Żywot świętego Cyryla i Metodego, Biskupów, apostołów słowiańskich. (7 lipca)




16. Marca.

Żywot świętego Cyryla i Metodego, Biskupów,
apostołów słowiańskich.

Ogromną przestrzeń od morza Adryatyckiego i Czarnego, północną Grecyą i aż do morza Bałtyckiego, a wdłuż od Elby aż w głąb Azyi, zajmowały w dziewiątym wieku ludy słowiańskie. Nawet w północnych Włoszech, w Bawaryi i nad morzem Północnem mieszkali Słowianie, już to losem zapędzeni, już to dobrowolnie osiedli.

Południowym Słowianom, zamieszkałym w Grecyi, już apostoł święty Paweł opowiadał Jezusa Chrystusa, i założył sławne biskupstwa w lessalonice i Filippi, do której później listy pisał. Święty Andrzej pracował także nad nawróceniem Słowian, i pono puścił się aż do miejsca, gdzie dziś leży miasto
Kijów. Napewno wiemy, że ten apostoł opowiadał Ewangielią świętą w Macedonii i Tracyi. Papież Kajus święty, męczennik, święty Hieronim, kilku cesarzy greckich, i wielu znakomitych mężów było Słowianami; z tem wszystkiem naród słowiański w głównych siedliskach był w grubej pogrążony ciemnocie.

Dwaj bracia Cyryl i Metody, synowie znakomitej senatorskiej rodziny w Tessalonice w Macedonii, byli apostołami tych ludów. Dla wykształcenia udali się do wyższych szkół do Konstantynopola. Cyryl tak się bystrością rozumu odznaczał, że dostał zaszczytny przydomek ,,filozofa." Metody prócz innych nauk uczył się malarstwa, które po upadku obrazoburców znowu zakwitnęło. Tak uzdatnionym młodzieńcom
stała otworęm droga do wysokich urzędów, ale oni gardząc światem i jego rozkoszami, poświęcili się służbie Bożej: Cyryl przywdział suknią zakonną, a Metody został kapłanem.

W roku 848 przybyli posłowie Kazarów, mieszkających na dziś zwanym Krymie, do cesarza Michała III.,
i prosili o chrześcijańskich kapłanów, aby od nich nauczyć się wiary chrześcijańskiej. Po dokładnym namyśle padł wybór na Cyryla, albowiem jego porywająca wymowa, głębokie nauki i wielkie cnoty szczególnie go do tej misyi uzdolniały. Gotów dla uwielbienia Jezusa Chrystusa i pozyskania Mu tych dusz ponieść nawet śmierć męczeńską, udał się z kilkoma towarzyszami do Kazarów, nauczył się wkrótce ich języka, i cały ten naród nawrócił. Powróciwszy do Konstantynopola, przywiózł ze sobą relikwie świętego Klemensa I, Papieża.

Niedługo postanowił z bratem swoim Metodym udać się do Bułgaryi, gdzie już jeńcy greccy zanieśli znajomość wiary chrześcijańskiej. Jednakże chrześcijaństwo to było słabe, i pogaństwo górowało. Cyryl i Metody znaleźli tu potężnego nieprzyjaciela w pogańskim księciu Bogorysie, aż dopiero udało się Metodemu przerazić go obrazem. Metody bowiem wymalował Bogorysowi na ścianie wielki obraz przedstawiający sąd ostateczny: na jasnym obłoku siedząc, przybywał Jezus Chrystus z wielką potęgą i majestatem, otoczony blaskiem i orszakiem Aniołów; po prawej stronie oczekiwało Go mnóstwo ludzi, którzy z rozpromienionem obliczem wesoło patrzali w niebo, z którego błyszczał krzyż Zbawiciela i złote korony; po lewej stronie znajdował się tłum ludzi z przerażonemi, blademi, rozpaczliwemi twarzami, i zdawało się, że w ziemię chcą się schować, z której ogniste smoki, jadowite żmije i buchające kłęby ognia się wydobywały. — Czego siła farb nie zdołała, to dopełniły żywe słowa. Bogorys wyjaśnieniem znaczenia tego obrazu tak się przestraszył, że z wielu dworzanami i panami przyjął wiarę świętą. Z powodu tego straszliwego obrazu nazwali Słowianie Metodego ,,Strachota."

Ztąd udali się| do Morawii, gdzie szlachta przyjęła wiarę świętą, ale lud ani o wierze, ani o chrześcijańskiej służbie nic wiedzieć nie chciał. Trudności te jednak nie zraziły gorliwych misyonarzy. Cyryl, czyli jak go Słowianie zwali Kiryłł, wymyślił słowiański alfabet, zwany kirylicą, przełożył na język słowiański Pismo święte i zaprowadził liturgią słowiańską. To miało ten skutek, że lud zbierał się na nabożeństwo, słuchał nauk, i przyjął wiarę świętą. Wprowadzenie języka słowiańskiego nie uszło podejrzliwości pogranicznych Biskupów. Oskarżyli więc świętych braci do Rzymu, jakoby nauczali błędów heretyckich. Obaj Święci stawili się w Rzymie roku 876, gdzie ich Papież Adryan II. z wielką czcią przyjął. Po długich naradach zyskał język słowiański uroczyste zatwierdzenie, a Cyryl i Metody otrzymali święcenia biskupie. Cyryl przecież dla wątłego zdrowia nie mógł wrócić do krain słowiańskich, i w Rzymie umarł w klasztorze, gdzie też jego relikwie spoczywają obok relikwii św. Klemensa, umęczonego na Krymie, a które Cyryl wracając z misyi od Kazarów, ze sobą przywiózł.

Metody odebrawszy od Papieża pełnomocnictwo i błogosławieństwo wrócił jako Biskup do Morawii. Teraz rozwinął swą apostolską czynność i na Czechy, gdzie książę Borzywój i wielu ze szlachty dało się ochrzcić. Ztąd udał się na Węgry aż do Dunaju, gdzie go z chęcią przyjęto. Dla pielęgnowania zasianego ziarna budował wszędzie kościoły, wyświęcał kapłanów i zakładał szkoły. Mimo uciążliwości ustawicznie swe biskupstwo zwiedzał, utwierdzając nowonawróconych we wierze. Biskupstwo jego było bardzo rozległe, bo rozciągało się nad Morawią, wielką część Czech, Austryi i Węgier, a jego znaczenie było tak wielkie, że wznieciło zazdrość w Biskupach Salsburgu i Pasawy, którzy uważali w tem ścieśnienie swej władzy. Oskarżyli powtórnie Metodego u Papieża, że nie trzyma się zwyczajów dawnych Kościoła i nawet Mszą świętą odprawia w słowiańskim języku.

Papież Jan VIII. wezwał oskarżonego do Rzymu. Posłuszny wezwaniu Metody stawił się przed Papieżem. Usprawiedliwił się przed licznem zgromadzeniem Biskupów, i zyskał na nowo zatwierdzenie języka słowiańskiego, a nawet został mianowany Arcybiskupem Morawii. Papież jedynie tylko to rozporządził, aby we Mszy świętej ewangelią najprzód po łacinie a potem po słowiańsku czytano. Zwyczaj ten istnieje do dzisiaj.

Metody powrócił z powiększonem znaczeniem do swej Archidyecezyi i poświęcił jej wszystkie swe siły, jakie, chociaż już starzec, jeszcze posiadał. Archidyecezya jego kwitła wspaniale, i cnoty były powszechne między ludem. A tak poświęcenie się Metodego wydało zbawienne owoce.

Metody umarł na słowiańskiej ziemi wśród swoich wiernych roku 885. Zwłoki jego spoczywają obok relikwii świętego Cyryla.

Nauka moralna.

Książę bułgarski, Bogorys, zatwardziały poganin, przeląkł się Sądu ostatecznego, który mu święty Metody na obrazie przedstawił. Porzucił swe ulubione bogi, a zdał się na miłosierdzie prawdziwego Boga, aby go sprawiedliwość Jego nie potępiła na wieki. I my tam kiedyś staniemy, dlatego częste rozważanie tej okropnej chwili jest dla każdego zbawiennem.

Na odgłos trąby Archanioła powstaną wszyscy z swych grobów począwszy od Adama aż do tych, którzy w owym dniu zniszczenia pomarli, i zgromadzą się w dolinie Józefata. Wtedy Aniołowie odłączą dobrych od złych, tak jako pasterz odłącza kozły od owiec. (Mat. 13.) Dobrych postawią po prawicy, złych po lewicy. Odłączą wtedy ojca od syna, matkę od córki; nie będzie tam wtenczas ani różnic stanu, ani płci, ani wieku. Rozłączenie to będzie strasznem, bo na wieki. Na którą stronę my się dostaniemy? na którą nasi rodzice, krewni, przyjaciele? — Podczas kiedy rozłączeni będą stali we wielkiem oczekiwaniu, otworzą się niebiosa, morze światła rozleje się po świecie, Aniołowie zstąpią z nieba, niosąc narzędzia męki Jezusa Chrystusa: powrozy, łańcuchy, płaszcz szkarłatny, koronę cierniową, trzcinę, krwią przesiąkłą suknią i włócznią. Potem ukaże się ,,znak syna człowieczego", to jest krzyż, który najprzedniejsze duchy niebieskie nieść będą. Pochód ten zakończą Cherubini i Serafini z Maryą Królową, ustawią się w szerokie koło, i czekać będą na odwiecznego Sędziego, który wśród ich koła zasiądzie. Cóż za przerażający widok dla złych, a nawet dobrzy ze drżeniem na to przypatrywać się będą!

Wreszcie ukaże się sam odwieczny Sędzia, Jezus Chrystus i zasiądzie do Sądu. Dobrych powoła do nieba, złych strąci do piekła. Nie będzie On wtenczas tak łagodnym i pokornym, jak kiedy przyszedł świat odkupić, lecz surowym sędzią, ukaże się w całym majestacie, w całym blasku Bozkiej chwały. Na to zaś Jezus Chrystus ukaże się w całym blasku, aby potępieni widzieli, kogo utracili, kogo prześladowali i obrażali. Wołać wtenczas będą: ,,Góry przywalcie nas! pagórki przykryjcie nas!" Ale nic im to nie pomoże, — Ach, starajmy się, abyśmy stanęli po prawicy i usłyszeli te słodkie słowa od Jezusa: ,,Pójdźcie błogosławieni Ojca Mego, otrzymajcie królestwo wam zgotowane od założenia świata." (Mat. 25. 34 )

Modlitwa.

Boże miłosierny, któryś nas stworzył,
abyśmy Cię miłowali, a potem
do nieba się dostali, daj nam miłościwie,
byśmy za przyczyną śś. Cyryla i Metodego
coraz więcej Cię miłując, stanęli
na sądzie ostatecznym po prawej
stronie, a potem wieczną szczęśliwość
otrzymali; przez Jezusa Chrystusa, Pana
naszego. Amen.


ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 206-209