9. Lipca,
Żywot świętego Kiliana, biskupa i męczennika.
Już dawno nad Dunajem i Renem zabłysło było światło Ewangielii św., łagodząc obyczaje, uzacniając serca okolicznych ludów, a jeszcze w głębi Niemiec wszystko pogrążone było w ciemności barbarzyńskiej i oddawało cześć urojonym bożyszczom. Germańskie bowiem plemiona tak mało miały ze sobą łączności, że kapłan pochodzący 7. jednego szczepu nie doznał u sąsiadów ani przyjęcia ani posłuchu. Miłosierdzie jednak Bozkie wynalazło w dalekiej Irlandyi apostoła dla tych pogan. Żył w tym kraju Kilian, syn rodziców szlacheckiego rodu i w klasztorze kształcił umysł i serce.
Pewnego dnia wyczytał w Piśmie świętym słowa Zbawiciela: ,,kto chce pójść za Mną, niech się zaprze siebie samego, weźmie swój krzyż ze sobą i idzie w ślady Moje." (Mat. 16.) Słowa te uczyniły na młodzieńcu wrażenie tak silne, że postanowił opuścić kraj rodzinny i głosić poganom wiarę Chrystusową. Wśród błogosławieństw braci zakonnej, w towarzystwie jedenastu duchownych, przybył do Francyi. Tam pożegnało go dziewięciu z nich, udając się w strony inne. Kilian z kapłanem Kolomanem i dyakonem Totnanem przeszedł całą Austrazyą i dotarł r. 686 do grodu Wyrcburga na lewym wybrzeżu Menu, rezydencyi Gosberta, ówczesnego księcia Turyngii.
Władzca ten oddawał wraz z swym ludem cześć bogini Dyanie. Okolica mocno się spodobała trzem misyonarzom mimo licznych puszcz i lasów, a jeszcze więcej mieszkańcy, uposażeni hojnie zdolnościami i zarodem cnót wielorakich. Zajmowali się Oni myślistwem i rybołóstwem, i z trudnością zarabiali na życie. Aby ich uczynić uczestnikami wiecznego zbawienia, pobiegli trzej kapłani do Rzymu, pragnąc wybłagać u Ojca świętego posłannictwo i upoważnienie do głoszenia Ewangielii świętej. Wiedzieli bowiem, co powiedział Apostoł święty: ,,jakże mają prawić kazania, kiedy nie maja posłannictwa?" (Rzym. 10, 15.)
Uprzejmie przyjęty przez papieża Konona, złożył Kilian przed nim wyznanie wiary, przedłożył mu swój plan i otrzymał żądane zezwolenie wraz z błogosławieństwem apostolskiem. Zdaje się, że przy tej sposobności konsekrowanym został na biskupa. Wróciwszy do Wyrcburga, poświęcił kilka dni na modlitwę i pokutę, i rozpoczął w Imię Boga wielkie dzieło. Zbliżył się serdecznie do ludu i począł mu głosić odwieczne prawdy wiary i łagodne prawa życia chrześcijańskiego. Wrażenie kazań jego popierały cuda, jakie czynił przy chorych, wielka świątobliwość życia, mądre przepisy, według których urządzał zajęcia i prace swych owieczek, skłaniał je do uprawy roli i dbałości o dobrobyt. Bardzo wielu prosiło o chrzest. Książę Gosbert chętnem patrzał okiem na błogie działanie cudzoziemców, kazał Kilianowi stawić się u dworu i słuchał kazań jego. Skutek był bardzo pomyślnym. Wielu Turyngian zacnego rodu stało się członkami Kościoła, usiłując swój żywot uczynić zgodnym z przepisami nowej religii.
Skoro się Gosbert utwierdził w zasadach wiary, prosił go Kilian, aby dla miłości Boga i dobrego przykładu rozwiązał małżeństwo z Gelianą, niezgodne z przepisami Kościoła. Książe bowiem według prastarego zwyczaju Germańskiego pojął był za żonę owdowiałą bratową swoją. Gosbert okazał wielką
do tego gotowość i oświadczył: ,,jeślim dotąd za łaską Bożą mógł ponieść niejednę ofiarę z tego co mi było najmilszem, toć nie trudno mi będzie i teraz rozłączyć się z ulubioną małżonką, kiedy mi bez grzechu zatrzymać jej nie wolno. Skoro wrócę z wyprawy wojennej, do której jestem zmuszonym, natychmiast poczynię kroki rozwodowe."
Dowiedziawszy się o namowach i perswazyach Świętego, zapłonęła Geliana wielką nienawiścią przeciw biskupowi, i poprzysięgła krwawą zemstę temu, który chciał ją okryć hańbą i niesławą. Nieobecność książęcia bardzo jej była na rękę. Skłoniła dwóch dworzan pieniędzmi i obietnicami, aby o północy wtargnęli do mieszkania misyonarzy, którzy byli zajęci śpiewaniem Psalmów na cześć i chwałę Najwyższego, aby zamordowali bezbronnych i powrzucali ich ciała wraz z krucyfiksami, kielichem, księgami, odzieżą do głębokiego dołu, aby i ślad po nich nie pozostał. Powróciwszy z wyprawy zapytał osbert: ,,A gdzież są święci mężowie? Pragnę się z nimi podzielić łupem i zdobyczą." ,,Już dawno ich nie ma," odparła Geliana; ,,zapewne poszli dokąd innkąd głosić Ewangielią." Ale sprawiedliwość Boża wykryła niebawem ohydną zbrodnię. Jeden z zabójców popadł w szał, przebiegał zamek i ulice miasta, wołając na cały głos: ,,Kilianie, czemuż mnie ścigasz i prześladujesz? Palisz mnie w ogniu, grozisz mi mieczem, którym wytoczyłem krew z ciała twego," przy czem nieszczęsny morderca szarpał i ranił do krwi ciało swoje. Drugi trapiony rozpaczą, przebił się własnym mieczem, którym pozabijał męczenników. — Geliana, postradawszy zmysły, umarła śmiercią straszną.
Po latach 50. odnalazł świątobliwy biskup Burghard ciała zamordowanych i pochował je z wielką czcią w kościele zamkowym. Grób Świętego wkrótce zasłynął cudami, a sława jego imienia rozeszła się po całym świecie.
Nauka moralna.
Święty Kilian złożył swem postępowaniem względem Gosberta świetny dowód, jak ściśle dotrzymać należy ślubów złożonych przy Sakramencie chrztu św. Lubo wiedział, że Gosbert uważa związek małżeński z Gelianą za godziwy i dozwolony, lubo znał dobrze jego przywiązanie do niej, mimo to jednak zwrócił uwagę księcia na konieczność rozłączenia się z ulubioną małżonką, opierając się na posłuszeństwie należącem się Bogu i przepisom Jego Kościoła.
Każdy chrześcijanin przyrzeka przy chrzcie wyrzec się złego ducha, pychy i wszystkich dzieł i spraw jego. Mimo to szatan nie śpi i nie uważa na obietnice nasze. Owszem wszelkiemi siłami stara się, abyśmy Gelianie, tj. gorszącym nawyknieniom i namiętnościom swoim pozostali wiernymi. Ale zamykajmy uszy i bądźmy głusi na te podszepty. Mówmy z Gosbertem: ,,Za łaską Bożą wiernie dotrzymamy obietnic naszych w walce z odwiecznym wrogiem i przeciwnikiem naszej duszy."
Obiecaliśmy wierzyć w Boga Ojca Syna i Ducha św., w Kościół święty powszechny, w zmartwychstanie ciała i żywot wieczny. Rzućmy jeszcze raz okiem na żywot Świętego męczennika, i uważajmy, jak on chwalił Boga modlitwą i odmawianiem psalmów, jak starał się naśladować Chrystusa umartwieniem ciała i zaparciem się samego siebie, jak dbał nie tylko o własną duszę, ale liczne odbywał podróże, różne ponosił trudy i znoje, i podejmował niebezpieczeństwa, aby czynem ujawniać swą wiarę, a ludzkość nakłaniać do miłości Boga. Porównajmy żywot nasz z jego życiem, uznajmy niższość swoję i prośmy św. biskupa, aby się raczył wstawić za nami do Boga i wyjednał nam u Stwórcy wiarę tak żywą i gorącą, z jakiej sam zasłynął.
Prócz tego rozważmy jeszcze punkt następujący: Wszyscy głosiciele wiary świętej rozchodzący się po Europie pogańskiej, nie podejmowali podróży i błogiej działalności nawracania pogan do religii Chrystusowej, nie odebrawszy poprzednio od Ojca św. potrzebnego do swego posłannictwa upoważnienia i błogosławieństwa. Nie zamarzyło się żadnemu z nich działać na własną rękę i odpowiedzialność. Każdy z nich biegł do progów apostolskich w Rzymie, aby usłyszeć z rąk Papieża słowa: ,,ldź wysyłam cię do narodów, abyś im głosił Ewangielią świętą" Tak działo się i dzieje zawsze w prawdziwym kościele. Najwyższej głowie kościoła, jakoteż Biskupom są wierni posłuszni, od nich otrzymują Sakrament kapłaństwa i upoważnienie do spełnienia obowiązków; w ten sposób ciągle i nieprzerwalnie połączeni są Biskupi ze swymi poprzednikami, aż do czasów Chrystusa i apostołów, a to, jak już dawno pisał Tertullian, daje nam pewność, że jesteśmy u prawdziwej owwczarni Chrystusa, po za którą niema zbawienia.
Modlitwa.
Jezusie Chrystusie, Panie nasz miłościwy,
Pasterzu mój i kamieniu węgielny
założonego przez Ciebie Kościoła!
Dzięki Ci czynię z głębi serca swego,
żeś mnie raczył powołać na członka
tegoż Kościoła. Posłuszny Twćj woli,
przyrzekam biskupów i kapłanów, których
pośrednictwo łączy mnie węzłem
świętym z Apostołami, zawsze słuchać
i nigdy nie dopuszczać się niczego, coby
ten święty węzeł rozluźnić i zerwać
zdołało. Amen.