelicznej wiele pisze cap. 6. Eccl. Hierar. jako się poświęcają, jako się świata zarzekają. A iż od Apostołów Therapeutae albo Monachi nazwani są.