ŻYWOT DANIELA PROROKA, I W NIM ZUZANNY spotwarzonej, wyjęty z Pisma Świętego.
Daniel z pokolenia Judy, z zacnego królewskiego narodu idący, maluczkim będąc, pojmany jest zaraz z królem Joachymem od Nabuchodonozora króla i zawieziony do miasta Babilońskiego; gdzie młodość jego dziwnem proroctwem Pan Bóg wsławił. Naonczas Zydowie w pojmaniu na sądy swe mieli między sobą dwóch starców, którzy w domu przedniejszego i bogatego między Żydami Joachima, czasów pewnych swary i krzywdy braci swej rozsądzali. Ci pełni złości, niesprawiedliwości i fałszów będąc, a patrząc na żonę Joachima Zuzannę, zapalili się złą pożądliwością ku niej, i odstąpili rozumu swego, i spuścili oczy swe, nie chcąc w Niebo patrzyć, i pomnieć na sąd sprawiedliwy. Ta Zuzanna była bardzo urodziwa niewiasta, ale przy wielkiej urodzie miała bojaźń Bożą; bo rodzice jej będąc sami sprawiedliwi, wyćwiczyli córkę swoję wedle zakonu kościelnego. Szukając tedy pogody starcowie oni na wypełnienie nieczystej myśli swej, czasu jednego w sadzie, gdzie się myć miała Zuzanna, zataili się, i gdy dziewkom odejść i zamknąć się kazała, owi dwa starcy powstali; i namawiali ją, mówiąc: Oto nas nikt nie widzi, a my jesteśmy zranieni urodą twoją, przyzwól chuci naszej; jeżeli tego nie uczynisz, świadczyć na cię będziemy, iżeśmy z tobą zastali młodzieńca, i dla tegoś dziewki odesłała od siebie.
A iż Daniel był wdzięcznym bardzo i miłym w oczach podkomorzego, tego, który ich miał w poruczeniu swojem, prosił go o to, aby się takiemi potrawami nie mazali, a bez grzechu wedle zakonu swego zostawali; ale mu on odpowiedział: Boję się króla pana mego, który wam takie potrawy naznaczył; i gdy ujrzy twarzy wasze nad innych młodzieńców, rówienników waszych chudsze, potępicie głowę moję. Tedy rzekł Daniel do Malazara przełożonego swego: Proszę, doświadcz nas sług twoich przez 10 dni; daj nam jarzyny, i to, co się z ziemi rodzi, jeść, a wodę pić, a po 10 dniu oglądać będziesz twarzy nasze, i porównasz je do innych rówienników naszych, którzy pożywają królewskich potraw, a uczynisz tak, jako ci się zdać będzie. Uczynił tak Malazar, i po 10 dniu, pokazały się pełniejsze twarzy ich i piękniejsze, aniżeli innych pacholąt używających królewskich potraw; i biorąc sobie potrawy i wino ich, dawał im jarzyny.
Potem królowi śnił się sen dziwny, i zezwał wszystkich mędrców, wieszczków i czarowników, aby mu sen on wyłożyli; a oni mówili: Powiedz królu jaki to sen był, a my tobie jego wykład ukażem. A król mówił: Snu nie pamiętam, ale potem poznam, iż mi prawdziwy a nieomylny jego wykład powiecie, jeżeli mi, jaki sam sen był, zgadniecie; bo pewna rzecz, jeżeli nie wiecie, co się śniło, wiedzieć też pewnie nie możecie, Jako się to rozumieć ma. A tak jeśli nie powiecie snu mego, potracić was wszystkich każę. Oni nie mogąc tego wiedzieć, na śmierć skazani są wszyscy uczeni, i mędrcowie, i już Daniela z nimi, i towarzyszów jego, na śmierć też takąż szukano.
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 542-547
Tedy westchnęła Zuzanna i rzekła: Zewsząd mi ciężko; jeżeli wolę waszę uczynię, śmierci wiecznej i gniewu Bożego nie ujdę; a jeżeli nie uczynię, wpadnę w śmierć doczesną i w ręce wasze. Lecz lepiej bez grzechu wpaść w ręce wasze, aniżeli zgrzeszyć przed P. Bogiem. I krzyknęła wielkim głosem, oni też krzyknęli, i zbiegła się czeladź, a z tyłu otworzyli prędko; gdy zaś ją potwarzyli przed niemi starcy oni, wstydzili się bardzo słudzy domownicy jej, wiedząc, iż o Zuzannie pani ich nigdy takich rzeczy słychać nie było.
Tedy nazajutrz zebrali lud starcy, w domu męża jej Joachima, i po Zuzannę posłali; przyszła z rodzicami swymi, z synami i z powinowatymi, pokrytą mając twarz swoję. Lecz starcy odsłonić jej twarz kazali, chcąc się przynajmniej tak nasycić pięknością jej, płakali wszyscy, którzy ją znali i stanąwszy dwa starcy we środku ludu, położyli ręce na głowę jej; a Zuzanna płacząc, wejrzała w Niebo, bo serce jej miało ufanie w P. Bogu. I świadczyli na nię starcy, mówiąc: Gdyśmy się przechodzili po sadzie, weszła tu Zuzanna ze dwiema służebnicami, które gdy odesłała, a zamknęła się, wyszedł do niej zatajony w sadzie młodzieniec i cudzołożył z nią; na co my patrząc przybiegliśmy, i chcieliśmy pojmać młodzieńca, ale iż był mocniejszy niżeli my, otworzył sobie i uciekł; to my dajemy świadectwo. I uwierzył im lud wszystek, jako starcom i sędziom ludu; i potępili Zuzannę na śmierć.
Tedy zawołała głosem wielkim Zuzauna: Boże wieczny, który tajemne rzeczy widzisz i wiesz wszystko pierwiej, niżeli się stanie, ty wiesz, iż fałszywe na mię świadectwo dali; a oto umieram, będąc tego niewinna co oni złośliwie zmyślili na mnie. Wielka jej cnota nie tylko czystości, ale i cierpliwości, iż ich sprosności nie sławiła, a nie powiadała inaczej, niżeli oni, jako się w prawdzie działo; szanując sławy ich jako przełożonych, a oddając i polecając niewinność swoję P. Bogu. I wysłuchał P. Bóg modlitwy jej, która w sercu prosiła, aby sam P. Bóg pokazał niewinność jej; wiedząc, iż nie trudno jemu sposób taki znaleźć, tam, gdzie ludzkiej już rady nie masz.
I gdy ją wiedziono na śmierć, wzbudził P. Bóg ducha pacholęcia małego na imię Daniela, który zawołał, mówiąc: Czysty ja jestem od krwi niewiasty tej. Na te słowa stanął lud, i rzekł mu: Co to za słowo, które mówisz? I stanąwszy między nimi Daniel, rzekł: Tak głupi są synowie Izraelscy, iż poznać, a osądzić prawdy nie mogąc, potępiliście córkę Izraelską. Wróćcie się na sąd, bo fałszywe na nię świadectwo wydali. I gdy się wrócił lud wszystek z kwapliwością, rzekli do Daniela starcowie: Pójdź, a siądź między nami, i przestrzeż nas; bo choć jesteś młody, aleć Bóg dał cześć starości. I rzekł do ludu Daniel: Odwiedźcie każdego zdaleka osobno; i gdy tak uczynili, przyzwał jednego, i mówił mu; Zastarzały w złych dniach, teraz na cię przyszły grzechy twoje, któreś pierwiej czynił, sądząc niesprawiedliwie, niewinneś dręczył, a winne puszczał; a P. Bóg rozkazał: aby niewinny i sprawiedliwy nie ginął. Powiedzże mi, jeźeliś widział tę niewiastę na cudzołóztwie, pod któremeś ją drzewem widział? A on powie: Pod mastykowem drzewem. Daniel zaś rzekł: Dobrześ skłamał na głowę twoję, owo Anioł Pański za wyrokiem Bożym, rozetnie cię na pół.
I odwiódłszy tego, onego drugiego przyzwał, i rzekł: Nasienie Chamowe, a nie Judy, uwiodła cię piękność, i zła żądza skaziła serce twoje, takeście czynili innym córkom Izraelskim, które się bojąc, przyzwalały wam. Lecz ta córka Judzka nie znosiła złości waszej, powiedzże mi, pod którem drzewem widziałeś tę niewiastę z młodzieńcem gadającą? A on rzekł: Pod jodłą. Powiedział Daniel: Dobrześ skłamał na głowę twoję, owo Anioł Boży, który cię w pół przetnie i zabije. Tedy zawołał lud wszystek głosem wielkim, i błogosławił Boga, który wybawia nadzieję w nim mających. I wstawszy potępili dwóch starców, które Daniel przekonał, iż ustami swymi fałszywie świadczyli, i to im uczynili, co oni uczynić Zuzannie chcieli, i zabili je. Wybawił tedy P. Bóg krew niewinną dnia onego; a Helcyasz ojciec
Zuzanny, i matka chwalili P. Boga za wybawienie córki swej, z mężem jej, i powinowatymi, iż się rzecz szkaradna nie znalazła w niej.
Od tego czasu Daniel jeszcze niedorosłym będąc, stał się wielkim u ludzi. Czasów onych król Babiloński Nabuchodonozor, kazał sobie szukać dzieci ze krwi królewskiej i panów narodu Izraelskiego, którzyby mieli urodę piękną i naukę, a dowcip, i żeby byli uczeni języka i pisma Chaldejskiego, przez 3 lata; potem zaś żeby przy królu zawżdy byli. I naznaczył im król żywność z stołu swego, i potraw które sam jadał, i z wina, które sam pijał. Między innym i tedy synami małym i narodu Judy, wzięty jest też Daniel, z nim trzej inni, Ananasz, Misael i Azaryasz. Lecz postanowił Daniel w sercu swem, nie jeść, ani pić z stołu królewskiego; aby się nad zakon swój potrawami pańskiemi nie zmazał. I do tej św. powściągliwości, namówił inne one trzy towarzysze swoje.
A iż Daniel był wdzięcznym bardzo i miłym w oczach podkomorzego, tego, który ich miał w poruczeniu swojem, prosił go o to, aby się takiemi potrawami nie mazali, a bez grzechu wedle zakonu swego zostawali; ale mu on odpowiedział: Boję się króla pana mego, który wam takie potrawy naznaczył; i gdy ujrzy twarzy wasze nad innych młodzieńców, rówienników waszych chudsze, potępicie głowę moję. Tedy rzekł Daniel do Malazara przełożonego swego: Proszę, doświadcz nas sług twoich przez 10 dni; daj nam jarzyny, i to, co się z ziemi rodzi, jeść, a wodę pić, a po 10 dniu oglądać będziesz twarzy nasze, i porównasz je do innych rówienników naszych, którzy pożywają królewskich potraw, a uczynisz tak, jako ci się zdać będzie. Uczynił tak Malazar, i po 10 dniu, pokazały się pełniejsze twarzy ich i piękniejsze, aniżeli innych pacholąt używających królewskich potraw; i biorąc sobie potrawy i wino ich, dawał im jarzyny.
Nie przypuszczajże, mówi jeden doktor, onej pokusy szatańskiej; zepsuje mi post zdrowie, będę wyschły i struchlały na ciele. Widzisz, iż tym młodzieńcom post i powściągliwość szkody na ciele nie uczyniła. Cnotliwe serca, a dobrze w zakonie i bojaźni Bożej wychowana młodość, mając zdrowie, dobre żołądki, i chuć do smacznych rzeczy, które najwięcej wtenczas panują, i do wzrostu a urody dobrych potraw potrzebują, podniosła się na tak ą wiarę. Jeżeli i my zachowamy post, a zakon Boga naszego, nie umorzy nas P. Bóg nasz, ten, który nam dał żywot, ale stateczność naszę i posłuszeństwo ku zakonowi i rozkazaniu kościelnemu wspomoże; i nie omylili się na tej wierze. Dał im nadto P. Bóg rozumy wielkie i mądrość w każdej nauce; bo czystość a powściągliwość w pokarmach, czyni duszę sposobną do mądrości. Zwłaszcza Danielowi, który onych cnót wielkich był jako mistrzem i wodzem, dał P. Bóg rozumienie i wykład widzenia snów. Gdy tedy czasu swego one pacholęta do króla wprowadzono i oddano, nad wszystkich innych oni czterej najmędrsi byli, i wszystkich jego uczonych i wieszczków przechodzili. Co im kolwiek król zadał, na każdą mu rzecz odpowiedź dać umieli w rozumie i mądrości.
Potem królowi śnił się sen dziwny, i zezwał wszystkich mędrców, wieszczków i czarowników, aby mu sen on wyłożyli; a oni mówili: Powiedz królu jaki to sen był, a my tobie jego wykład ukażem. A król mówił: Snu nie pamiętam, ale potem poznam, iż mi prawdziwy a nieomylny jego wykład powiecie, jeżeli mi, jaki sam sen był, zgadniecie; bo pewna rzecz, jeżeli nie wiecie, co się śniło, wiedzieć też pewnie nie możecie, Jako się to rozumieć ma. A tak jeśli nie powiecie snu mego, potracić was wszystkich każę. Oni nie mogąc tego wiedzieć, na śmierć skazani są wszyscy uczeni, i mędrcowie, i już Daniela z nimi, i towarzyszów jego, na śmierć też takąż szukano.
Tedy Daniel spytawszy się, co się dzieje, prosił o czas na oznajmienie snu i wykładu jego królowi; i szedłszy do domu swego, kazał się modlić trzem towarzyszom swoim, aby P. Bóg tajemnicę onę oznajmił, a żeby z innymi mędrcami nie zginęli. W nocy tedy objawił P. Bóg wszystko Danielowi, i chwaląc P. Boga, szedł do króla, i powiedział mu sen i wykład jego, który był o czterech monarchiach na ziemi, o końcu świata i przyjściu Chrystusowem. Tedy król padł na twarz swoję, i pokłonił się Danielowi, i ofiary jemu, albo raczej Bogu jego czynić rozkazał, i mówił: Zaprawdę Bóg wasz, Bog nad bogami jest i Pan nad królmi, któryć takie tajemnice otworzył. I uczynił Daniela wielkim książęciem nad wszystkiem państwem Babilońskiem, i bogactwa mu wielkie dał. A Daniel zalecił królowi towarzyszów swych, i dał im król wielkie urzędy, a sam był zawżdy przy królu.
Potem kroi Ńabuchodonozor uczynił bałwan złoty wysoki, i kazał się jemu jako bogowi kłaniać wszystkim poddanym swoim, a ktoby.nie chciał, blizko ogień w piecu na to uczynionym napalić, i w niego takiego wrzucić kazał. Kłaniali się wszyscy, czyniąc ono bałwochwalstwo; lecz wierni Boscy kłaniać mu się nie chcieli, zwłaszcza trzej oni, Ananiasz, Azaryasz i Misael, które językiem Assyryjskim zwali hydrach, Misach, Abdenago, towarzysze Danielowi. I gdy je mędrcy donieśli do króla o to, przyzwał ich, i pytał, jeżeli to prawda grożąc im ogniem onym, a mówiąc: Iż was żaden Bóg z ręki mojej nie wyrwie. A oni powiedzieli: Królu, Bóg nasz, którego chwalemy, może nas wyzwolić z pieca tego ognistego, i z ręki twojej; a jeżeli nie będzie chciał, wiedz o tem, iż my się bogom twoim kłaniać nie będziemy. I rozgniewany, kazał je w piec on wielki ognisty wrzucić. Ci co je wrzucali, w onym ogniu poginęli; a oni trzej wrzuceni, chodzili w ogniu, chwaląc Boga, a żaden szkody ani na szatach swoich nie odniósł.
Tedy się król zdumiał, i rzekł panom swoim: Trzecheśmy związanych wrzucili w ten ogień, a ja czterech widzę chodzących po ogniu; a skazy nie mających, czwarty zaś między nimi Synowi Bożemu podobny. I zawołał na nie Słudzy Boga najwyższego wynijdźcie, a chodźcie sami; i wyszli z ognia, a na wszystkich patrzących dziwne padło zdumienie, bo widzieli, iż nitka jedną na nich nie zgorzała; tak P. Bóg uczcił ciała powściągliwie i posty chowające. A król zawołał, mówiąc: Błogosławiony Bóg ich, który posłał Anioła swego, i wyzwolił sługi swoje, którzy w niego wierzyli, a nakłonić się królowi nie dali, obierając raczej tracić zdrowie swoje, aniżeli się kłaniać innym bogom okrom swego. I uczynił wyrok po wszystkiem państwie swoim, aby nikt bluźnić nie śmiał Boga Sydrachowego, Misachowego i Abdenagowego, pod zgubą zdrowia i domu swego. I posłał list taki do poddanych swoich: Pokój się wam niech rozmnoży, cuda i dziwy u mnie uczynił Najwyższy Bóg; i chciałem je wsławić, bo są wielkie i dziwne, a królestwo jego, królestwo jest wieczne, i moc jego od narodu do narodu. Tak P. Bóg onem pojmaniem i więzieniem ludu swego, szczepił między pogaństwem znajomość Imienia swego.
Wszakże ten król podniósł się potem w pychę z mocy i państwa swego, mocy się onej górnej, którą wyznał nie kłaniając, a sobie dufając. I prorokował mu Daniel, ze snu jego jednego, który widział, iż go P. Bóg złożyć z królestwa miał, a iż się stać miał od rozumu odeszły, i jako bestya i wół siano jedząc, przez 7 lat między bydłem i zwierzętami żyć, i potem za upamiętaniem i uznaniem mocy Boskiej, na królestwo przywrócony być. I radził mu Daniel, mówiąc: Królu, radzę, abyś grzechy twoje jałmużnami, i złości twoje miłosierdziem nad ubogimi okupował, podobno Bóg odpuści grzechy twoje.
Nie Pamiętał się onemi słowy król hardy; i po dwanaście miesięcy chodząc po sali w Babilonii, rzekł sobie: Iżali me to jest Babilon wielki, którym ja zbudował, dom królestwa mego w sile mocy mojej, i w sławie chwały mojej. I gdy nie dał czci Bogu, tejże godziny, stał się głos z Nieba do mego: Krolestwoć odejmą, i od ludzi cię wyrzucą, i z zwierzętami będzie mieszkanie twoje; siano jako wół jeść będziesz przez 7 lat, aż poznasz, iż Najwyższy panuje nad królestwy ludzkiemi, a komu on chce daje je. I tejże godziny wszystko się ziściło, oszalał i wyrzucony jest, a jadł siano jako woł, i na rosie i dżdżu mieszkając, włosy jego stały się jako pierze u orła, a paznokcie jako u ptaków.
A po naznaczonym czasie, ja Nabuchodonozor (mówi Pismo), podniosłem oczy moje w Niebo, i wrócił mi się rozum mój, i błogosławiłem Najwyższego, żyjącego na wieki chwaliłem i sławiłem; bo jego jest moc wieczna i królestwo od narodu do narodu, a nie masz ktoby się sprzeciwił woli jego a rzekł mu: czemu tak czynisz? Tedy zaraz przyszedł ku sobie ukarany król, i wsadzony jest na państwo, i wróciła się osoba jego, i większa była niżeli pierwiej wielmożność jego. I mówił: Ja Nabuchodonozor uwielbiam i wychwalam królów Króla na Niebie, i postępki jego prawdziwe, i sprawy jego sprawiedliwe, i on harde poniżyć może.
Po śmierci jego królował syn jego Baltazar; ten naczynia kościelne, kielichy, i inne ze złota czynione do ołtarza narzędy, które był ojciec jego z kościoła Salomonowego wybrał, i w uczciwem chowaniu miał, śmiał kazać na stole swoim stawiać; i z nich jadł i pił z żonami i nałożnicami swojemi, chwaląc bogi swoje złote i srebrne. I gdy się tak rozpustnie weselił, ukazała się ręka na ścianie pisząca, i przestraszyła króla i wszystkich przytomnych; lecz pisma onego żaden wyczytać nie mógł. I zwołał wszystkich mędrców do czytania i wykładu, ale dosyć uczynić temu nie mogli. Przyzwano Daniela, i obiecał mu król wielkie dary, a iż miał być trzeci po nim w królestwie jego, jeżeliby mógł ono pismo przeczytać i wyłożyć. A Daniel rzekł: Dary twoje miej sobie, i upominki domu twego daj komu innemu, a ja tobie pismo przeczytam. I karał pierwiej króla z pychy i bałwochwalstwa jego, mówiąc: Wiesz, co się działo z ojcem twoim, jako go P. Bóg za hardość jego i bałwochwalstwo karał, iż między bestye porzucony był, i jadł siano jako wół, a jednakeś się z przykładu jego nie naprawił, podniosłeś się przeciw panującemu na Niebie, i naczynia domu jego przynieść przed się kazałeś, i pijesz z nich wino z panami i żonami twemi, i chwalisz bogi złote i srebrne, miedziane i żelazne, drewniane i kamienne, którzy nie widzą, ani słyszą, ani czują, a Boga, który ma natchnienie twoje w ręku swoich i wszystkie drogi twoje, nie uczciłeś. Przetoż posłany jest ten członek ręki, który to napisał.
A to pismo takie jest: Mane, Thecel, Phares. Co się tak wykłada: Manę: Zliczył Bóg królestwo twoje i dokonał go. Thecel: Zawieszono cię na wadze, i znaleziono, źe mniej ważysz. Phares: Rozdzielone jest państwo twoje, i dane jest Medom i Persom. To słysząc, chociaż zły król, jednak uczcił Proroka swego, i oblec go w drogą szatę, i dać łańcuch złoty na szyję jego kazał, i obwołano, iż on jest trzeci od króla; lecz tejże nocy przyszło wojsko, i zabity jest król on Baltazar. Daryusz Medski wstąpił na królestwo ono mając 62 lat. Ten trzech panów najwyższych uczynił po sobie, między którymi był Daniel; którzy wszystko państwo sprawowali, żeby król nie miał obciążenia. A Daniel był rozumniejszy nad wszystkich panów i wojewodów; bo Duch Boży większy był w nim. I myślił król postanowić go nad wszystkiem królestwem. Czego mu zajrząc inni panowie, myślili o życiu jego, jedno iż przyczyny nie znajdowali; bo był wierny i bez przygany, tak, iż samo podejrzenie trudno na jego paść miało.
I długo myśląc źli oni ludzie, rzekli: Nie znajdziemy na niego przyczyny, jedno w zakonie Boga jego; i namówili na króla, iż uczynił taki dekret: Ktobykolwiek przez dni 30 śmiał którego Boga o co prosić, oprócz samego króla, aby był lwom porzucony. Daniel o onym się wyroku dowiedziawszy, nie zmienił zwyczaju swego; ale w domu swym otworzywszy na sali swej okna ku Jeruzalem, trzykroć na dzień przyklękał i kłaniał się, a wyznawał Boga swego. Co postrzegłszy wojewodowie, donieśli go do króla, chcąc na nim wyrok on wykonać. Długo się król zastawiał o Daniela aż do wieczora, chcąc go wyzwolić; lecz gdy być nie mogło, przywiedli Daniela, i w rzucili go w jamę lwom na pożarcie. A król rzekł do Daniela: Bóg twój, któremu służysz, ten cię wybawi; i zapieczętował kamień swym i panów swoich sygnetem król, aby Danielowi co złego nie uczynili, więcej ludziom złym, niżeli bestyom okrutnym nie ufając.
Odszedł król, i wieczerzał, z żałości i spać nie mógł; a rano wstawszy nad jamą oną zawołał płaczliwym głosem. Danielu sługo Boga żywego, Bóg twój, któremu służysz, czy wybawił cię ode lwów? A Daniel odezwał się mówiąc: Królu, wiecznie żyj, Bóg mój posłał Anioła swego, i zamknął lwom paszczęki, iż mi szkody nie czynią; bo wie iżem jest prawy przed nim, i przed tobą królu nie masz żadnego grzechu mego. Tedy uradowany król wyjąć go kazał z jamy onej i widzieli zdrowego, przeto iż uwierzył Bogu. Król tedy one pany, którzy go byli oskarżyli, wrzucić lwom kazał z żonami i z dziećmi; i rozdrapali je lwy, a do ziemi im dopaść nie dopuścili, i kości ich skruszyli. Tedy Daryusz uczynił wyrok po wszystkiem królestwie swojem, aby każdy w jego państwie bał się, i drżał przed Bogiem Danielowym, bo on jest żyjący na wieki wieków, i moc jego na wieki a on czyni cuda, i Daniela wybawił.
Drugi raz potem za królowania Cyrusa Perskiego, w takiejże czci u niego będąc Daniel, zostawał w równej przygodzie. Był w Babilonii jeden bałwan imieniem Bel; którem u codzień dawano mąki koszów 12, owiec 40, i 6 cebrów wina, a król go sam i lud jako boga chwalił. Lecz Daniel chwalił Boga swego; i spytał go król, czemu się Belowi nie kłania? A on powiedział: Ja chwalę Boga żywego, który Niebo i ziemię stworzył, i ma w mocy wszystko. Rzekł król: Iźali Bel nie jest żywym bogiem, który tak wiele co dzień je? A Daniel się rozśmiał, mówiąc: Nie błądź w tern królu, bałwan ten jest wewnątrz gliniany, a z wierzchu miedziany, nigdy jeść nie może. Tedy król zawołał kapłany, i pogroził im śmiercią, aby mu powiedzieli, gdzie się to podziewa, co Belowi dają. Oni na dowód chcieli, aby sam król drzwi swoją pieczęcią naznaczył, a poznał, iż tam nikt nie wchodzi, a jednak Bel sam ono wszystko w nocy traw . Tedy przy zamykaniu drzwi wszystkich, gdy już kapłani uszli, kazał Daniel sługom swoim potrząsnąć ziemię popiołem; bo kapłani oni mieli skryte pod ołtarzem wejście, którem w nocy z żonami i z dziećmi wchodzili, i jedli, a pili one obroki Belowe.
Gdy tedy otworzono, i nienaruszone, pieczęci, a zjedzone potrawy znaleźli, zawołał król do Daniela: Wielki jest Bel, a zdrady nie masz żadnej. Daniel zaś rozśmiał się, i ukazał królowi ślad mężów, niewiast i dzieci na popiele; i przyznać się nakoniec do zdrady i ukazać tajemne chodzenie musieli. Tedy wszystkich król potracił, i dał w moc Bela onego Danielowi, a Daniel go skruszył, i kościół jego zburzył. Przytem też smoka wielkiego, którego Babilon za boga chwalił, umorzył. Zaczem się wszystko miasto, wzburzyło, mówiąc: Król się stał Żydem. Bela zepsował, kapłany pobił, i smoka zgubił; i chcieli, aby im król wydał Daniela i dom jego na śmierć.
Widział król, iż gwałtownie na niego nalegali, zniewolony wydał im Proroka, i wrzucili go w jamę lwom na pożarcie; a był tam przez 6 dni. W tej jamie było 7 lwów, a na dzień dawano im dwoje cieląt i dwie owce, a na ten im czas nie dano, aby zjedli Daniela. Był naonczas Prorok Abakuk w ziemi Judskiej, który potrawę i chleb drobiony zgotował żeńcom swoim; i rzekł Anioł do niego: Obiad któryś
zgotował, nieś Danielowi do Babilonii, bo jest w jamie między lwami; a Prorok rzekł: Panie, o tym Babilonie i jamie nic nie wiem. Tedy go wziął Anioł za wierzch głowy, i niósł go za włosy, a posadził w Babilonie nad dziurą oną w prędkości ducha swego. I zawołał Abakuk: Danielu sługo Boży, przyjm obiad, któryć Bóg posłał; rzekł Daniel: Wspomniałeś na mię Boże mój, i nie opuściłeś miłujących ciebie, i wstawszy jadł, a Anioł odniósł Abakuka na miejsce jego. Przyszedł potem król dnia siódmego, chcąc płakać Daniela, i wejrzawszy w jamę, ujrzał Daniela siedzącego, i zawołał wielkim głosem, mówiąc: Wielkiś jest P. Boże Danielów, wyciągnął go z jamy, a one, którzy byli przyczyną zguby jego, do lwów wrzucił, i pożarci są prędko przy nim. Potem w wielkiej czci i sławie przy królu Cyrusie mieszkając, ukazował królowi jako o nim Izajasz prorokował, i imię jego, niżeli się narodził, przed stem kilkadziesiąt lat mianował. Czem poruszony Cyrus, wszystek naród żydowski z niewoli Babilońskiej wolno puścił i wrócić się im do ziemi swej, i skarby kościelne od Nabuchodonozora pobrane, powrócić i budować kościół rozkazał, do tego im nakładu i pomocy dodając. Wszakże Daniel z ludem się Bożym do Jeruzalem nie wrócił; ale będąc bardzo stary, tam że w ziemi onej obcej żywota tego, na lepszy wstępując, dokonał, na chwałę Bogu nieogarnionej światłości, który w Trójcy jedyny króluje na wieki, Amen.
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 542-547