2-go Września.
Święty Stefan, król węgierski.
„Kogo Bóg miłuje, tego chłosta; chłosta
On każde dziecko, które przyjmuje."
Do Żyd. 12, 6.
Święty Stefan był synem Gejzy, księcia węgierskiego i został równocześnie z rodzicami przez św. Wojciecha, biskupa pragskiego, nawrócony na Wiarę świętą i w duchu chrześcijańskim wychowany. Bogate zdolności młodego księcia rozwijały się pod znakomitem kierownictwem w tak cudowny sposób, że już w 15 roku życia mógł być przypuszczonym do spraw państwowych. Gdy na koniec w roku 997, po śmierci ojca swego sam zaczął panować, zawarł najprzód pokój z sąsiedniemi państwami i dokładał wszelkich starań, ażeby zupełnie wykorzenić z kraju swego bałwochwalstwo. Jako prawdziwy nauczyciel Wiary, napominał sam lud do przyjęcia nauki Ewangelii św. Wielka część bałwochwalczego ludu sprzeciwiała się jego świętym dążeniom i wystąpiła jawnie przeciw niemu. Św. Stefan, pokładający całą ufność w Bogu, przygotował się modlitwą, postem i jałmużną do walki i odniósł nad rokoszanami zupełne zwycięstwo. Następnie powołał gorliwych misyonarzy, mianowicie ze zakonu OO. Benedyktynów, ażeby szerzyli wszędzie poznanie prawdziwego Boga; wybudował liczne kościoły, ufundował klasztory i założył kilka biskupstw. Ale wszystko, co czynił w sprawach kościelnych, czynił jedynie za poradą i z pomocą Ojca św. w Rzymie; do niego posyłał wysłanników, ażeby otrzymać potwierdzenie nowo założonych biskupstw i opactw. W roku 1000, dnia 15-go sierpnia, w dzień uroczystości Wniebowzięcia Najśw. Maryi Panny, kazał się w obecności wszystkich dostojników państwowych pomazać na króla, a biskup włożył mu na głowę koronę, poświęconą przez papieża. W tym samym dniu ofiarował uroczystym dokumentem wszystkie państwa swoje pod. opiekę Matki Bożej, do której sam żywił serdeczne nabożeństwo. Św. Stefan był ojcem ubogich, wdów i sierot, i żadnego cierpiącego nie oddalił od siebie bez pociechy i jałmużny. Często wychodził w przebraniu, ażeby niepoznany módz pomagać chorym i cierpiącym. Sam żył bardzo surowo i wśród blasku życia dworskiego przestrzegał pilnie ćwiczeń pokutnych; miłował pokój i nie prowadził nigdy zaborczych wojen. Bóg chciał jednakowoż wiernego sługę Swego wydoskonalić jeszcze gorzkiemi doświadczeniami. Wszystkie dzieci jego, z wyjątkiem św. Emeryka, pierworodnego, w którym pokładał całą nadzieję, wydarła mu przedwcześnie śmierć; on sam został w przeciągu 3 łat różnemi bolesnemi chorobam i nawiedziony. Jako wierny naśladowca Chrystusa, znosił św. Stefan wszystkie cierpienia z zupełnem poddaniem się. Przeczuwając zbliżającą się ostatnią godzinę, napominał wszystkich dostojników państwowych do posłuszeństwa względem Stolicy świętej i do wykonywania cnót chrześcijańskich, a poleciwszy jeszcze raz królestwo swoje opiece Najśw. Panny Maryi, zasnął w Bogu roku 1038-go.
Modlitwa.
Prosimy Cię, o Panie, użycz aby Kościół Twój, mając w św. Stefanie potężnego
krzewiciela na ziemi, miał w nim także Opiekuna w niebie. Przez Jezusa Chrystusa
Pana naszego. Amen.
Rozmyślanie.
1) Pomimo że św. Stefan służył wiernie Bogu i starał się zawsze o dobro poddanych swoich, musiał jednakże w życiu swoim nieść krzyż i cierpienia; ale znosił je mężnie, radośnie i z poddaniem się woli Bożej, skarbiąc sobie obfitą zasługę. I nam w życiu term nie będzie zbywać na cierpieniach i przeciwnościach; gdyż Pan Bóg w Swej nieskończonej mądrości i dobroci rozporządził tak dla naszego dobra. Mamy się więc zawczasu i poważnie na nie przygotować, a łatwiej je zniesiemy. Powtarzajmy zatem częściej: „Serce moje, o Panie, przygotowanem jest; niechaj wola Twoja święta wypełni się na mnie!“
2) Jeżeli nas potem dotkną cierpienia i przeciwności, to mamy je znosić w pokorze i w duchu pokuty, aby przez to odpokutować kary doczesne za nasze grzechy. Dobrze usposobiony syn nie stanie się niechętnym i nie opiera się ojcu, który go chłosta, ale boli go, że obraził tak dobrego ojca; przyrzeka on poprawę i używa wszelkich środków, ażeby nie wpaść w poprzednie przewinienia. Czyż i my działamy i myślimy w ten sposób, gdy Bóg nas chłosta?
3) Jest niestety wielu chrześcijan, którzy zamiast stać się mędrszymi i lepszymi przez tę ojcowską chłostę, którą im Bóg w tym celu zsyła, — przeciwnie stają się gorszymi i przewrotniejszymi. Oskarżają Boską Opatrzność i szemrzą przeciw Bogu, uważając Go za sprawcę swoich cierpień, chociaż właściwie tylko siebie samych oskarżać powinni, a grzechy własne uważać za źródło wszelkich cierpień. Ci nieszczęśliwcy opierają się naprawić w tym życiu błędy swe, za które ich Bóg doświadcza; zaczynają oni już tutaj odczuwać w sobie męki piekielne, które kiedyś wiecznie cierpieć będą.