Ks. Piotr Skarga: Żywot i Męczeństwo św. Krzysztofa.


ŻYWOT I MĘCZEŃSTWO Ś. KRZYSZTOFA, zebrane z rozmaitych Historyków
Kościelnych Greckich i Łacińskich, zwłaszcza Ambrożego
Ś. położony u Snryusza. Żył około Roku Pańskiego
220, albo jak drudzy kładą R. P. 354.

Chrystofor, albo Krzysztof, wielki i zacny Męczennik, z Chananejskiej albo z Palestyńskiej ziemi był rodem. Temu imieniowi, które na chrzcie wziął, dosyć czyniąc, nosił Chrystusa na duszy wiarą uprzejmą, a całą miłością ku niemu; i na ciele w umartwieniu członków swoich, w czystości, trzeźwości, postach i bliźniego posługach, i innych pracach dla Chrystusowej miłości podjętych, a potem na wielkiem i srogiem dla Imienia jego męczeństwie, prawym się nosicielem Chrystusowym pokazał. Bo gdy miłość tego, który dla nas krew swoję, będąc Bogiem rozlał, szerzyła się w sercu jego; na otrzym anie wysługi swej, przez jawne wyznanie Imienia Pańskiego i na ludzkich dusz pożytek, aby wierząc w Boga prawego, otrzymali żywot bez śmierci, puścił się do Licyjskiej ziemi i tam jawnie opowiadał Chrystusa. Podpierał nauki swej cudami rozmaitemi, które Chrystus przez niego czynił; między innemi kij który w ręku nosił, nie w węża jako Mojżesz, ale w pięknie zielone i rodzajne drzewo, utknąwszy nim w ziemi, obrócił. Na który cud wiele się pogaństwa od czartów i pokłonu ich, do Chrystusa Boga naszego obróciło. O czem słysząc Dagnus, (albo jako drudzy piszą Decyusz) pojmać go kazał i odradzał mu wiarę i kazanie o Chrystusie Panu naszym, zowiąc głupstwem i szaleństwem słowo prawdy i zbawienia ludzkiego, a każąc mu cześć czynić niemym i głuchym kamieniom. Ale Krzysztof św. pokazował raczej jego niewstydliwe i ślepe głupstwo, w którem nie znając Twórcy swego przemożnego Boga na Niebie i na ziemi królującego, stworzonym i podlejszym, niżli sam rzeczom, Bóstwo przypisować śmiał. I gdy widział niezwyciężonego słowami Krzysztofa, znalazł piekielny i chytry sposób do zmiękczenia i odmiany statku jego. Posadziwszy go do więzienia, posłał do niego dwie urodziwe, młode i drogo ubrane nierządnice, Nicetę i Akwilinę, aby go ku swej nieczystej żądzy i cielesności przywiódłszy, do pokłonu djabłom i bogom fałszywym przywiodły. Tak oni ludzie idąc do ziemi obiecanej, przez chytrość i pochlebstwo białychgłów Moabitskich, do bałwochwalstwa przywiedzeni są. Tak Salomon mądry, za niewieściem oszukaniem, w tenże sprośny bałwochwalski grzech wpadł. Tak każdy, rozum traci i od Boga odstępuje, który w cielesności bawi się taką sprosnością.

Lecz Krzysztof widząc, iż ciało jego członkiem Chrystusowym będąc, członkiem się nierządnic stać nie miało; samą srogością twarzy swej, tak one nie wstydliwe niewiasty zastraszył, iż się go dotykać i blizko ku niemu przystąpić nie śmiały. A co jeszcze dziwniej, skruszone na sercu niewiasty one, modlitwie się jego polecać poczęły. Co słysząc Krzysztof, P. Bogu za nie dziękował, i nauczając ich wiary, i Chrystusa im prawego Boga zwiastując, do tego je przywiódł, iż te które weszły nieczyste, wyszły od niego święte; weszły niewierne, a wyszły wierzące, weszły na sprosność, a wyszły na męczeństwo. Bo wnetże staroście powiedziały, iż wielce żałują, nie tylko iż ze złym umysłem do świętego wnijść śmiały, ale iż w grzechach, niewstydzie i bałwochwalstwie żywot strawiły. Rzecze tedy do nich Dagnus: Toście i wy chrześciankami zostały? Odpowiedzą: Tak jest, wierzymy w Chrystusa, i od niego sią łaski i odpuszczenia grzechów naszych spodziewamy.

Rozgniewany starosta, wieść je do kościoła Apollinowego i ofiary im czynić kazał, a one sią urągały i śmiały z słupów onych niemych; a co wiącej, odjąwszy pasy swe, włożyły je na szyją Jowiszową i czarta onego wielkiego obaliły, i włóczyły po ziemi, i deptały nogami. Wołali na nie poganie, mówiąc: bogom krzywdą czynicie; a one też wołały: Drwa to są i kamienie, nie bogowie; bo są tak nędzni, iż się ich i niewiasty natłuką. Porwano je potem na mąki rozmaite, w których one niewiasty statecznie wyznawały Chrystusa Boga, tak, iż nakoniec ściąciem szyi swoich chwalebnie zwyciąztwo skończyły, wespół z innym i czterdziestą mążami, których w tenże czas od Krzysztofa ś. nawróconych, dla Chrystusowej wiary pogubiono.

Potem Krzysztofa ś. wywiedziono na sąd, i namawiał go Dagnus starosta rozmaicie, aby przestał bogów starych bluźnić, a odstąpił tego niesłychanego. A on Imię Jezusowe, jako Boga prawego, który Niebo i ziemią stworzył sławiąc, tem więcej popotąpiał i ukazował bałwochwalskie głupstwo ich. Dał go tedy na mąki rozmaite. Naprzód rozpaloną przyłbicą na głową mu włożono i spalono srodze głową jego, tak, iż aż do mózgu ogień przenikał; św. Męczennik rnążnie ono wytrwał, a sławił Boga swego. Potem żelazną ławą tak długą, jako jego wzrost był, postawiono i pod stanią ogień wielki uczyniono, a na niej jako rybą do pieczenia rozciągniono i przywiązano św., a z wierzchu wrzącym i ognistym olejem polewano. O, wielka cierpliwości! w ogniu onym mówił Krzysztof mężny: W imieniu Jezusa Chrystusa tych sią twoich starosto okrucieństw nie boją; i cudownie z onego ognia wybawiony, ludziom którzy byli przytomnie Chrystusa opowiadał, radząc aby go za Boga prawego mieli, a porzuciwszy niepożyteczne bałwany i zdradliwe djabły, w jego samego wierzyli. Wielka liczba ludzi upamiątała sią, i obrócona jest do prawego Pasterza, i owczarni jego. O co sią gniewając starosta, jeszcze o Chrystusowego sługą kusił sią. Przywiązać go na pal i strzelać do niego żołnierzom kazał; strzelali cały dzień do niego, a ustrzelać go i zabić nie mogli; strzały jako od kamienia, od niego odpadały, a jedna nazad lecąc, oko jednemu z nich wybiła; który widząc szkodą swoją, żałował grzechu swego i krwią ś. Krzysztofa z ziemią zmiąszaną, oko swoje mażąc, zdrowie odniósł, oświecony jest nie tylko na ciele, ale i co do wiary Chrystusowej na duszy; wyznał Jezusa i Bóstwu jego cześć dał. Nakoniec on starosta św. Męczennika ściąć kazał. I tak skończył Krzysztof, nie na ciele, ale na tak niezwyciążonem dla Boga swego męztwie i na pozyskaniu dusz ludzkich, prawie wielki. Bo piszą, iż czterdzieści i ośm tysiący ludzi pogańskich, za kazaniem i męczeństwem jego, przywiedzionych było do wiary i do otrzymania zbawienia, duszom krwią Chrystusową odkupionym. Z czego chwała i cześć Bogu w Trójcy jedynemu, który króluje na wieki wieków, Amen.


Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 89-90