13-go Września.
ŚWIĘTEJ RÓŻY WITERBSKIEJ
TRZECIEGO ZAKONU ŚWIĘTEGO FRANCISZKA SERAFICKIEGO.
Żyła około roku Pańskiego 1258.
(Żywot jej wyjęty jest z procesu jej kanonizacyi).
Święta Róża urodziła się roku Pańskiego i ekonomem zakonnic klasztoru przy kościele 1240, w Witerbii we Włoszech. Ojciec jej był przenajświętszej Maryi Panny, w temże mieście zamieszkałych. Rodzice jej długo nie mieli dzieci, aż na koniec po wytrwałych i gorących do Matki Bożej modlitwach, dał im Pan Bóg tę córeczkę.
W dzieciństwie jej, już spodobało się Panu Bogu objawić czem ona będzie. Trzy lata miała kiedy straciła ciotkę, którą bardzo kochała. Ciało zmarłej leżało już na katafalku. Święta dziewczynka przybliżyła się i głośno zawołała na nią, a zmarła w tejże chwili została wskrzeszoną. Rozgłos tak wielkiego cudu w całem mieście rozżywił wiarę i wielce się .przyczynił do utwierdzenia w niej mieszkańców, w chwili kiedy odszczepieństwo, popierane przez cesarza Fryderyka II, bardzo się tam szerzyło. Róża tymczasem, dla uniknięcia chwały ludzkiej, zamknęła się w małej izdebce w domu ojca, i tam lat sześć spędziła na ostrej pokucie i bogomyślności. Przez cały ten czas wychodziła tylko do Kościoła. Codziennie o chlebie i wodzie pościła, a niekiedy przez tydzień cały nie brała żadnego posiłku. Za całe odzienie miała ostrą włosiennicę; zimą i latem nie nosiła obuwia i sypiała na ziemi. Wśród nocy wstawała i biczowała się do krwi, modląc się do Pana Boga za Kościół, ciężko podówczas od wyżej wspomnianego cesarza i jego stronników ciemiężony. Przytem wielkie dla ubogich okazywała miłosierdzie.
Dnia pewnego a było to wśród zimy, spotkał ją ojciec niosącą jakieś wsparcie dla biednych. Kazał jej to pokazać sobie, i ujrzał prześliczne róże. W ósmym roku życia śmiertelnie zachorowała, gdy oto stanęła przed nią w objawieniu Matka Boska i rzekła do niej: „Chcę abyś wstała, zwiedziła kościół świętego Jana Chrzciciela i świętego Franciszka, a następnie abyś w Moim kościele przyjęła habit Trzeciego Zakonu. Potem masz mężnie walczyć przeciwko nieprzyjaciołom Mojego Syna. W prawdzie doznasz z tego powodu wielkiego prześladowania, lecz miej ufność w Bogu.“ Róża nazajutrz wstała jak najzdrowsza, a znalazłszy przy łóżku gotowy habit Trzeciego Zakonu świętego Franciszka Serafickiego, udała się do kościoła w skazanego przez Matkę Bożą i tam przyjętą została do tego Zgromadzenia.
Niezwłocznie wracając z kościoła, zaczęła przemawiać do ludu, trzymając krucyfiks w ręku. Tłumy otaczały ją, słuchając świętej dzieciny z uwielbieniem. Odtąd codziennie miewała na placach publicznych kazania. A Pan Bóg takiej udzielił słowom jej mocy, że najzatwardzialszych grzeszników kruszyła, kacerzy nawracała, a chociaż wcale w naukach nie była wykształconą, doskonale znała Pismo Boże i najwłaściwiej przytaczała ustępy z Ewangelii i Proroków. Przytem Pan Bóg łaską cudów, jakiej jej udzielił, stwierdzał jej słowa. Uzdrawiała chorych, których jej z różnych stron przyprowadzano i wśród licznie zgromadzonego ludu, przywróciła wzrok starej kobiecie od urodzenia ślepej. Razu pewnego, gdy miała kazanie o uległości należnej Papieżowi, kiedy dla małego jej wzrostu, tłumnie zgromadzeni dojrzeć jej nie mogli, kamień, na którym stała, wzniósł się z nią cudownie w powietrze i tak zostawał dopóki kazania nie skończyła, poczem powoli spuścił się na ziemię.- Cud takowy kilkakrotnie miał miejsce i przez tysiące świadków stwierdzony został.
Rozgłos tak nadzwyczajnych darów, rozszedł się był daleko po Włoszech. Z różnych też miast wzywano ją , aby przemawiając do ludu, nakłaniała go do uległości Stolicy apostolskiej, od której w skutek intryg Fryderyka II, wiele miast odpadło było. Zwykle po jej przemowach rozchodzili się słuchacze z okrzykami: „Niech żyje Kościół, niech żyje Papież, namiestnik Pana Jezusa na ziemi.“ Wszystko to rozbudziło na świętą Różę zajadłość stronników cesarskich. Usiłowali groźbą i obelgami wstrzymać ją w jej gorliwości w obronie praw Papiezkich. Gubernator chciał ją skazać na śmierć, lecz obawiając się wzburzenia ludu, u którego w wielkiej czci była, skazał ją na wygnanie.
Święta wśród nocy zimowej wyjść musiała z Witerbu. Długo w górach i lasach okolicznych błądziła, aż na koniec dostała się do małej wioski zwanej Soriano, gdzie lud przyjął ją z oznakami wielkiego uszanowania, i gdzie przepowiedziała śmierć Fryderyka II, która w dniu przez nią oznaczonym w istocie nastąpiła. Później udała się do miasta Witerkiano. Tam najprzód przyprowadzono do niej dziewczynę ślepą, której wzrok przywróciła, uczyniwszy krzyż na jej oczach.
Była w tem mieście pewna czarownica, która zwodziła lud, a wsławiwszy się czarnoksięzką sztuką, wielu wiernych do kacerstwa pociągnęła. Święta Róża wyzwała ją na publiczną rozprawę: a gdy przekonać jej i nawrócić nie mogła, zażądała aby wystawiono wielki stos rozpalony, w któryby one weszły, aby przez tę próbę ognia, przekonał się lud, która z nich dwóch ma za sobą Boga. Czarownica lubo zrazu zgadzała się na to, na stos wstąpić nie chciała. Róża zaś weszła, pozostała w ogniu dopóki wszystko drzewo się nie wypaliło i wyszła nietknięta. Wtedy przystępując do czarownicy rzekła do niej: „Droga siostro w Chrystusie, wyrzeknij się kacerstwa, w któreś się, wplątała, i poznaj, że prawdziwą wiarą jest tylko ta wiara, którą wyznaje i głosi matka nasza Kościół rzymski. Pan Jezus, który mnie zachował wśród tych płomieni, gotów jest przyjąć cię na łono Swego miłosierdzia, byłeś się szczerze nawróciła." Niewiasta ta z płaczem rzuciła się do nóg Świętej, i wielka liczba heretyków tam obecnych, wraz się z nią nawróciła.
Święta Róża zwiedziwszy wiele jeszcze innych miast włoskich, w każdem z nich, mieszkańców do posłuszeństwa Papieżowi przywiodła. Tymczasem gdy wieść o śmierci Fryderyka przyszła i do Witerbu, lud wygnał Gubernatora przez niego nieprawnie tam osadzonego, przywrócił władzę Papiezką, a świętą Różę przywoławszy napowrót, z największą czcią i tryumfem przyjął.
Dnia pewnego, gdy rozpatrywała mękę Pańską, okazał się jej Pan Jezus rozpięty na krzyżu z cierniową koroną i cały krwią zlany. Na widok ten Róża z płaczem zawołała: „O mój Panie, mój Ojcze, cóż Cię do takiego stanu przywiodło?" — „Miłość", odpowiedział Pan Jezus. „A któż to, zawołała znowu Święta, tak okrutnie rozpiął Cię na tym krzyżu?" — „Grzechy ludzkie", odpowiedział Zbawiciel. Pod wpływem takiego widzenia, Róża wybiegła na ulicę z krzyżem w ręku, który zwykle z sobą miała, wołając do garnącego się w około niej ludu. „Bracia i siostry! pokutujmy i módlmy się, aby nam Pan Bóg przebaczył grzechy, którym i Go do krzyża przybiliśmy." Te słów kilka skuteczniejszemi były nad najwymowniejsze kazania. Lud gromadnie rzucił się do kościołów i konfesjonałów i najwięksi grzesznicy pokutę czynili.
Zdarzyło się także, iż pewien zatwardziały heretyk, spotkawszy na samotnej ulicy świętą Różę, uderzył ją. Święta rzekła na to spokojnie: „Nawróć się bracie, i czyń pokutę, bo jeśli tego zaniechasz, za trzy dni wszyscy z pogardą palcem na ciebie wskazywać będą." Jakoż po trzech dniach dotknięty on został rodzajem parchów, wskutek czego twarz i głowa tak mu zeszpetniały, iż nikt bez wstrętu patrzeć na niego nie mógł.
Po śmierci Fryderyka II, Papież Inocenty IV wróciwszy z Francyi do Włoch, dowiedział się jak wielkie usługi Kościołowi święta Róża oddawała. Dozwolił jej miewać jak dotąd kazania, a co najszczególniejsze, przez Bullę wystosowaną do biskupa Witerbskiego, nakazał wyprowadzić proces o jej życiu i cudach, jaki się tylko czym po śmierci wielkich sług Bożych, których mają kanonizować.
Lecz po powrocie swoim do Witerbo, Święta niedługo już ten swój żywot apostolski prowadziła. Na ośm bowiem lat przed śmiercią, mając sobie objawionem, iż posłannictwo jej już jest skończone, zamknęła się powtórnie w małej izdebce rodzicielskiego domu i oddana tylko bogomyślności i pokucie, nigdzie już, prócz do kościoła, nie wychodziła. Chciała wstąpić do klasztoru zakonnic przy kościele Panny Maryi Różannej, lecz przyjąć jej tam nie chciano, pod pozorem że przepisana liczba była zapełnioną, a w istocie dla tego. iż była ubogą i posagu przynieść nie mogła. Wtedy prorockim duchem powiedziała im Róża: „Tę biedną dziewczynę, którą pogardzacie za życia, przyjmiecie po śmierci." Mieszkając więc już ciągle w domu rodzicielskim, lubo nigdzie nie wydalała się, przyjmowała u siebie wiele innych pobożnych dziewic, które poddały się były pod jej przewodnictwo duchowne i wielki postęp na drodze doskonałości Ewangelicznej czyniły.
Miała lat siedemnaście, kiedy przez Anioła oznajmił jej Pan Bóg, że już mają powołać do godów niebieskich. Uradowana z tego nad wszelki wyraz, przywoławszy swoje uczenice, udzieliła im najzbawienniejszych przestróg, pobłogosławiła, a przyjąwszy ostatnie Sakramenta święte, przyciskając do ust krzyż, z którym wszystkie swoje misye odprawiała, zasnęła spokojnie w Panu dnia 6 marca roku Pańskiego 1258. Pochowana została w kościele Panny Maryi za miastem. Lecz po kilku latach Papież Aleksander znajdując się w Witerbie, trzykrotnie we śnie miał widzenie, w którym go Święta prosiła o przeniesienie jej ciała do kościoła przy klasztorze zakonnic, do którego wstąpić chciała za życia. Wskutek więc tego, tenże Ojciec święty uroczyście ją tam pogrzebał, a tak spełniła się przepowiednia, jaką Święta uczyniła tym zakonnicom, gdy ją przyjąć nie chciały. Papież Kalist III w poczet Świętych zapisać ją kazał.
POŻYTEK DUCHOWNY.
Widzisz z żywotu świętej Róży, że ona dzieckiem jeszcze będąc, takie zasługi w Kościele Bożym położyła, jakiemi wielcy Apostołowie Pańscy się odznaczali. Niech cię to uczy, że ani wiek młody, ani płeć słabsza, nie są przeszkodą do tego, abyśmy drugich do Boga pociągali. Czyń to i ty z wielką miłością i wiarą, a Pan Bóg i twoim usiłowaniom błogosławić będzie.
MODLITWA (Kościelna).
Boże! któryś błogosławioną Różę w gronie
Świętych dziewic Twoich umieścić raczył:
daj nam prosimy za jej wstawieniem się
i zasługami, abyśmy z grzechów naszych
oczyszczeni, uczestnictwem Boskiego Majestatu Twego,
cieszyli się na wieki. Przez pana naszego i t. d.
Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.