Żywot świętej Hildegardy, ksieni.

17. Września.

Żywot świętej Hildegardy, ksieni.

Pomiędzy świętemi niewiastami narodowości niemieckiej i zakonu Benedyktyńskiego zajmuje jedno z pierwszych miejsc Hildegarda tak z powodu cnót, jak nadzwyczajnej mądrości i wielkich zasług swych.Urodziła się w Bockelheim (w Palatynacie) z rodu rycerskiego i już od dzieciństwa odznaczała się niesłychanemi darami umysłowemi. Już w trzecim roku żywota widziała rzeczy niewidzialne i nadprzyrodzone tak jasno i wyraźnie, jak okiem cielesnem rzeczy zewnętrzne i dostrzegalne. Zdawało jej się to rzeczą naturalną; sądziła, że dar ten jest wszystkim wspólny. Przy tem jednak przestrzegała troskliwie czystość i gorliwie oddawała się modlitwie. Gdy liczyła lat ośm, oddali ją rodzice na wychowanie pobożnej Juccie, ksieni Benedyktynek na górze Disiboden. Tu nauczyła się czytać od biedy, śpiewać psalmy, ale o gruntownem wykształceniu ani mowy nie było. Widzenia jej powtarzały się; w prostocie ducha mówiła o nich, dziwiąc się, że Jutta i inne zakonnice nigdy czegoś podobnego nie doznawały. Wstydząc się swej gadatliwości dała sobie słowo, że o tych wizyach więcej nie wspomni. Mimo to zapominała się często, gdy natchnienie z niebios częściej się powtarzało i mimo woli znaglało ją do zwierzania się z tego, co przewidywała. Wtedy z płaczem utyskiwała na swą słabość.

Doszedłszy do lat regułą przepisanych, złożyła śluby zakonne i była wzorem miłosierdzia, posłuszeństwa, pokory, umartwienia i cierpliwości. Prócz tego nawiedzał ją Bóg bolesnemi chorobami. Po śmierci Jutty (1136) wybrano ją na ksienią. W tym czasie nakazał jej głos z nieba, aby spisywała wszystko, co widzi i słyszy, lecz z lękliwości niewieściej i z pokory nie usłuchała rozkazu. Zapadłszy w ciężką niemoc zwierzyła się spowiednikowi, który jej nakazał usłuchać głosu niebios. — Gdy zaczęła pisać, odzyskała zdrowie, jakby w nagrodę za posłuszeństwo woli Boskiej. Około tego czasu (1141) doznała cudu, olśniewające światło, nie grzejące jak płomień, ale grzejące jak słońce, przeniknęło głowę i serce jej, i sprawiło, iż dokładnie i całkowicie pojęła Pismo święte. Przedłożono to, co napisała, biskupowi mogunckiemu. Przeczytawszy pismo, oświadczył ten prałat, iż praca jej jest wynikiem wieszczego ducha, jaki posiadały dawne prorokinie: Debora, Anna i inne niewiasty starego zakonu. Główne jej dzieło ,,Scivias, poznaj drogi Pańskie" dowodzi, że Bóg wylał na nią róg obfitości Swych darów. Jasnym jej był, jak kryształ, cały akt stworzenia; w wszechobecnym Bogu widziała przeszłość, przyszłość i to, co jest ukrytem w teraźniejszości znała ułomności współczesnych bliźnich i wiedziała, jakie za sobą pociągną skutki i jakie z nich wynikną kary.

Sława jej przywabiła wiele dziewic i wkrótce był jej klasztorek za ciasnym, aby wszystkie pomieścić. Założyła przeto nowy na Rupertsbergu pod Bingen i zamieszkała go z 18 mniszkami. Na soborze Trewirskim (1148), którem u przewodniczył sam papież Eugeni III., przeczytano i pochwalono jej dzieło, a Ojciec św. własnoręcznem pismem zachęcił ją, aby spisywała to, co jej Bóg objawi. Sam nawet święty Bernard prosił ją listownie, aby w chwili, gdy jej duch połączy się z Bogiem, pamiętała o nim i pokrewnych mu w duchu przyjaciołach.

Te i tym podobne świadectwa rozniosły po świecie szeroko jej sławę i zjednały jej powszechne zaufanie. Papieże Anastazy IV. i Adryan IV., cesarze Konrad III. i Fryderyk I. korespondowali z nią i polecali się jej modłom. Odpisywała im, nie szczędząc im nagany, gdzie na nią zasłużyli i wzywając ich do poprawy. Biskupi, książęta, opaci, doktorowie, a nawet całe korporacye i stowarzyszenia radziły jej się w sprawach świeckich i duchownych, a nawet kwestyach uczonych. Odpowiedzi jej zawsze dawały świadectwo niezwyczajnej jej mądrości i bystrości. Schodzili się do niej duchowni i świeccy z Francyi, Bęjgii i Niemiec, panowie i prostaczkowie, chorzy i uciśnieni, pojedyńczo i całemi gromadami, każdemu służyła radą pociechą i pomocą. Niektórzy, a mianowicie żydzi, odwiedzali ją z ciekawości, przejęci nieufnością i szyderstwem w sercu, ale tym zdzierała maskę obłudy z twarzy, zawstydzała ich a niejednego nawróciła i skłoniła do poprawy. Na wezwanie przedsiębrała podróże do wielu miast niemieckich, a nawet do Paryża, aby kapłanów i lud spowodować do poprawy i pobożności, a rozmaite cuda towarzyszyły jej podróży. Przywracała bowiem wzrok niewidomym, zdrowie schorzałym, wypędzała złego ducha z opętanych. Założyła także klasztór w Eibingen, nie wiedząc, gdzie podziać zgłaszające się ze wszych stron nowicyuszki. Przygniatały ją różne troski i niemoce, ale mimo to była wesołą i pogodną, ciesząc się, że może cierpieć dla miłości Boga.

Zakończyła życie, licząc 81 lat wieku, Pochowano ją uroczyście w kościele w Rupertsbergu. Gdy Szwedzi w roku 1632 klasztór zburzyli, przeniesiono jej zwłoki do Eibingen, gdzie zachowano jej pierścień z napisem : ,,Cierpię chętnie." Pierścień ten później zaginął.

Nauka moralna.

Św. Hildegarda pisze: ,,Bóg mówi: Człowiecze, szukałem cię krwią Syna Mego, a jednak opuszczasz Mnie, prawego Boga, a idziesz za kłamcą. Czyż nie posyłałem do ciebie proroków Swoich, czym dla ciebie nie poświęcił Syna Swego i nie zesłał apostołów aby ci przez Ewangielią wskazali drogę prawdy? Wszystko dobre masz ode mnie. Czemuż się ode mnie odwracasz?" ,,Zwalczaj pożądliwości cielesne i poddawaj je pod władzę ducha swego. Ale ty mówisz: ,,Nie mogę się przekonać. Jeśli Bóg jest dobrym, to i mnie uczyni dobrym , skoro taką będzie wola Jego." Ja zaś mówię ci: ,,Jeśli Bóg jest dobrym, czemuż nie uznajesz dobroci Jego? Czyż nie oddał za ciebie i dla ciebie Syna Swego, który ponosił męki i cierpiał dla zbawienia twego? Jeśli nie poskramiasz ciała swego, oddajesz je na łup grzechu i występku. Oprzej się przeto żądzom i nie myśl, iż jesteś w domu swoim, jesteś bowiem tylko gościem na ziemi, a Ojciec w niebiesiech czeka, czy nie zechcesz do niego przyjść. Mówisz, że nie zdołasz walczyć przeciw samemu sobie, jeśli Bóg cię nie wesprze. Posłuchaj więc, jak powinieneś walczyć. Gdy złe chęci w tobie się odezwą, a nie wiesz, jak ich się pozbyć, wołaj, módl się, płacz i błagaj o pomoc Bozką, proś Boga, aby odjął złe od ciebie i dodał ci sił do dobrego. Wszakże Bóg podaje rękę i tym, którzy czynią pokutę z obawy przed śmiercią, zamienia ich obawę na miłość i zniewala ich do czynienia pokuty z miłości ku Bogu. On ułatwia to, co jest trudnem. Ale kto zaniedbuje pokuty, dla tego, że mu to trudno przychodzi, ten źle czyni. Chodźcie więc, wierni, drogą przykazań Bożych, abyście uszli potępienia wiekuistej śmierci. Chodzących tą drogą czeka niebo, pełzającym innemi drogam i jest ono zamkniętem."

Cnoty na ziemi są rosą niebieską. Kto po upadku szuka Boga, Bóg poda rękę z łagodnym napomnieniem: ,,Czemu nie szukałeś Mnie, zanim upadłeś?"

Jak studnię zapełnioną błotem, robactwem i cuchnącą zgnilizną nie tak łatwo oczyścić, tak trudno oczyścić z grzechów człowieka złego, któremu złe stało się nałogiem i drugą naturą.

Rany Chrystusa są zawsze otwarte i świeże i pozostaną takiemi, póki trwać będą rany grzechu ludzkiego."

Modlitwa.

Boże i Panie mój, daj mi tę łaskę,
abym zdobył sobie siłę zwalczania
złych namiętności i pomóż mi
do pokonania ich. Pocieszycielu mój
w każdym strapieniu, do Ciebie zawsze
uciekać się będę, ilekroć troski i strapienia
nawiedzać mnie będą. Wiem,
że nie odepchniesz mnie, lecz balsamem
pokrzepisz zbolałe serce moje. Dlatego 
błagam Cię, nie odrzucaj prośby
mojej, lecz zmiłuj się nademną według
wielkiego miłosierdzia Swego. Amen.


ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 817-820