17-go Lipca.
Święty Aleksy, wyznawca.
„Ktokolwiek kiedy opuści swój dom,
swych braci lub siostry, ojca lub matkę, żonę
i dzieci, lub rolę swoją dla Imienia Mego, ten
otrzyma stokrotną nagrodę za to i posiądzie żywot wieczny."
Mat. 19, 29.
Jako jedyny syn bogatej rodziny senatorskiej urodził się św. Aleksy w V-ym stuleciu w Rzymie. Pobożni rodzice wychowali go jak najstaranniej, będąc mu zarazem wzorem wspaniałych cnót. Wielkich bogactw, któremi ich Bóg obdarzył, używali na ulżenie wszelakiej nędzy i biedy ludzkiej. Tak więc już w rannej młodości napełniło się serce Aleksego miłością ku ubogim, a równocześnie wzgardą i lekceważeniem dla bogactw tego świata. Im więcej upadała w nim miłość ku dostatkom ziemskim, tem większym ogniem pałała w nim miłość ku Jezusowi, aż wreszcie postanowił zupełnie odłączyć się od świata a wyłącznie oddać się Bogu. Rodzice jednakowoż, mając jedynego Syna, nalegali by się ożenił, i wybrali mu już oblubienicę, która mu dorównywała nie mniej szlachetnem pochodzeniem, jak cnotami i bogobojnem usposobieniem. Jedynie z miłości ku rodzicom i z posłuszeństwa dla nich, aby nie sprzeciwiać się ich woli, zgodził się wreszcie Aleksy na ożenek. Jednakże miłość ku Jezusowi odniosła zwycięstwo nad wszelką inną miłością w jego sercu i po stanowił jeszcze przed zawarciem ślubu obrać sobie doskonalszy zawód. W nocy przed ślubem uciekł wiec w przebraniu i udał się do oddalonej Edesy w Mezopotamii, gdzie osiadł w zupełnem ukryciu w pobliżu małej kaplicy, poświęconej na cześć Matki Bożej, aby jedynie Bogu służyć. Dla uzyskania najpotrzebniejszych środków do życia, przyłączył się do grona żebraków, znajdujących się w przedsionku kościoła i otrzymywał wraz z nimi od przechodniów miłosierne datki. Przez 17 lat prowadził pobożny młodzieniec wśród największej nędzy i w najgłębszej pokorze swoje prawdziwie święte życie, aż Bóg sam cudownym sposobem zwrócił uwagę ludu na tego pokornego Świętego. Zaczęto teraz ze wszystkich sił on okazywać mu cześć i uwielbianie. I o sprzeciwiało się jego pokorze, uciekł więc potajemnie z Edesy, ażeby w Tarsie prowadzić dalej swój świątobliwy żywot. Ale okręt, na którym się znajdował, został przez silną burzę zapędzony do portu miasta Rzymu. Cierpieniami i odmawianiem sobie wszystkiego zmienił się do niepoznania; udał się teraz do domu ojcowskiego i prosił o przyjęcie, aby w ciszy i ubóstwie zakończyć ostatnie dni życia. Mimo, że ojciec ofiarował mu wszystko na powrót, on jednakże usunął się do ciemnej i ciasnej komórki, gdzie przeżył drugie 17 lat w ciągłem umartwianiu, biedzie i na modlitwie. Bóg sam wsławił pokornego sługę Swego wspaniałymi cudami, a Kościół przyłączył go do liczby swoich Świętych
Modlitwa.
O Boże, któryś wzbudził w swoim służebniku św. Aleksym tak wielkie pragnienie
nieba i wieczności, prosimy Cię, użycz nam łaski, abyśmy za jego przykładem
dążyli przedewszystkiem do osiągnięcia wieczności i dobr niebieskich i zawsze się ćwiczyli
w pokucie i zaparciu się siebie. Przez Jezusa Chrystusa Pana naszego. Amen.
Rozmyślanie.
1) Św . Aleksy wyrzekł się wszystkich, nawet dozwolonych radości i pożytków świata, aby się zupełnie poświęcić ubóstwu i czystości, A my, czyż możemy powiedzieć o sobie, że staramy się o chwałą Bożą i Jego Królestwo, aby się stać Jemu miłymi? Czyż możemy powiedzieć, że troska o żywot wieczny jest naszą naprzedniejszą troską?
2) Jak ciężkiej i uciążliwej walki podjął się św. Aleksy, kiedy powróciwszy do domu ojcowskiego, prowadził wśród przepychu i bogactw własnej rodziny życie ubogie i nędzne. Z pewnością nie byłby w tej tak ciężkiej walce wytrwał, gdyby go Bóg, na którym Aleksy jedynie polegał, nie był dostatecznie uzbroił Swoją łaską i do zwycięstwa nie poprowadził. Czemże są wszystkie pokusy nasze w porównaniu do tych, które przezwyciężył Aleksy?
3) Z radością i pokojem patrzał św. Aleksy w oczy zbliżającej się śmierci, albowiem on pokonał świat, ciało i szatana, a zawsze dążył do wiecznych dóbr i błogości niebiańskiej. Pamiętajmy przeto, iż pobożne życie kończy się błogą śmiercią, i jedynie wierny sługa wejdzie do Królestwa swego Pana.
Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 513-515