Św. Symforyan, męczennik.


22- go Sierpnia.

Św. Symforyan, męczennik.


„Oto krótkie lata mijają, a człowiek kroczy
drogą, na której wrócić się nie może."
Job 16, 23.

Święty Symforyan pochodził ze schlachetnej, chrześcijańskiej rodziny w Autun we Francyi. Nasienie zbawienia padło na glebę dobrą, a dorastający młodzieniec wydał tak piękne owoce cnoty i świątobliwości, że go wszyscy ludzie podziwiali. Podczas gdy on sam trzymał się wązkich dróg ewangelicznych, brodziła większa cześć mieszkańców jego rodzinnego miasta we występku i bałwochwalstwie. Pewnego dnia, kiedy obnoszono uroczyście posąg bogini Cybeli po mieście, a lud wszystek padał na kolana składając hołd bóstwu, stał świątobliwy młodzieniec niewzruszenie, nie ugiąwszy ani kolan, ani nie otworzył ust na chwałę bogów. Rozgniewany tłum rzucił się na niego, żądając złożenia hołdu bogini, ale kiedy się Symforyan temu opierał, zaprowadzono go przed namiestnika prowincyi Herakliusza, który przybył do Autunu, aby wyśledzić chrześcijan. Na zapytanie Herakliusza, dlaczego niechce się pokłonić bogini, odpowiedział Symforyan z całą stanowczością: „Jestem chrześcijaninem, a jako taki modlę się jedynie do prawdziwego Boga, który stworzył niebo i ziemię, a nie do obrazu szatańskiego, który bym młotem rozbił, gdybym miał prawo do tego.“ Za te słowa wtrącił dziki Herakliusz świętego wyznawcę do więzienia, rozkazawszy go przedtem niemiłosiernie biczować. Po kilku dniach zaprowadzono go znowu przed sąd, ale kiedy i teraz nie osiągnęły wszelkie zaklinania i groźby pożądanego skutku, skazano go na śmierć mieczową. Św. Symforyan przyjął wyrok z wielką radością, a gdy go prowadzono na miejsce stracenia, dodawała mu matka jego przez wzruszające słowa odwagi; poczem przyjął cios śmiertelny w roku 178, idąc do nieba po obiecaną koronę żywota.

Modlitwa.

O Boże, któryś utwierdził św. Symforyana we wyznawaniu Wiary św., użycz nam,
abyśmy wśród niebezpieczeństw świata trzymali się wiernie Twojej świętej Wiary, i napełnij
serca nasze zbawienną bojaźnią przed sądem Twym, abyśmy nie zdążali wśród
uciech i radości światowych do wiecznej zagłady; za pośrednictwem Jezusa Chrystusa
Pana naszego. Amen.

Rozmyślanie.

1) Z każdą chwilą upływa część życia naszego. Godziny, dni, miesiące upływają tak prędko, że już znowu umieramy, chociaż zaledwie rozpoczęliśmy żyć. Gdzie są piękne dni naszej młodości? Minęły one niepowstrzymanie i nie powrócą już nigdy. Jak wiele koron moglibyśmy zasłużyć, gdybyśmy czasu tego dobrze użyli!

2) Życie nasze tutaj na ziemi jest nietylko krótkiem, ale także pełnem utrapień i cierpień. Jak nie ma dnia bez chmur, tak też i każda radość, którą świat nam daje, nie jest zupełnie czystą i bez przymieszki, ale jest ona zawsze cokolwiek zmieszaną z goryczą. Jeżeli więc nawet i radości mają gorycz swoją, cóż dopiero powiemy o cierpieniach, boleściach i łzach? A jednakowoż kochamy ten świat, dający nam tak wiele goryczy, i którego niedoskonałe radości mają często w następstwie wieczne cierpienia!

3) Mamy się starać nie tylko o długie, ale i cnotliwe życie; albowiem nie długość, lecz dobroć życia rozstrzyga o naszym losie we wieczności. I krótkie życie dostatecznem do osiągnięcia wiecznego zbawienia, jeżeli tylko korzystamy pilnie z dni jego i staramy się obfitować w cnoty i dobre uczynki. Pracuj zatem dla wieczności. Nie nadużywaj tej krótkiej chwili życia twego i niezapominaj, że od niej wieczność zależy.


Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 611-613