ŻYWOT I MĘCZEŃSTWO DWÓCH SIÓSTR DZIEWIC, RUFFINY I SEKUNDY,
wyjęte z ksiąg męczeńskich starodawnych. Żyły około
Roku Pańskiego 257.
Ruffina i Sekunda siostry dziewice, Rzymianki, ojca miały przezacnego Asteryusza i matkę równej zacności Aurelię. Gdy naonczas prześladowanie w Rzymie na sługi Chrystusowe pod Waleryanem i Galienem cesarzam i powstało, Armentaryusz; za którego Ruffina, i Werynus, za którego Sekunda, od rodziców nad wolę ich były zmówione, od wiary Chrystusowej odstąpili; nie przestając na zgubie swej, chcieli też i panienki Chrystusowe ku brzydkiemu bałwochwalstwu przywieść. A one żeby ich złej rady ujść mogły, do wsi swojej, którą miały w Tuscyi, wyjechały. O czem się oni dowiedziawszy, obwinili je przed hrabią Arcesylauszem, mówiąc: Oblubienice nasze nami i bogami naszymi wzgardziły; jednemu Bogu, którego na Niebie być mienią, Chrystusowi służą, a wszystkiem i się kościołami i nabożeństwem naszem brzydzą, i dlatego z miasta wyjechały. Co usłyszawszy Arcesylausz puścił się sam z swymi jezdnym i za nimi w pogonię i pojmał je na drodze Flaminii, a do Rzymu przyprowadziwszy, dał je na sąd Juniuszow i Donatowi staroście Rzymskiemu. Juniusz kazał je osobno posadzić i trzeciego dnia na swój sąd przywiódł. A pierwiej Ruffinę kazawszy do siebie przyprowadzić, tak ją namawiał: Gdyżeś jest zacnie urodzona, jakoś do tej nieczci przyszła, iż wolisz w więzieniu być trzymana, aniżeli z mężem używać wesela? Panienka zaś powiedziała: Doczesne to powrozy te teraźniejsze od przyszłych mię wolno czynią. Rzekł starosta: Baśni te babie chciej porzucić, a ofiaruj bogom, żebyś mogła z oblubieńcem twoim wesoło mieszkać, a do samej starości w rozkoszy żyć. Rzekła Ruffina: Dwie rzeczy z tych, do których mię wiedziesz, zgoła są niepożyteczne, a trzecia prawie niepewna. Każesz mi ofiary bałwanom czynić, abym na wieki zginęła; każesz mi męża wziąść, abym cześć dziewiczą straciła; obiecujesz mi aż do śmierci rozkoszy, a ty i sam dnia jutrzejszego niepewny. Ja sobie żywot taki obieram, który z wiecznością ożeniony jest, a nic nie pewnego, ale wszystko stateczne i stałe swym naśladownikom obiecuje, do którego mi Chrystus mój mistrz drogę otworzył; bo mu kamienne serca żydowskie nie wierzyły, ale mi umarłe z grobu wskrzeszał i świadczyć im swoję prawdę kazał, aby cudom jego i mocy wierzyli ci, co słowom wiary dać nie chcieli.
A Juniusz rzecze: Daj tym słowom pokój, a weźmij męża twego. Hrabia zaś Arcesylausz powiedział: Ta będąc bluźnierką na bogi, do prawa małżeńskiego przypuszczona być nie może. A Ruffina rzekła: Jakobym ja którego człowieka małżonką być pragnęła, któram dziewictwo swoje Chrystusowi Synowi Bożemu poślubiła, szukaj inszej Arcesylauszu, któraby się pogróżek twych bała; ty mnie ani od dziewiczej korony nie odmówisz, ani mię od służby i miłości Chrystusowej oddzielisz. Tedy Juniusz Sekundy przyzwać kazał, aby na siostry swej Ruffiny karanie patrzyła; bo rozumieli o niej niezbożnicy, iż się przelęknąć młodsza Sekunda i na ich radzie przestać miała. Gdy tedy poczęto biczować Ruffinę,
patrząc Sekunda, wołała na sędziego: Co czynisz złoczyńco, królestwa Bożego nieprzyjacielu, czemu na siostrę moję cześć, a na mię niecześć, kładziesz? czemu mię sławy jej uczestniczką nie czynisz ? Rzecze starosta: Widzę iżeś szaleńsza niżeli twoja siostra. Odpowie Sekunda: Ani ja, ani siostra moja szaleje, ale iż jesteśmy obiedwie chrześcianki, słuszna rzecz, abyśmy jednakowo obiedwie bite były, gdyż jednako Chrystusa wyznawamy; bo sława imienia chrześciańskiego takiem się biczowaniem mnoży i tyle wiecznych koron sobie jednamy, ile ran tu doczesnych podejmujemy. Rzecze starosta: Radź raczej siostrze twej, abyście obiedwie ku sławie i zacności waszej przyjść i oddane oblubieńcom
waszym być mogły. A Sekunda rzekła: Rychlej zdrowie niżeli dziewictwo utracić chcemy. Rzekł Juniusz: A jeśli nad wolę waszę dziewictwo wam wezmą, co wy z Chrystusem swym czynić będziecie? Odpowie Sekunda: Dziewictwo w czystem sercu Chrystusowi się Synowi Bożemu odaje; nigdy całości swej dziewica nie straci, nigdy od drogi sprawiedliwej nie odstąpi; a skazą to się zwać nie może, gdy kto dla zatrzymania serdecznej całości, skazy cielesnej nie żałuje; bo z przyzwolenia sądzić nas Bóg będzie, a z tego co kto na woli swej doskonale miłował, i moc każda nad wolę zadaje cierpienie, a cierpienie jedna wysługę i koronę. Chcesz ty wolną wolę naszą przemódz, abyśmy to chciały, co się nam niepodoba, a w tem się kochały, czem się my brzydzimy, nigdy to nie będzie. Przyłóż ogień, miecze, żelazo, kamienie, kije, rózgi; ile nam zadasz męczenia, tyle sobie męczeńskiej zapłaty w Niebie liczyć będziemy; bo cześć nasza jest, dla Chrystusa to cierpieć.
Zatem obie do ciemnej wieży posadzono, w której Juniusz kazał smrodliwe kadzenie uczynić. Ale Pan Bóg smród on w piękną wonność obrócił, z ciemności jasność uczynił. Potem je w gorącej łaźni zamkniono i w ukrop wrzący włożono. Gdzie gdy były dwie godziny, a ich ciała wynieść, mając je za umarłe, chciano, nie tylko żywe, ale w ciepłej wolnej wodzie je znaleziono. Czemu się zdziwiwszy Juniusz, uwiązać im wielki kamień i utopić je w Tybrze rozkazał. Uczyniono tak; ale one na wierzchu o pół godziny stały i widział lud wszystek, iż i szaty się ich nie zmoczyły, i słyszeli je chwaląc i śpiewając zwycięztwo Pana naszego Jezusa. Gdy to opowiedziano Juniuszowi, rzekł do Arcesylausza hrabi: Panny te, któreś mi podał, albo mię wielkiemi czarami przemogły, albo więc są wielkiej świątobliwości i niewinności; ja je tobie wracani, czyń z niemi co chcesz, na potępienie i wybawienie. Tedy je Arcesylausz drogą Korneliańską wieść i dziesiątej mili od miasta na roli, którą Buxem zowią ściąć i ciała ich wilkom porzucić kazał. Ale Plautylla zacna niewiasta, na której roli ścięte są, widziała je na stolicach perłowych we śnie, a one do niej mówią: Plautyllo, upamiątaj swej we śnie sią, porzuć sprośne bałwochwalstwo i nawróciły. uwierz w Chrystusa Boga prawego; a idź na rolą twoją i ciała nasze, które tam znajdziesz, pogrzeb. Tak uczyniła Plautylla, uwierzyła w Chrystusa i pogrzebła ciała ich, i grób zbudowała dziewicom Chrystusowym. Gdzie sią wiele cudów dzieje, na pomoc ludzką, za modlitwami ich, na sławą Panu naszemu Jezusowi, który z Ojcem i z Duchem świątyni Bóg jeden króluje na wieki wieków, Amen.
Obrok Duchowny
Obacz co ten poganin mówi: Bądąc, prawi, bluźnierką na bogi, do prawa małżeńskiego przypuszczoną być nie może; i poganie tak rozumieli, iż ci którzy wedle nich Boga bluźnili, godni nie byli małżeństwa ludzi pobożnych, którzy sią za takie mieli. Wielkie nasze pohańbienie, gdy katolickie osoby w małżeństwo heretycką personą biorą; gdyż każdy heretyk bluźniercą jest Bożym i słusznie prawo do katolickiego małżeństwa traci, w którem nie tylko jest przyrodzone na wychowanie dziatek złączenie, ale są w niem tajemnice Chrystusowe i wiary naszej. P atrz co o tern napisał stary Tertulianus lib. 2 ad uxorem. Panowie, prawi, porządni sługom sią w cudzych domach żenić nie dopuszczą, aby służby nie omieszkali, aby pańskich tajemnic obcym nie wydawali; i owszem tych w niewolą brać zwykli, którzy z ich niewolnikam i, po przestrzeżeniu panów ich, złączenie mają. A wiąc sroższe być mają prawa ziemskie, aniżeli Boskie! poganie gdy sią z obcym złączają, wolność tracą, a nasze (białogłowy) choć sobie niewolników djabelskich przyłączają, przystanie i wolności swej zostać mają? Jakoby ich Apostoł Paweł przestrzegał?
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 36-38
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 36-38