Świętej Maryi Magdaleny


22-go Lipca.

ŚWIĘTEJ MARYI MAGDALENY.
Żyła około roku Pańskiego 63.

(Żywot jej wyjęty jest z Pisma Bożego i z podania Kościelnego).

Święta Marya Maglalena ulubiona uczeńnica Pana Jezusa, przyszła na świat w Betanii, małem miasteczku blizko Jerozolimy położonem. Ojciec jej Syr, a matka Eucharya, byli bardzo majętni i wysoko położeni w narodzie żydowskim. Mieli troje dzieci: syna Łazarza i dwie córki: Martę i Maryą Magdalenę. Po ich śmierci, z podziała majętności, Maryi dostał się w dziedzictwo zamek Magdalon w Galilei, i ztąd jej nazwisko Magdaleny.

Łazarz i Marta wiedli życie bardzo przykładne, Magdalena przeciwnie, rozłączywszy się z nimi,- i osiadłszy w swoim zamku, bardzo światowe. Cały czas spędzając na wesołych rozrywkach, ucztach i widowiskach zapomniała o Bogu, i w krótkim czasie przyszło do tego, że im była znamienitszego rodu i w większe opływała dostatki, tern większem była dla wszystkich zgorszeniem, rozpustne wiodąc życie.

Pod tę porę Pan Jezus rozpoczął swoje Boskie posłannictwo. Łazarz i Marta jedni z pierwszych zostali Jego uczniami, a bolejąc z całego serca nad zgubą swojej siostry, polecają ją Jego miłosierdziu, używając do tego pośrednictwa przenajświętszej Panny. Syn Boży, który właśnie zstąpił z Nieba na to aby ratować grzeszników, i żadnej prośby Matki Swojej nie odrzuca, wysłuchał ją i tą razą. Gdy miewał kazania w Betsaidzie i Kafarnaum, miastach blizkich zamku Magdaleny, była na jednym z nich i ona. Łaska Boska zstąpiła do jej serca, i od tej chwili postanowiła, ta przed chwilą jeszcze wielka grzesznica, czynić za swoje ciężkie winy najszczerszą pokutę.

Dowiedziawszy się, że Pan Jezus znajduje się u Szymona Faryzeusza na biesiadzie, na której zaproszeni byli najznakomitsi mieszkańcy miasta, udała się tam niezwłocznie. Wszedłszy upadła do stóp Zbawiciela i rzewnie płacząc od najwyższej skruchy, łzami oblewała nogi Jego, włosami swymi je ocierała, całując z naj większem uszanowaniem i według ówczesnego zwyczaju, na znak czci najwyższej, namaszczając pachnącym olejkiem, który z sobą przyniosła. Widząc to Faryzeusz, rzekł sam w sobie: „Gdyby ten (to jest Pan Jezus) był Prorokiem, wiedziałby przecież która i jaka jest niewiasta, która się Go dotka, i jako grzesznicę odepchnął by od siebie. Pan Jezus zaś czytając w jego myślach, zapytał: który z dwóch dłużników większą ma wdzięczność, jeśli mu się dług daruje: czy ten co więcej, czy ten co mniej był winien? „ Mniemam, odpowiedział na to Szymon, że ten któremu więcej darowano.“ Na to znowu Pan Jezus,- „Dobrześ rozsadził.“ A chcąc przez to dać mu poznać, że i ten, któremu się większe grzechy odpuszczają, więcej za to miłując Boga, milszym Bogu stać się może, niż ten, co mniej zawiniwszy, mniej kocha Pana Boga—widzisz, powiedział do niego wskazując na Magdalenę, tyś na nogi Moje i wody nie dał; a ona łzami je swojemi polała i włosami obtarła, tyś Mnie nawet w twarz nie pocałował, a ona nie przestaje całować nóg Moich. Ponieważ więc ona daje Mi dowody tak wielkiej miłości, wielkie się jej grzechy odpuszczają, a za to ona Mnie jeszcze więcej miłować będzie, bo jak sam to rozsądziłeś, im komu się więcej odpuszcza tem on więcej miłuje. Obracając się zaś do Magdaleny rzekł: „Odpuszczają się tobie grzechy, wiara twoja zbawiła cię, idź w pokoju.“

Od tej chwili Magdalena inszą istotą się stała: jak przedtem mało która z niewiast dalej niż ona posunęła zepsucie, tak gdy po tej swojej u nóg Zbawiciela spowiedzi, dostała od Niego rozgrzeszenie, żadna już Święta nie wyrównała jej w miłości ku Panu Jezusowi, ani żadna najsurowsza pokutnica pokucie w jakiej odtąd całe życie spędziła. Nie odstępowała już Boskiego mistrza swojego, a opuściwszy zamek Magdalon, osiadła przy Łazarzu i Marcie w Betanii.

Tamto razu pewnego, miała szczęście przyjmować w gościnie Pana Jezusa. A gdy Marta krzątała się około przyjęcia Boskiego gościa, Magdalena usiadłszy u nóg Jego, słuchała tylko Jego nauki. Marta poskarżyła się na to Panu Jezusowi, na co jej Zbawiciel odpowiedział: „Marya najlepszą sząstkę obrała" co znaczyło: że chociaż wielkiej zasługi jest przed Panem Bogiem życie czynne, dla dusz jednak wyjątkową łaską do tego powołanych, korzystniejszem jest życie bogomyślne, które właśnie wtenczas przedstawiała Magdalena, u nóg Syna Bożego słów jego słuchająca.

Wkrótce potem, Łazarz ciężko zachorował, a siostry co prędzej dały o tem znać Panu Jezusowi, który wtenczas był w Galilei. Gdy do Betanii przybył Zbawiciel, od czterech dni Łazarz już nie żył, Magdalena rzuciła się do nóg Panu Jezusowi mówiąc: „Panie gdybyś tu był nie umarłby był brat mój." Pan Jezus zdjęty litością nad jej smutkiem, wskrzesił Łazarza.

Na sześć dni przed ostatnią wieczerzą Chrystus Pan przyszedłszy do Betanii, zaproszony był na wieczerzę do Szymona, przezwanego trędowatym. Znajdowali się tam: Łazarz, Marta i Magdalena. Marta sam a usługiwała Panu Jezusowi, a Magdalena zakupiwszy najkosztowniejszy pachnący olejek, przyniosła go w naczyniu alabastrowem, i znowu na uczczenie Pana Jezusa, nogi im Jego namazała. Obecny temu Judasz szemrał, gdyż mu się to zdawało wielkim zbytkiem, na co rzekł mu Pan Jezus: „Dobry czyn względem mnie spełniła. Zaprawdę mówię wam, gdziekolwiek będzie przepowiadana ta Ewangelia'', co ta uczyniła będzie powiadano na jej pamiątkę.

Lecz podczas-to męki Zbawioielowój, dowiodła szczególnie Magdalena miłości swojej ku Niemu. Towarzyszyła Chrystusowi Panu wszędzie, gdzie Go wiedziono, i nie odstępując przenajświętszej Matki, obok Niej stała pod krzyżem i na śmierć Syna Bożego patrzała. Stare podanie niesie, że wtedy wzięła we flaszeczkę trochę ziemi skropionej krwią Zbawiciela, którą już potem przez całe życie przy sobie miała. Była obecna złożeniu do grobu zwłok Pana Jezusa. A trzeciego dnia, pierwsza pobiegła o świcie do grobu Pańskiego, aby ciało Jego wonnymi olejkami namaścić. Nie znalazłszy Go, gdyż to już było po Zmartwychwstaniu Pańskim, gorzkiemi zalała się łzami. Wtedy dwaj Aniołowie w bieli, których ujrzała u grobu, spytali ją dla czego płacze: „Płaczę, odrzekła, iż wzięto Pana mojego, a nie wiem, kędy Go położono". Gdy zaś inne przybyłe z nią niewiasty, a nawet i Apostołowie, nie znalazłszy ciała Pana Jezusa, rozeszli się, ona jedna pozostała i jeszcze w grobie szukała swojego najdroższego skarbu. Pan Jezus też, tak wielką i wytrwałą miłość wnet wynagrodzić raczył. Stanął wtedy przed nią i rzekł: „Niewiasto czemu płaczesz" Magdalena sądząc, że to był ogrodnik miejscowy: „Panie, rzekła do niego: jeśliś ty to ciało zabrał: powiedz mi, gdzieś je złożył, a pójdę po nie.“ Wtedy Zbawiciel chcąc się jej dać lepiej poznać, zawołał do niej po imieniu. Jakoż, poznała Go, rzuciła się Mu do nóg, a Pan Jezus, kazał jej pójść i oznajmić Jego Zmartwychwstanie Apostołom.

Potem często jeszcze miała szczęście widywać Pana Jezusa, a nie odstępując Matki Bożej, była razem z Nią obecną na górze Oliwnej, przy Wniebowstąpieniu Pańskiemu Zamierzała już odtąd nie rozłączać się z przenajświętszą Maryą Panną, którą czciła i kochała, jak rodzoną matkę, i od Niej też wielce miłowaną była. Lecz gdy po umęczeniu świętego Szczepana, pierwszego Męczennika, Żydzi zaczęli prześladować chrześcijan, zwrócili szczególną uwagę na Łazarza i jego siostry, jako rodzinę najbardziej ulubioną przez Zbawiciela. Wszelako, nie chcieli im zadawać śmierci, póki między nimi przebywają, przypuszczając iż ich Pan Jezus wskrzesi, jak niegdyś Łazarza. Wsadzili więc ich na łódź popsutą, bez rudla, masztu i wioseł i puścili na Śródziemne morze, aby na jego pełni zatonęli. Łódź bez szkody przepłynęła morze, i przybyła do Marsylii we Francyi. Mieszkańcy tego miejsca zdziwieni takim cudom, przyjęli ich ze czcią wielką. Oni zaś skorzystali z tego, aby ich do wiary nawrócić. Wkrótce też większa część Marsylijczyków i okolicznej ludności chrześcijanami zastała. Przyczyniła się do tego nie mało i sama święta Magdalena, która miewała kazania do pogan. Przemawiała na placu przy świątyni Dyany, gdzie najwięcej ludu się gromadziło. Później na tem miejscu wniesiono kaplicę pod jej wezwaniem, a świątynia Dyany przemienioną została na wspaniały kościół, na cześć przenąjświętszej Panny wystawiony.

Po pewnym czasie, widząc Magdalena rozszerzoną i ustaloną wiarę chrzeńcijańską w tem mieście, którego pierwszym Biskupem był święty Łazarz,, idąc zawsze za swoją skłonnością do życia bogomyślnego, postanowiła udać się na puszczę. O kilka mil od. Marsylii, jest wysoka góra, a na niej jaskinia głęboka, w miejscu prawie niodostępnem. Tam osiadła, najostrzejszej oddając się pokucie: żywiła się owocami leśnemi, sypiała na skale, nigdy stamtąd nie schodząc i z nikim się nie widując. W modlitwie tak nadzwyczajne otrzymywała dary, że podczas niej ciągle obcowała z Aniołami, którzy po kilka razy na dzień, unosili ją na najwyższy szczyt góry, gdzie się zatapiała w niebieskich widzeniach. Gdy nadchodziła godzina jej śmierci, którą przewidziała, Aniołowie zanieśli ją o parę mil ztamtąd, do kaplicy w której święty Maksymin miał Mszę świętą, i tam po przyjęciu przenajświętszego Ciała Pańskiego, poszła po nagrodę przeznaczoną jej w Niebie, za jej wielką miłość do Pana Jezusa, i za tak ostrą i długą pokutę, którą wypłacała się sprawiedliwości Bożej za swoje dawne przestępstwa.

Święty Ambroży utrzymuje, że święta Magdalena po swojem nawróceniu, miała cudownie przywrócone dziewictwo.

POŻYTEK DUCHOWNY.

Wielka miłość Pana Jezusa, .jaką przejęte zostało serce świętej Magdaleny po jej nawróceniu, przemieniła ją z wielkiej grzesznicy na wielką pokutnicę i największą Oblubienicę Pańską. Niech cię to pobudzi do wielkiej w nieprzebrane miłosierdzie Boże ufności, i nauczy że najcięższe grzechy, szczerą poprawą i wielką miłością Jezusa zmazane, riio przeszkadzają nikomu zostać Świętym.

MODLITWA (Kościelna). 

Blogosławionej Maryi Magdaleny, prosimy
 Panie, niech pośrednictwem wsparci zostaniemy:
której modlitwami ubłagany, brata
jej Łazarza cztery dni w grobie leżącego,
z otchłani wskrzesiłeś. Który żyjesz i królujesz
i t. d.
Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.


Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna, str. 452-454