Narodzenie św. Jana Chrzciciela.
„Zaprawdę powiadam wam: z pomiędzy
tych, których kobiety zrodziły, nikt nie był
większym nad Jana Chrzciciela."
Mat. 11, 11.
Podczas gdy Kościół święci pamiątkę innych Świętych w dniu ich śmierci, jak o dzień ich właściwego urodzenia dla nieba, czyni jednakowoż wyjątek w dwóch wypadkach, a mianowicie przy święcie Najśw. Panny Maryi i św. Jana Chrzciciela, i obchodzi święta w dniu ich ziemskiego urodzenia, a to dla tego, że Najśw. Marya narodziła się bez grzechu pierworodnego i, że św. Jan uświęconym został w łonie matki, tern samem i bez grzechu się narodził. Rodzice Jana byli Zacharyasz, kapłan z pokolenia Aronowego i Elżbieta; oboje żyli pełni bojaźni Bożej w mieście Hebron. Kiedy razu pewnego Zacharyasz zajęty był w świątyni kadzeniem, zwiastował mu Anioł Gabryel, że modlitwa jego wysłuchaną została i, że żona jego Elżbieta, która już była w podeszłym wieku, porodzi mu syna, który zwać się będzie Janem Ten będzie wielkim przed Bogiem i już w łonie matki napełni go Duch święty i przygotuje Panu doskonały naród. Wszystko się spełniło w cudowny sposób, co Archanioł przepowiedział Zacharyaszowi, albowiem św. Jan podrósłszy, udał się zniewolony przez Ducha świętego na puszczę koło Jordanu. W cichej samotności i głębokiem ukryciu, prowadził nadzwyczaj surowy żywot. Odzienie jego składało się ze sierści wielbłądziej; jadał tylko szarańcze i miód leśny, w oda była jego jedynym napojem, a modlitwa i rozmyślania bezustannem zatrudnieniem i jedyną przyjemnością. Licząc lat 30, porzucił samotność i udał się nad brzeg rzeki Jordanu. Podniósłszy głos swój, nauczał chrzest pokuty na odpuszczenie grzechów. Potęga słów i święty przykład jego zrobiły tak wielkie wrażenie na całym narodzie, że poczytyano go nieraz za obiecanego Mesyasza. Ale w najgłębszej pokorze swojej wyznał, że nie jest nawet godzien rozwiązać rzemyka trzewików Zbawiciela. Bóg odznaczył go tą wielką łaską, że sam chrzcił Boskiego Zbawiciela i ukazał G o ludowi jako Baranka Bożego, który zgładzi grzechy świata. Aż do śmierci prowadził swój pokutniczy żywot i doszedł do tak wzniosłej doskonałości, że sam Zbawiciel powiada o nim, że nie było żadnego większego nad Jana. Dla swojej nieustraszonej otwartości w zwalczaniu występku, został na koniec wrzucony do więzienia i ściętym.
Modlitwa.
Prosimy Cię wszechmogący Boże, udziel nam łaski, abyśmy słuchając napomnień
św. Jana Chrzciciela, szli zawsze drogą zbawienia i doszli do Tego, którego on głosił,
tj. do Jezusa Chrystusa, Syna Twego Jednorodzonego, Pana i Zbawiciela naszego, który
z Tobą żyje i króluje w jedności z Duchem św. na wieki wieków. Amen.
Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 452-454Rozmyślanie.
1) Święty Jan był bez grzechu i już w łonie macierzyńskiem był uświęconym, a przecież prowadził żywot pokutniczy. Już w pierwszej młodości usunął się św. Jan na pustynię, by tam życie całe pędzić na pokucie. Obyśmy się nauczyli tym przykładem, że i dla najniewinniejszych jest pokuta potrzebną. „Jak słodko i błogo mi było,“ powiada św. Augustyn, „wyrzec się próżnych radości światowych! Z czem mi początkowo rozłączyć się trudno było, to po stracie tego, poczułem prawdziwą radość.“
2) Tylko dwie drogi prowadzą do nieba, droga * niewinności * i droga * pokuty. * Ponieważ atoli Boga znieważyliśmy i obraziliśmy grzechami naszymi, a zatem i drogę niewinności opuściliśmy, musimy wstąpić na drugą drogę, która nam pozostaje jeszcze, a tą jest * pokuta. * A ty, któremu kapłan zadaje pokutę niejednokrotnie, czy wypełniasz ją też aby w myśl Chrystusa i zasad Kościoła naszego świętego
3) Święty Jan rozpoczął pokutę bardzo wcześnie i wytrwał w niej bez przerwy aż do końca życia; taką ciągłą pokutą powinna być i nasza pokuta, a kończyć powinna się dopiero ze śmiercią. Ciało nasze, wraz ze swemi grzesznemi skłonnościam i nosimy ciągle ze sobą, a świat i dyabeł nie ustawają w swej czynności, kusząc nas zawsze i wszędzie, dlatego też i my niepowinniśmy ustawać w pokucie, lecz hardo stawiać czoło wszystkiemu, co złe.