Michał Bobrzyński, słów kilka o Bitwie pod Wiedniem i co po niej się zdarzyło.


Cała druga połowa panowania Jana III-go jest też nieustannem pasmem wielkich czynów ale zarazem i nieszczęść, które Polsce to niepolityczne i z interesem jej sprzeczne przymierze przyniosło. Jedynym , który to przymierze szczerze pojmował i wypełniał, był Sobieski. Zaraz w r. 1683 zagroziły 
Wiedniowi niezliczone wojska Mahometa IV pod wodzą wojowniczego wezyra Kara Mustafy. Już, już stolica Austryi, pomimo bohaterskiej obrony, ściśnięta przez szturmujących Turków, miała im paść łupem, posiłki książąt słabe i niedostateczne, pomału się ku odsieczy ściągały, trwoga padła na całe chrześciaństwo. Jedyna nadzieja Leopolda spoczywała w Sobieskim. Dnia 5go sierpnia poseł cesarski i nuncyusz papieski zaklęli go, aby ratował Wiedeń i chrześciaństwo, a już dnia l0-go września stał Jan III pod Wiedniem na czele 22.000 wyborowego wojska polskiego i niemieckich posiłków. Bohaterskie męstwo Polaków ocaliło stolicę Austryi od niechybnej zagłady. Ściśnięte zastępy Turków, rozbite przez straszne w natarciu swojem pancerne chorągwie hussarzów, poszły w haniebną rozsypkę, a cały obóz turecki, przepełniony największemi bogactwy i zbytki, dostał się w ręce zwycięzców. Ścigał Sobieski uciekających, i pobiwszy ich jeszcze raz w wielkiej bitwie pod Parkanami, panowanie tureckie w Węgrzech po raz pierwszy złamał.

Wielkie te dzieła wojenne Jana III go wstrzymały niewątpliwie naród kroczący po śliskiej drodze upadku, podniosły bowiem jego szlachetniejsze uczucia i wyobraźnią, wykształciły w nim tego rycersko religijnego ducha, który się już za Jana Kazimierza około popularnych postaci Czarnieckiego i Kordeckiego skupił. Prawdziwym typem takiej rycerskiej szlachty z drugiej połowy XVII wieku przedstawia się w mistrzowskich swoich pamiętnikach Jan Pasek. Szlachcic bez szerszego politycznego poglądu, zwolennik wolności i całego zbutwiałego ustroju Rzpltej, bez głębszego wykształcenia, ale napuszysty orator, szlachetny i układny w obejściu się, ochoczy ale prędki do korda w towarzystwie, jako żołnierz ufa wodzowi, który go za sobą porywa, rzuca się ślepo w niebezpieczeństwo i nie żałuje krwi, walczy bowiem za wyższą ideę, która mu świeci. Animusz ten rycerski odbił się nawet w literaturze i stworzył za czasów Sobieskiego dwóch głośnych poetów. Jeden z nich Wespazyan Kochowski, historyograf nadworny Jana III, który skreślił pracowicie lubo bez szerszego poglądu panowania Jana Kazimierza i Michała (Annalium Poloniae climacteres. 1683, 1688, 1698), oraz pamiętnik odsieczy wiedeńskiej (Cominentarius 1684), w pismach swych poetycznych („Niepróżnujące próżnowanie"1674. i „Psalmodyi" 1693), podniósł się do wyższej liryki, a sławiąc wojnę świętą i zwycięstwa swego króla bohatera, uderzył boleśnie na upadek moralny i polityczny narodu. Drugi poeta, Wacław Potocki (O około roku 1693), rzuciwszy rubaszne fraszki i fantastyczne powieści, nastroił swoję lutnią do wyższej, prawdziwej poezyi i stworzył „Wojnę chocimską" (z r. 1621), wielką epopeję polską, w której czuć zepsuty język i brak artystycznej konstrukcyi, ale uderza siła wyrazu, charakterystyka osób, malownicze obrazy i wyższe poetyczne uczucie.

Podniesione to uczucie narodu, którego objawem była jego poetyczna literatura, nie dało się jednak na dłużej utrzymać, bo dalsze wytrwanie w przymierzu austryackiem , sprzecznem z najistotniejszym interesem Polski, gotowało jej i Sobieskiemu już tylko same upokorzenia i klęski. Powróciwszy z wyprawy wiedeńskiej, na której miał dostateczną sposobność przekonać się o nieszczerości Austryi i jej obietnic, starał się Sobieski dla tem skuteczniejszego poparcia wojny tureckiej, wciągnąć do ligi chrześciańskiej Rosyą. Zostawił jej król wolne ręce do wewnętrznego rozwoju i wzmożenia się, tak samo jak Prusom, i nie wahał się nawet przez Krzysztofa Grzymułtowskiego zawrzeć z nią w r. 1686 pokój wieczysty. Za przyrzeczenie pomocy przeciw Tatarom przyznano Rosyi ostatecznie Smoleńsk i Czernichów, a za półtora miliona także i Kijów, którego posiadanie oddawało jej wyłączną przewagę nad Ukrainą.


Dzieje Polski w zarysie T.II przez Michała Bobrzyńskiego str. 248-250