16-go Września.
Święty Cypryan, biskup i męczennik.
„Przez wiele cierpień musimy wejść do
Królestwa niebieskiego."
Dzieje Apost. 14, 21.
Święty Cypryan żył w III-cim wieku i był najpiękniejszą ozdobą Kościoła katolickiego w Afryce. Urodził się w Kartaginie i pochodził ze znakomitej rodziny senatorskiej. Obdarzony niepospolitemu zdolnościami duchowemi, uczył się pod kierownictwem dzielnych nauczycieli i poczynił tak wielkie postępy w naukach, a szczególnie w wymowie, że już jako młodzieniec wystąpił w Kartaginie publicznie jako nauczyciel krasomówstwa i zyskał sobie wielkie imię. Serce jego oddane było zupełnie pogaństwu, a świat otwierał młodemu utalentowanemu człowiekowi wielką przyszłość. Jednakowoż Bóg zmiłował się nad nim i sprawił, że tenże zeszedł się razu pewnego z pobożnym kapłanem Cecyliuszem, który obznajmił Cypryana z nauką Chrystusową i dla prawdziwej Wiary go pozyskał. W roku 246 dał się ochrzcić, znosząc przytem po chrześcijańsku drwiny swych pogańskich przyjaciół i kolegów, złożył ślub wiecznej czystości i rozdał wszystkie dobra swoje między ubogich, aby się wyłącznie oddać naukom Pisma świętego i modlitwie. Rozgłos cnót jego doszedł do takich rozmiarów, że na żądanie ludu został wyświęcony na kapłana, a w następnym roku, po śmierci Donata, został powołany na opróżnioną Stolicę biskupią w Kartaginie. Wysokie i ciężkie obowiązki swego stanu spełniał z taką gorliwością, że go każdy czcił i szanował. Z początkiem jego czynności apostolskiej nastało w Afryce prześladowanie cesarza Decyusza w roku 249. Spostrzegłszy, że ostrze skierowane jest przedewszystkiem na jego osobę, aby pozbawić trzodę pasterza, a potem tern łatwiej ją rozproszyć, uważał za stosowniejsze ujść przed niebezpieczeństwem, aby w ten sposób być pożytecznym swym Wiernym. Usunął się więc do ukrytej miejscowości, skąd pismem zachęcał Wiernych do wytrwałości, pojmanych pocieszał i całą dyecezyę rozumnie prowadził. Z chwilą powrócenia spokoju w Kościele powrócił znowu na stanowisko. Podczas nowego prześladowania za cesarza Waleryana pozostał wśród swych Wiernych i zachęcał ich słowem i przykładem do wytrwałości, a miał tę radość, że widział na własne oczy owoce swej pracy, tj. niezłomną wytrwałość prześladowanych. W roku 257-ym postawiono go raz pierwszy przed namiestnikiem Afryki Aspazyuszem, przed którym okazał nieustraszoną odwagę jako chrześcijanin i biskup, za co został skazany na wygnanie. Po roku powrócił do Kartaginy, gdzie go prokonsu Galeryusz Maksymiusz skazał na śmierć przez ścięcie. Po ogłoszeniu tego wyroku zawołali obecni chrześcijanie do swego biskupa: „I my chcemy z tobą też umrzeć!“ — Przyszedłszy na miejsce stracenia, ukląkł święty Męczennik 1 pomodliwszy się gorąco, zawiązał sobie sam oczy i tak przyjął ostateczny cios dnia 14-go września 258-go roku, idąc do nieba po wieniec świętości.
Modlitwa.
Prosimy Cie, o Panie, udziel nam na prośby św. Cypryana łaski, abyśmy wzgardzili
światem i jego znikomościami, a wzrastali coraz więcej w poznaniu prawdziwej
Wiary i gorliwości o zbawienie duszy naszej. Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.
Rozmyślanie.
1) „Jak nierozsądnem jest,“ powiada * św. Cypryan* „miłować świat, sprawiający nam tak wiele cierpień i złego i wyciskający łzy, i czy nie lepiej jest dążyć do wiecznych i niewymownych uciech nieba, których nam nikt wydrzeć nie może!“ Jeżeli wierzymy w życie wieczne i w niebo, to dlaczegóż trzymamy się świata tego, odciągającego nas od nieba?
2) Dlaczego nie kochasz Jezusa ponad wszystko, który cię już przedtem ukochał, nim ty Go kochać mogłeś, który z miłości dla ciebie umarł nawet na Krzyżu, i który wszystkim tym , którzy Go miłują i przykazania Jego zachowują, obiecuje życie wieczne? A jednakże nie kochasz Go i obrażasz Go codziennie i łączysz się przeciw Niemu z szatanem , nieprzyjacielem Jego. „Dlaczegóż kochasz świat,“ pyta * św. Cypryan, * „który chrześcijana nienawidzi, a czemu nie miłujesz raczej Jezusa Chrystusa, który cię kocha, i który cię wybawił?"
3) „Każdy z was, najmilsi Bracia“, pisze * św. Cypryan,* „niech wyznaje grzechy swoje, dopóki spowiedź jego jeszcze przyjętą być może, dopóki zadośćuczynienie i odpuszczenie przez kapłana jeszcze możliwem jest." Nawróćmy się do Pana z całego serca i błagajmy Go z prawdziwą skruchą o miłosierdzie! Pokutujmy za nasze przewinienia modlitwą, postem i umartwianiem się!
Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 681-682, 684