19. Sierpnia.
Żywot świętego Agapita, męczennika.
Agapit, szesnastoletni młodzieniaszek, znosił z jak największą statecznością dla miłości Jezusa Chrystusa niesłychane męki i udręczenia, a to z następującego powodu.
Doniesiono cesarzowi Aurelianowi, że Agapit jest tajemnym chrześcijaninem i oddaje cześć Chrystusowi. Monarcha kazał go pojmać, wtrącić do więzienia i stawić przed sądem. Skoro Agapita zapytano, czy się przyznaje do winy, oświadczył, iż jest chrześcijaninem. Sędziowie zawyrokowali, iż ma być smaganem aż do krwi rzemieniami z wołowej skóry. Biczowanie nic nie pomogło; młodzieniec obstawał twardo przy wierze, co tak rozjuszyło srogiego tyrana, że go kazał wtrącić do lochu i nie dawać mu pożywienia. Przez pięć dni nie pił i nie jadł nic Agapit, ale i głód nie wymusił na nim odstępstwa od prawdziwej wiary, lecz wymógł w nim męstwo i wytrwałość. Skoro to doszło do wiadomości namiestnika cesarskiego, kazał położyć na głowie jego żarzące węgle; ale święty męczennik stał nieulękły i nie drgnąwszy rzekł pamiętne słowa: ,,Głowa, która ma być uwieńczoną świętą koroną niebieską, nie powinna się wzdrygać na ziemi nosić to, co pali i boli. Rany i męki czynią mnie tem zdatniejszym do dźwigania korony wiekuistej." Rozjątrzony tem oświadczeniem namiestnik kazał świątobliwego młodzieńca dopóty siec i smagać, póki ciało jego nie otworzyło jednej ogromnej rany. W końcu polecił siepaczom rozniecić suty ogień i powiesić Agapita głową na dół aby wznoszący się z ogniska dym go zadusił. Ale nie stało się według woli okrutnika. Męczennik nie poniósł najmniejszego uszkodzenia na ciele i po niejakim czasie tak się do namiestnika odezwał: ,,Czy widzisz, teraz wszyscy się przekonają, że cała przemyślność i rozum twój z dymem uleciał?" Nieposiadający się w gniewie srogi tyran kazał go jeszcze raz biczować, polewać otwarte rany wrzącą wodą i trzaskać mu szczękę. Bóg się jednakże ulitował nad biednym młodzieńcem i położył koniec udręczeniom jego w ten sposób, że namiestnik spadł z krzesła i złamał kręgi. Słysząc to Aurelian, polecił porzucić Agapita dzikim zwierzętom na pastwę, ale gdy srogie bestye nie śmiały go tknąć, skazał go na karę miecza. Taka była śmierć Agapita w r. 275.
Doniesiono cesarzowi Aurelianowi, że Agapit jest tajemnym chrześcijaninem i oddaje cześć Chrystusowi. Monarcha kazał go pojmać, wtrącić do więzienia i stawić przed sądem. Skoro Agapita zapytano, czy się przyznaje do winy, oświadczył, iż jest chrześcijaninem. Sędziowie zawyrokowali, iż ma być smaganem aż do krwi rzemieniami z wołowej skóry. Biczowanie nic nie pomogło; młodzieniec obstawał twardo przy wierze, co tak rozjuszyło srogiego tyrana, że go kazał wtrącić do lochu i nie dawać mu pożywienia. Przez pięć dni nie pił i nie jadł nic Agapit, ale i głód nie wymusił na nim odstępstwa od prawdziwej wiary, lecz wymógł w nim męstwo i wytrwałość. Skoro to doszło do wiadomości namiestnika cesarskiego, kazał położyć na głowie jego żarzące węgle; ale święty męczennik stał nieulękły i nie drgnąwszy rzekł pamiętne słowa: ,,Głowa, która ma być uwieńczoną świętą koroną niebieską, nie powinna się wzdrygać na ziemi nosić to, co pali i boli. Rany i męki czynią mnie tem zdatniejszym do dźwigania korony wiekuistej." Rozjątrzony tem oświadczeniem namiestnik kazał świątobliwego młodzieńca dopóty siec i smagać, póki ciało jego nie otworzyło jednej ogromnej rany. W końcu polecił siepaczom rozniecić suty ogień i powiesić Agapita głową na dół aby wznoszący się z ogniska dym go zadusił. Ale nie stało się według woli okrutnika. Męczennik nie poniósł najmniejszego uszkodzenia na ciele i po niejakim czasie tak się do namiestnika odezwał: ,,Czy widzisz, teraz wszyscy się przekonają, że cała przemyślność i rozum twój z dymem uleciał?" Nieposiadający się w gniewie srogi tyran kazał go jeszcze raz biczować, polewać otwarte rany wrzącą wodą i trzaskać mu szczękę. Bóg się jednakże ulitował nad biednym młodzieńcem i położył koniec udręczeniom jego w ten sposób, że namiestnik spadł z krzesła i złamał kręgi. Słysząc to Aurelian, polecił porzucić Agapita dzikim zwierzętom na pastwę, ale gdy srogie bestye nie śmiały go tknąć, skazał go na karę miecza. Taka była śmierć Agapita w r. 275.
Nauka moralna.
Nie zdarzają się dziś wypadki srogiego męczeństwa, chyba wśród dzikich plemion Azyi, Afryki i innych części świata, dokąd się puszczają szlachetni misyonarze, aby im nieść światło wiary i głosić naukę Chrystusa. Nie wymaga od nas Bóg ofiary życia, ale wymaga od nas stateczności i wytrwałości w wierze o tyle, abyśmy się mężnie oparli pokusom bezbożników, urągających Bogu i ustawionemu przezeń Kościołowi. Łatwiejsze przeto mamy zadanie, ale tem świętszy za to na nas ciąży obowiązek.
ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 726-727
Modlitwa.
Św. Agapicie, młodzianie i męczenniku,
wstaw się za nami do Boga i Pana naszego,
ażeby nas natchnął tym samym duchem
wytrwałości i stateczności, którego
ty tak świetny dałeś przykład, i ażebyśmy w razie pokusy śmiało i zwycięzko
podjąć zdołali walkę z bezbożnikami,
urągającymi wierze św. i kościołowi
przez Zbawiciela ustanowionemu. A
ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 726-727