z wykładem i z naukami Świętych Ojców wybrany. 1.
Reg. 1, 2, 3 etc.
Po Samsonie sądził lud Izraelski Heli kapłan, przez lat czterdzieści; za którego zwierzchności urodził się Samuel, tym sposobem: ojciec jego był Elkana z pokolenia Lewi, z miasta Ramaty przy górze Efraim, a matka Anna; którzy iż na każdy rok pewnych czasów nabożnę drogę czynili do Sylu, tam gdzie była skrzynia Boża, aby się tam pokłonili i ofiary oddali Panu Bogu. Czasu jednego gdy tam byli, a ofiar pożywali, patrząc Anna na potomstwo męża swego z innej żony, a sama się niepłodną i związaną bacząc, urąganie ludzkie cierpiąc, płakała i nie chciała jeść. Mąż jej miłując ją cieszył, mówiąc: Czemu płaczesz a nie jesz? iżalim ja tobie lepszy nie jest niżeli dziesięć synów? Lecz ona od stołu wstawszy, pobiegła do kościoła, gdzie Heli Kapłan u drzwi na krześle siedział i mając gorzkość w sercu, modliła się do Pana Boga, hojnie łzy wylewając; i uczyniła jemu ślub, mówiąc: Jeżeli wejrzysz Panie na utrapienie służebnicy twojej, a jeśli wspomnisz na mię, a nie zapomnisz niewolnicy twojej i dasz słudze twojej syna, oddam go Panu przez wszystek wiek żywota jego, a brzytwa na głowie jego nie postoi.
Rozumiała, iż jej P. Bóg inaczej wysłuchać nie miał, jedno gdyby w tem co pragnęła, już nie tak swej pociechy, jako czci i chwały Boskiej szukała, aby z swej krwi kapłana i sługę Pańskiego u ołtarza mieć mogła. I gdy przedłużała modlitwę, Heli kapłan przypatrował się ustom jej, a ona sercem rozmawiała z P. Bogiem, tylko wargami ruszając, a głosu nie wypuszczając; i mniemał Heli, aby pijana była, i rzekł jej: Długoż tak pijaną będziesz? Idź, straw to wino, któremeś się nalała. A ona nic onem próżnem podejrzeniem nieobruszona, z pokorą rzekła: Nie jestem ci pijana mój panie, alem jest niewiasta wielce nieszczęśliwa, wina i napoju, którym się kto upić może, nie piłam , alem przed Panem wylała duszę moję. Nie miej mię za córkę Beliala; z wielkości boleści i smutku mego dotąd modlitwę czyniłam. Tedy kapłan widząc mądrą i nabożną niewiastę, dał jej błogosławieństwo, mówiąc: Idź z pokojem, a Bóg Izraelski niech ci da prośbę twoję, o coś go prosiła. A ona pokornie go żegnając, rzekła: Boże, by niewolnica twoja łaskę znalazła u ciebie. I od tego czasu, za onem kapłańskiem błogosławieństwem, wzięła wielką na dzieję i dobrą myśl, i jadła, a twarz jej napotem się w smutku nie mieniła; i rano pokłoniwszy się z mężem Panu Bogu, wrócili się do Ramaty domu swego. I wspomniał P. Bóg na Annę, iż za czasem powiła syna i nazwała go Samuelem, jakoby od Boga uproszonym. A gdy wedle zwyczaju mąż jej Elkana i z domem swym brał się do Sylu do przybytku Bożego na ofiary, Anna iść nie chciała, i mówiła do męża: Nie pójdę, aż odchowam synaczka, abym go tam powiodła i stawiła Panu, żeby tam już mógł zostać. Wstydziła się pani święta, ukazać się przed oczy Pańskie, bez wypełnienia obietnicy i ślubu swojego.
I gdy odchowała i od mleka piersi swych własnych odsądziła Samuela, przywiodła go do domu Pańskiego do Sylu z ofiarami, i oddała go Panu Bogu, i stawiła przed kapłanem Helim, a synaczek on był maluczki. I mówiła do kapłana: Proszę cię panie mój! jako żyje dusza twoja, takiem ja jest ona niewiasta, któram tu była na modlitwie, (i której tyś błogosławił) i prosiłam o tego synaczka Pana Boga, i dał mi prośbę moję: przetom go ja też oddała Panu, póki jedno żyw będzie, na służbę świętą jego. I tam go zostawiła, a sam a się pokłoniwszy Panu Bogu do domu wróciła. Błogosławiona matka, która uiszczając swe śluby Panu Bogu, trzyletniego synaczka tak miłego i jedynego, tak prędko swemu
kochaniu odjęła, w tem wszystką rozkosz swoję poczytając, iż go przy kapłanie do służby Bożej zostawiła. Przetoż jej P. Bóg nie omieszkał nagrodzić; bo gdy czasu swego z mężem do pokłonu z ofiarami na ono miejsce przybytku Bożego przychodziła, a sukienkę małą synaczkowi przynosiła, Heli kapłan kochając się już w Samuelu, a widząc w nim dary Boże i chęć wielką do służby Pańskiej, błogosławił Elkanie i żonie jego Annie, mówiąc: Za tego syna, któregoś oddał P. Bogu, daj ci Boże potomstwo inne z niewiasty tej, aby się to wam z lichwą nagrodziło, coście dla Pana Boga uczynili; i tak się stało. Nawiedził P. Bóg Annę i dał jej innych trzech synów i dwie córki. A Samuel podrastająe, odprawował małe i latom swoim przystojne posługi w kościele. Z którego jako miał pociechę Heli najwyższy kapłan, tak z synów swoich własnych, które zwano Ofni i Finees, miał wielki smutek, bo byli źli, nieposłuszni i złości pełni jako synowie Beliala, to jest bez jarzma, swywolni; znając Pana Boga, nie znali go w złych sprawach swoich. Bo będąc synami najwyższego urzędnika w świeckim i duchownem prawie, ofiary ludziom wydzierali, i lud Boży od ofiar i czci Boskiej swym postępkiem odstręczali i gorszyli go. A co jeszcze gorzej, białegłowy na nabożeństwo przychodzące, do wszeteczności swej przywodzili i drugie mocą niewolili; i był ich grzech wielki przed Bogiem.
Co słysząc ojciec ich Heli, starym już bardzo będący, nie karał ich tak, jako mógł i jako zasługo wali, ani ich wypędził od siebie, ani im urzędu onego kapłańskiego zabronił; słowami ich tylko upominał, mówiąc: Nie czyńcie tak złych rzeczy, o których ja słyszę, synowie moi! bo gdy człowiek przeciw człowiekowi zgrzeszy, zmiłować się nad nim Pan Bóg może; ale kto przeciw Bogu samemu zgrzeszy, a kto się za niego modlić będzie? jakoby rzekł: Iż ten grzech, którym się sam Pan Bóg obraża i chwale się jego samego przez tych, którzy ją pomnażać mają, uwłóczy, daleko jest cięższy i trudniej go P. Bóg odpuszcza, niżeli ten, w którym kto szkodę bliźniemu, takiemu człowiekowi, jaki jest sam, czyni. Lecz mało było na tych słowach, trzeba było staremu ojcu jakiego ostrzejszego i cięższego karania zażyć, a onej złości i krzywdy Bożej, i synom własnym nie cierpieć; ale więcej czci syny swoje, niżeli P. Boga. Przetoż do niego posłał P. Bóg proroka, przegrażając się na niego i obiecując go za to karać, i synów jego. Którą pogróżkę wznowił przez Samuela, gdy już miał lat dwanaście a w wielkiej miłości u Boga i u ludzi wzrastał. Bo czasu jednego gdy spał Samuel w kościele Bożym przy skrzyni Pańskiej, zawołał na niego Pan Bóg: Samuelu! Samuelu! i porwał się młodzieniaszek posłuszny, sen sobie młodemu bardzo smaczny przerywając, i pobiegł do Helego, mniemając aby go on wołał. A stary Heli powiedział, żem cię nie przyzwał synu, wróć się, a idź spać. I gdy usnął drugi raz, Bóg na niego także zawołał, i także się porwał, i do Helego przyszedł, który mu znowu jako pierwiej spać kazał. Ale gdy to trzeci raz uczynił, zrozumiał starzec, iż P. Bóg na Samuela wołał, a coś mu objawić chciał; na czem się Samuel jako młodziuchny nie znając, taką naukę od Helego wziął: Gdy cię, prawi, drugi raz zawołają, odezwij się i rzeknij: Mów, Panie, oto ja słucham sługa twój. I gdy potem zasnął Samuel, przyszedł Pan i stanął, a zawołał: Samuelu, Samuelu! A on rzekł: Mów Panie oto słucha sługa twój. I usłyszał, jako się P. Bóg znowu przegrażał na Helego, o to, iż wiedział, że synowie jego źle się sprawują, a nie skarał ich; za co samego Pan Bóg i z nimi skarać, a to wykonać miał, co mu pierwiej wskazał. Zasnął potem Samuel i spał aż do poranku, i otworzył drzwi domu Bożego, a bał się powiedzieć słów onych Panu swemu. A Heli wezwawszy go, pytał o to, co się działo w nocy, a co słyszał z ust Pańskich, zaklinając go, aby nie taił. I gdy mu powiedział wszystko, on stary a pokorny kapłan, poddał się na karę Pańską, mówiąc: Pańci jest, niech czyni co się jemu podoba.
Ztąd się Samuel wsławił i poznał lud wszystek, iż Samuel był wiernym Prorokiem Pańskim i zjawił mu Pan Bóg wiele, i to co on rzekł, potykało wszystkich. A Heli był skarany i z synami. Bo gdy się na Filistynów na wojnę lud Izraelski wyprawił, a raz porażeni, na pomoc swoją skrzynię Bożą do obozu wprowadzili, przy której dwaj synowie Helego, Ofni i Finees być musieli; drugi raz jeszcze lud Izraelski bitwę przegrał, gdzie ludzi wiele pobito i dwaj synowie Helego, tam zginęli, a skrzynia Boża w ręce nieprzyjacielskie wpadła. O czem gdy usłyszał Heli, nie tak się o synów frasując, jako gdy powiedziano, iż skrzynia Pańska pojmana jest, z przelęknienia się wzdrygnął i padł z krzesłem w znak, i szyję zaraz złamał. Wielce stary był, mając lat 98. I odniósł srogość ręki Pańskiej na sobie, tak, iż i z domu jego kapłaństwo najwyższe wyszło innych synów Aaronowych, i ziściło się słowo Pańskie, które mówił do Helego: Kto mię uczci, uczczony będzie; a kto mną wzgardzi, wzgardzony zostanie.
Wstąpił tedy na miejsce Helego Samuel, najwyższym kapłanem i sędzią wszystkiego Izraela zostając. Za którego zwierzchności, nie tylko się skrzynia Boża z ręku nieprzyjacielskich cudownie wróciła, iż ją sami Filistynowie odesłać musieli, ale i pobożność w ludzkich sercach zakwitnęła, iż lud on jego porzuciwszy grzechy, zabobony i bałwochwalstwa, udał się wszystek na naprawę cnót świętych i służby Bożej; bo jako Pismo mówi: gdzie nie masz wodzów i przełożonych dobrych, lud ginie; tak gdzie Pan dobrego wodza i pana daje, wszystkie z nim cnoty w ludziach poddanym rosną. Nauczał i upominał lud Samuel, mówiąc: Jeżeli się z całego serca waszego nawracacie do Pana, wyrzućcież obce bogi, którzy się znajdują między wami, Beala i Astarota, a zgotujcie serca wasze Panu, jemu samemu służcie, a on was wyrwie z ręku Filistynów. I kazał się wszystkim zjechać do Masfat miasta, jako na sejm duchowny, aby w onej gromadzie pokutę wszyscy zaraz czynili, a on żeby za nie prosił Pana Boga. Zjechali się tedy w pokorze i wodę łez swoich ofiarowali, i drugą czerpając wylewali ją przed Panem Bogiem, jakoby tak mówiąc: Wszyscy umieramy, a jako woda rozlana na ziemi wysycha, tak my poginiemy, jeśli nas nie wspomożesz; i pościli tam wszyscy nie jedząc, a wołali, mówiąc: Zgrzeszyliśmy Panu krótka modliwa, ale skruchy i dobrej woli do poprawy pełna, do której ich ten ś. Prorok przywodził. A gdy ono nabożeństwo swe odprawowali i z Panem Bogiem się. swoim przez Samuela jednali, oto przyszła prędka wieść, iż Filistynowie idą i ogarniać wszystkich: jako niegotowych chcą. Przelękli się wszyscy bardzo i mówili Samuelowi: Nie przestaj wołać za nami do P . Boga naszego, aby nas wybawił z ręku Filistyńskich. O, jaką im wielką otuchę czynił Samuel. Teraz się, powiada, me bójcie, gdy was takie nowiny na tem miejscu i na takiej sprawie, i pokucie zastały; gdy sobie P. Boga jednacie, nikt wam nie zaszkodzi, on was bronić będzie. I gdy Samuel ofiary czynił, wołał do Pana za ludem onym, wysłuchał go P. Bóg. Jeszcze ofiary nie skończył, a owo nadeszły wojska Filistyńskie i zwieść z nimi bitwę wierni musieli. A Pan Bóg ziemią zatrząsł i gromy puścił na Filistynów, z wielkim trzaskiem i bukiem. I przestraszeni uciekali i pobici są od ludu Bożego, w długiej pogoni, i poniżył Pan Bóg Filistynów i tak, iż się nigdy kusić o lud Boży, póki był żyw Samuel nie śmieli, i wrócili miasta które byli pobrali. Tak uspokoiwszy wszystko Samuel, domowe trudności sądził
i karał, na każdy rok na trzech miejscach sprawiedliwość wiernie czyniąc, a nigdy żadnego upominku od nikogoż nie biorąc. I wracał się do domu swego, żyjąc nie po pańsku, ani z jakiej dani i poborów ludzkich, ale jako jeden człowiek pospolity z pracy swej w Kamacie ojczyźnie swojej, gdzieeż był zbudował ołtarz, albo kościół P. Bogu. A gdy się z starzał, a służyć tak pilno ludziom nie mógł, postanowił synów swych Joela i Abią na są dach i sprawach ludzkich, nie z pragnienia czci jakiej domowi swemu, ale iż je godnemi do tego być rozumiał, a iż dla niego większe miejsce i powagę u ludzi mieć mogli. Lecz się na nich omylił, bo synowie nie szli za ojcem i drogami jego, ale się uwiedli łakomstwem, a brali upominki i dary, i psowali sprawiedliwość z onej ślepoty którą dary czynią. Tak czasem bywa, iż i z dobrych ojców, źli się synowie rodzą; dla czego nie mają się rodzice frasować, gdy im się na dziatkach nie powodzi, jeżeli im do złego wychowania przyczyny nie dadzą. I tak wielka była niezbożność onych synów Samuelowych, iż lud wszystek zebrał się do Samuela, mówiąc: Tyś się zstarzał, odprawować spraw naszych nie możesz, a synowie twoi nie chodzą drogami twojemi; postaw nam króla, któryby nas sądził, tak jako inne narody mają. Obraziły te słowa Samuela, iż nie mówili: Skarż synów twoich, albo daj innych sędziów, ale daj nam króla na wzór innego pogaństwa; chcąc się z poganami równać, a rządzenia którem je Pan Bóg sprawował, odstępować. Bo na onczas sam Pan Bóg miał moc królewską nad nimi, a od siebie im tylko dawał namiestników sędziów, którzy potrzebom ich służyli, nic od nich nie biorąc, ani się nad inne wynosząc.
Ten urząd Boski, a im bardzo pożyteczny iż psować, a w moc się królewską wdać chcieli, bardzo się to Samuelowi nie podobało. Obraziła go też i zła sława synów jego, i wzgarda starości jego; ponieważ do niego się jeszcze w trudnościach większych uciekać mogli. Kadził się tedy o to P . Boga Samuel na modlitwie, i powiedział mu Pan Bóg: Usłuchaj ludu tego, boć nie ciebie porzucili, ale mnie, abym nad nimi nie królował. Chciał im P. Bóg ono dobrodziejstwo i wolność wziąść, a dać ich w moc królewską jako niewdzięcznych; aby się też słowa jego ziściły, iż z Abrahama królowie wynijść mieli. Wszakże im kazał Pan Bóg oznajmić, jakiej mocy i rozkazania królowie nad nimi używać mieli. I powiedział im Samuel wolę Boską i prawo królewskie. Synów powiada, waszych, w których się kochacie i radzi je macie przy sobie, król pobierze i uczyni z nich woźnice, i jeźdźce, i hajduki, i rotmistrze, i kmiecie ról swoich, i rzemieślniki swoje; z córek waszych naczyni sobie kucharek i piekarek; role wasze i winnice pobierze, i rozda sługom swoim. Toż uczyni sługom i dobytkom waszym, a będzie wam tego żal, i wołać do Pana będziecie a on was nie wysłucha. To słysząc lud, przestać na tem nie chciał, a króla się domagał. I kazawszy się im rozjechać, z objawienia Bożego obrał im za króla Saula syna Gyssa, który gdy się trafił do niego, szukajac oślic, które były ojcu jego zginęły, on go olejem w rogu chowanym pomazał i całując go mówił: Ciebie Bóg pomazał nad dziedzictwem swojem za pana, i wybawisz lud jego od nieprzyjaciół jego.
Był ten Saul człowiek bardzo dobry i nie było lepszego między synami Izraelskimi; a był bardzo urodziwy, tak, iż nad lud wszystek ramionami był wyższy. I skoro wziął ono pomazanie, odmienił go Pan Bóg i dał mu serce pańskie i królewskie. A Samuel zebrawszy lud znowu, puścił losy po pokoleniach i domach wszystkich, na obieranie króla; i padł los na pokolenie Benjamina, a potem na dom Cyssow, nakoniec na Saula syna jego, którego gdy tam nie znaleźli, (bo się krył, a onego urzędu nie pragnął) radzili się Pana Boga, kędy go szukać i znaleść mieli, i ukajał im go Pan Bóg w domu, gdzie się schował. Pobiegli tedy i porwali go, a postawiwszy między sobą, krzyknęli: Żyj królu, żyj! I gdy się rozjeżdżali, Saui wojsko zbierał i zostali przy nim ci, których serca dotknął Pan Bóg; a inni synowie Beliala, to jest nieposłuszni a swawolni Saulem gardzili, mówiąc: I Tenli nas wybawi od nieprzyjaciół naszych? A Saul milczał jakoby nic nie słysząc. Lecz go wnet Pan Bóg wsławił i poszczęścił ku Amonitach, iż ich wielkie wojsko poraził. Gzem lud uweselony, Saulowi królestwo potwierdził; i zjechali się do Galgali i tam go królem uczynili. Gdzie będąc Samuel, a widząc iż się z obrania króla weselą, z którym tak wielkie zwycięztwo otrzymali, chcąc ich myśli skrócić, wywodami i cudem pokazał im, iż źle uczynili, króla sobie obierając.
I mówił tak do nich: Otóż już króla macie! a ja stary i osiwiały, od młodości mej między wami żyłem, synowie moi, terazże przed Bogiem i pomazańcem jego królem waszym powiedzcie, jeżelim któremu z was wziął wołu, albo osła! jeżelim kogo spotwarzył, albo ucisnął! jeżelim jaki z którego ręki dar wziął! dziś nim wzgardzę, a wrócę go każdemu. A lud krzyknął: Nie spotwarzyłeś nikogo z nas, aniś ucisnął i daru od żadnego z nas nie wziąłeś. Świadczył się tedy na to Samuel Bogiem i królem, i rzekł: Żałować się na was będę przed Bogiem, i żeście przyczyny nie mieli do stawienia tego nowego urzędu królewskiego, gdyż sam Pan Bóg królem był waszym; i przez sędziów rozmaitych, którzy wam swym nakładem służyli, bronił was od nieprzyjaciół waszych. Ażebyście byli tego pewni, iżeście źle uczynili,
oto teraz w ten dzień jasny i suchy, prosić będę Pana Boga, aby puścił gromy i dżdże, i błyskawice. I skoro się modlić począł, uderzyły wielkie pioruny i dżdże; przeląkł się lud i wołał na Samuela: Módl się za sługami twymi do Pana Boga twego, abyśmy nie pomarli; widzimy iżeśmy grzechu do grzechu przyczynili, prosząc sobie o króla. Tedy je cieszył i nauczał Samuel, mówiąc: Nie bójcie się, nie opuści Pan Bóg ludu swego; już z królem zostańcie, jedno się bójcie Pana Boga, a służcie jemu i czyńcie wolę jego z królem waszym. Oddal Boże ten grzech odemnie, abym miał przestać modlić się za was; nauczać was będę drogi dobrej i prostej. Bójcie się Pana, a służcie mu uprzejmie z całego serca waszego, gdyżeście wiadomi wielkich dobrodziejstw i cudów jego nad wami; a jeżeli w złości zostaniecie, i wy, i król wasz zaraz zginiecie, tak Samuel urząd złożył, i tym którzy mu wzgardę uczynili, składając go bez przyczyny żadnej, krzywdę odpuścił.
Rychło się Saul król począł psować i zakon Pański przestąpił. Pierwszy jego grzech był, iż śmiał sobie urząd kapłański w czynieni u ofiar przywłaszczać, a Samuela starego kapłana i Proroka, wedle zmowy i powinności, czekać z ofiarą nie chciał. O co go karał Samuel, mówiąc: Głupioś sobie począł i nie zachowałeś się wedle rozkazania Pana Boga twego; byś był tego nie czynił, zgotowałby był królestwo twoje aż na wieki, które już dalej nie powstanie; znalazł sobie Pan Bóg męża wedle serca swego i kazał
mu być wodzem nad ludem swoim, przeto, iżeś ty nie zachował przykazania jego. Mężne a poważne słowa, na któreby się przełożeni świeccy oglądać mieli, a nie wdawać się w urzędy duchowne. Co też i na Dzyaszu królu Pan Bóg pokazał, gdy także kapłański urząd sprawować chciał.
Drugi grzech był Saulów, nieposłuszeństwo: bo czasu jednego przyszedł do niego Samuel i rozkazał mu Imieniem Bożem, aby się wybrał na wojnę przeciw Amalechitom, ażeby króla ich Agaga, z ludem wszystkim i z bydłem za grzechy ich wygubił, a nikomu nie przepuszczał, starym i młodym, i dzieciom, niewiastom i pannom, ażeby nic nie brał, ani rzeczy ich pożądał, ale wszystko pogubił i pobił. Saul mając wielkie zwycięztwo, króla żywego związał i korzyść pobrał, tylko co było podłego pobił, a co lepszego sobie i ludowi swemu zostawił, nad wolą i rozkazanie Boże, którego sądy i sprawiedliwość jest bez przygany. A co gorszego, gdy przyszedł Samuel, chcąc go o to karać, Saul sią wymawiał, nie znając grzechu swego, i śmiał mówić: Uczyniłem wolą Bożą. A Samuel rzekł: A cóż to za bydło, którego ja ryk słyszą? lud, powiada, co lepsze bydło zostawił dla czynienia ofiar Panu Bogu, i składał grzech swój na ludzie i poddane swoje. Tedy mu rzekł Samuel: Iżali Pan Bóg pragnie ofiar, a nie tego raczej, aby słuchano głosu jego Pańskiego? bo lepsze jest posłuszeństwo, aniżeli ofiary; lepiej jest słuchać, aniżeli tłuste mięsa na spalenie Bogu dawać; bo sprzeciwianie sią jest wielki grzech, jakoby kto czarował, albo jakoby kto bałwochwalstwo stroił, gdy kto na tem, co rozkażą, nie przestaje; bo jako bałwochwalca stworzeniu sią kłania, opuściwszy Stworzyciela, tak nieposłuszny swoją wolą i upór ma sobie za Boga, przy którym zostaje. I przetoż (mówi Samuel do Saula) Pan Bóg cię porzucił, abyś królem nie był. Dopiero gdy mu utratą królestwa pogrożono, rzekł Saul: Zgrzeszyłem i przestąpiłem wolą Bożą, bojąc sią ludu i słuchając ich. Wszakże cię proszą, chciej nosić ten grzech mój, a wróć sią ze mną, żebym sią pokłonił Panu. A Samuel z nim iść nie chciał i mówił: Nie pójdą, boś porzucił rozkazanie Pańskie, a on też ciebie porzucił, abyś królem nie był nad ludem jego. A Saul chcąc zatrzymać Samuela, koniec mu płaszcza oderwał. Zatem rzekł Samuel: Oderwał dziś Pan Bóg królestwo twoje od ciebie i dał je lepszemu, niżeliś ty jest, a już inaczej nie uczyni; bo nie jest odmienny, tak, jako który człowiek. Jednak prosił Saul, aby został, a uczcił go przed starszymi ludu jego. I został Samuel, a Saul sią pokłonił P. Bogu.
Lecz aby nauczył Saula, jako ochotnie czynić potrzeba to, co Bóg każe, a jako sią człowiek miłosierniejszym czynić nie ma, niżeli sam Bóg; przywieść do siebie Samuel rozkazał króla Agaga, któremu Saul nad wolą Bożą przepuścił, który był tłusty bardzo; i przywiedziony drżał i mówił: Takli nas gorzka śmierć dzieli? straszliwy rozdział temu, kto co na świecie ma miłego, dzielić sią musi od żony, dzieci, majątności i od ciała własnego; a biada temu, kto i od łaski Bożej. I rzekł Samuel do Agaga: Jako miecz twój wiele matek w dziatkach ich osierocił, tak dziś bez synów zostanie matka twoja. Znać, iż był tyran, a zabijał poddane swoje niewinnie, i słusznie pomstą oną od Boga odniósł; i rozsiekał go na cząści Samuel przed Panem Bogiem w Galgali, to jest nie z żadnego okrucieństwa, ale na pokazanie posłuszeństwa; i wrócił sią do domu swego do Ramaty, a Saul go od tego czasu nigdy nie widział. Wszakże żałował Saula i płakał za grzechy jego Samuel, i czasu jednego rzekł do niego Pan Bóg: Długoż tego Saula płakać bądziesz ? gdyżem go ja porzucił, aby królem nie był nad Izraelem; nabierz w róg oleju, a pójdź, poślą cię do Betleem w dom Izaego, między którego synami obrałem króla. I tak uczynił Samuel, wszedłszy w dom on, kazał przed się synów staremu Izaemu przywodzić, i gdy pierwszego Eliaba przywiedziono, pytał Pana Boga Samuel, jeżeliby to był pomazaniec jego? A Pan rzekł: Nie patrz na twarz i wysokość wzrostu jego, jam tego porzucił, i nie wedle oka ludzkiego ja sądzą; bo człowiek to widzi, co na wierzchu jest, a Pan Bóg na serce patrzy. Gdy potem drugi i trzeci, aż do siódmego przywiedziony był, żaden sią nie znalazł od Boga naznaczony. I spytał Samuel, jeżeliby więcej synów nie miał? Powiedział Izai: Iż jeszcze jeden jest maluczki, który owce pasie; kazał go tedy przywieść Samuel, a ten był Dawid, młodzieniec rumiany, spojrzenia pięknego i twarzy nadobnej. I rzekł Pan Bóg do Samuela: Wstań a pomaż go, tenci jest; i tak uczynił, pomazał go między bracią jego. I dany jest Duch Pański Dawidowi od onej godziny i napotem, na to wszystko, czego mu do łaski Bożej i sprawowania tak wielkiego urzędu było potrzeba. Powróciwszy Samuel do Ramaty, skończył dni starości swej, gdzie zgromadził się lud wszystek Izraelski i płakali go bardzo, i pogrzebli w Ramacie w domu jego. Wielki a bardzo zacny Prorok, żywotem świętym i cudami, bo jako Pismo mówi: Widział Boga Jakóbowego i wiernym Prorokiem doznany był. Skruszył moc nieprzyjaciół ludu Bożego i przed śmiercią wziął świadectwo przed Bogiem i Królem, iż pieniędzy i żadnej innej rzeczy od żadnego nie brał, i żaden go człowiek nie obwinił. Z tego cześć wieki, Amen. i chwała Bogu w Trójcy jedynemu na wieki. Amen.
Obrok Duchowny.
Około wskrzeszenia jego od czarownicy, którego niebożny Saul w swej trwodze i w ciężkiej wojnie przed śmiercią swoją używał, jest dwojakie doktorów kościelnych rozumienie. Wiele doktorów twierdzi, iż tam nie był Prawdziwy Samuel, ale obłudność sama szatańska; przeto, iż takiej mocy szatan nie ma, a nie przystoi aby mu ją Pan Bóg na tak święte zwłaszcza dusze dawał. A drudzy acz młodsi, ściśnieni tekstem gołym i tem co u mędrca jest na miejscu mianowanem, twierdzą iż był prawy Samuel, a iż nie mocą szatańską, ale Boską, nie na czary onej niewiasty, ale na rozkazanie Boże wzbudzony. Tak jako też Balaamowi bałwochwalcy, miasto czarta którego wzywał, Anioł się ukazał i dał słowa w usta jego, niżeli chciał, iż musiał ludowi Bożemu błogosławić. Podobieństwo wielkie, iż był prawy Samuel; bo mędrzec mówi: Zasnął albo umarł Samuel, i oznajmił królowi koniec żywota jego.
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 49-55