MĘCZEŃSTWO SIEDMIU BRACI RODZONYCH 1 MATKI ICH, Eleazara
i dwu niewiast z dziećmi, opisane w Piśmie ś., 2 Machabaeorum 7.
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 629-630
Czasu onego gdy Antyochus kro] Syryi i innych państw okolicznych, lud Boży do odstąpienia Zakonu Mojżeszowego rozmaitemi mękami przymuszał, obrządków i praw Kościelnych Bożych chować zakazował, o dwu się niewiastach dowiedziano, które synaczki swoje tajemnie wedle Boskiego rozkazania obrzezały; który srogi król dzieciątka one. u piersi obiesić, i tak je po mieście wodzić, i potem z murów nadół zepchnąć z dziećmi kazał. O samo jedzenie mięsa wieprzowego, iż było nad ustawę Mojżeszowę, wiele nabożnych i Bogu w zakonie wiernych ludzi, zdrowie położyło. Między innymi był Eleazarus jeden z pierwszych panów, stary w leciech, i urodą wdzięczny; któremu gdy przykładając do ust mięso zakazane, jeść król kazał, on wolał sobie sławną śmierć obierać, niżeli na zły a bezzakonny żywot przyzwalać, rozumiejąc iż trzeba cierpliwości, a iż dla zatrzymania żywota tego, grzeszyć się nie godzi i gdy niektórzy poganie z miłości ku niemu dawniej, podmiatali mu inne pozwolone zakonem mięsa, żeby tylko król rozumiał, iż to jadł, które mu nad Zakon kazano, chociażby nie jadł, żeby wżdy tak srogiej śmierci uszedł: on nie chciał, mówiąc: Nie przystoi na lata moje, abym co zmyślnego sobie poczynać miał, aby wiele młodych nie rozumiało, iż Eleazarus mając lat 90, odstąpił Zakonu Bożego, a pogański przyjął, żeby się dla zatrzymania skazitelnego tego zdrowia zwieść nie dali. Nie chcę tego przekleństwa brać na starość moję. Bo acz terazbym od ludzkiej ręki wolen był, ale ręki Wszechmocnego Boga nie ujdę żywy i umarły. Niech dobry przykład dobrym zostawię, aby ochotnie i mężnie za święte prawa, poczciwą śmierć brali, i gdy go zabijano, mówił: Panie, ty wszystko wiesz, ty widzisz, iż ja mogąc być wolen, ciężkie boleści na ciele cierpię, lecz na duszy, iż są dla Imienia twego i dla czci twojej, rad je odnoszę. I tak dokonał, wszystkim cnoty i męztwa przykład zostawując.
I trafiło się, iż siedm braci z matką pojmano, i jeść im mięso wieprzowe kazano, grożąc im wielkiemi mękami. Lecz jeden pierwszy z nich rzekł: Co chcesz królu? gotowiśmy umrzeć za ojcowskie ustawy Boga naszego. Tedy kotły miedziane rozpalić kazał Antyochus i onemu co tak rzekł, język ucięto, i z głowy skórę obłupiono, ręce i nogi ucięto. Patrzyła na to matka z innemi synami. Nakoniec w kocioł go on wrzucono i smażono, w którym gdy długo był, inni się bracia posilali, mężnie mówiąc: Bóg wejrzy na prawdę, i pocieszy nas, jako w pieśni swej oświadczał Mojżesz. Gdy on pierwszy umarł, wiedli drugiego, i skórę mu z głowy z włosami wziąwszy pytali go jeżeliby chciał jeść pierwiej niżeliby rozsiekany był? A on rzekł: Nie uczynię tego. I uczyniono mu jako i pierwszemu i konając mówił: Ty złośliwy królu, tu nas tracisz; ale Król świata, nas, którzy dla jego zakonu umieramy, na wieczny żywot wskrzesi.
Potem trzeciego męczono, i podał język i ręce mężnie, i z nadzieją mówił: Z Nieba ja mam, dla praw Bożych gardzę niemi, nadzieję mając, iż je od niego za się mieć będą. Dziwował się król i inni przy nim tak wielkiemu, a na boleści niedbającemu sercu. Męczyli także czwartego, gdy trzeci umarł, który umierając mówił: Lepiej śmierć od ludzi brać, a od Boga zmartwychwstanie. Piątego potem wzięli i także męczyli, a on patrząc na króla mówił: Mając moc nad ludźmi, czynisz co chcesz będąc skazitelnym. Nie rozumiej aby Bóg naród nasz opuścił, poczekaj trochę, obaczysz moc jego, jako on ciebie, i plemię twoje męczyć będzie. Po nim wiedziono szóstego, który konając, mówił: Królu, my to za grzechy nasze cierpiemy, ale tobie się to zapłaci, iż z Bogiem tak walczysz.
A nadewszystkie była najdziwniejsza matka, godna u dobrych pamięci, która patrząc na ginące syny swe, rada to wytrwała, dla nadziei którą miała w Bogu, i każdego z nich mądrze namawiała męzkiem sercem do nich mówiąc: Nie wiem jakoście wy leżeli w żywocie moim, nie jam wam dała duszę tę i zdrowie, i członki wasze nie jam tak spoiła, lecz Stworzyciel świata, który rodzenie daje i początek wszystkiemu, ten wam żywot przywróci, jeżeli się dla zakonu jego żałować nie będziecie. A król Antyochus mając sobie wzgardą on ich statek, pozostałego młodszego brata pilnie namawiał, i przysięgał mu, iż go ubogacić i szczęścić miał, gdyby praw ojcowskich odstąpił. Lecz gdy młodzieniec nie chciał, przyzwawszy matkę, namawiał ją, aby synowi to co chciał radziła, źejby przy zdrowiu został. A ona obiecując, iż mu radzić miała, śmiejąc się z okrutnika, tak rzekła do syna: Synu, zmiłuj się nademną, któram cię dziewięć miesięcy w żywocie nosiła i trzy lata mlekiem mojem karmiła, i do tych lat dochowała; proszę synu wejrzyj na Niebo i na ziemię, i na to, co na nich jest, a zrozumiej, iż Bóg z niczegoż ludzki naród stworzył; tak się kata tego bać nie będziesz, ani się od braci twojej wyrodzisz; weźmij śmierć, abym się z ciebie na dzień miłosierdzia weselić mogła.
To jeszcze zmawiała, a młodzieniec rzekł: Czego czekacie? króla nie słucham zakonu danego przez Mojżesza słucham. A ty wynalazco wszego złego na lud Boży, nie ujdziesz ręki Boskiej. My za grzechy cierpiemy, acz się Bóg na nas do czasu rozgniewał, ale się ubłaga i pojedna z sługami swemi, a ty złośliwy i nad wszystkie najsprośniejszy nie podnoś się na sługi jego, boś jeszcze Wszechmocnego Boga, który wszystko widzi, sprawiedliwości nie uszedł. Bracia moi krótko cierpiąc, stali się pod obietnicą żywota wiecznego, a ty słusznym sądem Bożym pychy twojej karanie odniesiesz, ja jako i bracia moi wzywając Boga, za ojcowskie prawa umieram. Tedy król rozgniewany najbardziej go męczyć, żałując naśmiewiska swego, rozkazał, i tak czysto umarł we wszystkiem Panu dufając. Ostatnia po synach matka zabita jest.
Antyochus morderca on świętych, gdy się niepoczciwie z Persyi wracał, groził się na Jeruzalem, iż z niego chciał grób żydom uczynić; ale ten który wszystko widzi, uderzył go niezleczoną i niesłychaną niemocą, bo skoro to wymówił, kiszki go boleć poczęły, i z gniewu a pychy każąc poganiać woźnicy (bo był w drodze) przewrócił się z wozem, i niemocy sobie przyczynił; i wnet on, który chciał i morzu
rozkazować, niesiony był na ręku, i taka go zawzięła niemoc, iż z ciała jego wszy i robacy płynęli, i żywe ciało padało. A taki smród z niego był, iż wszystko wojsko wytrwać go nie mogło, a przy tym, który dopiero ręką chciał Nieba dosięgać, żaden przewielki śmród wytrwać nie mógł. Zatem do siebie przyszedł, gdy się niemoc szerzyła, i sam smrodu swego nie znosząc, mówił: Słuszna rzecz być poddanym Bogu, ażeby człowiek śmiertelny równo się z Bogiem nie liczył. Prosił złośliwy Pana, u którego (iż nie czynił z prawego serca, ale tylko dla zdrowia doczesnego) nie znalazł miłosierdzia, i rozpisał do ludu Bożego listy, przepraszając ich i wiele obiecując, chcąc i sam w zakonie ich przestawać, lecz w obcej stronie i między górami, nędznie żywota tego dokonał. Tak Pan Bóg karze okrutniki, a podwyższa sługi swe. Jemu chwała na wieki, Amen.