Ks. Piotr Skarga: Męczeństwo Symforozy i siedmiu synów jej. (18 lipca)


Tego dnia wspomina Kościół chwalebną i wielkiej czci godną matkę i siedm synów jej, tu dzież i męża jej, dom ten tak zacnie uczczony od Boga uczczony. Getulus z Tyburu i miasta Włoskiego blizko Bzymu, żonę  miał Symforozę, z którą w wierze Chrystusowej i w pobożności żyjąc, 7 synów wychował, podając im najbogatsze i nad wszystkie imiona świata tego zacniejsze dziedzictwo, wiarę Chrystusa i życie bogobojne. Nauczyli ich święci rodzice dla Imienia Boskiego i wyznania wiary w Odkupiciela naszego, nic się na świecie nie bać, a mężnie krwi nastawić, gdyby tego była potrzeba. A czego ich ten Getulus ojciec uczył, to sam przed nimi w oczach ich uczynił. Za czasów Adryana cesarza pojmany o wiarę Chrystusową, dał się na męki, nie chcąc się przeć poznanej prawdy i zbawienia swego, dla którego mężnie żywot ten położył i krew w ręku okrutników, jako wierny świadek Chrystusów rozlał. Została osierociała wdowa z siedmią synami Symforoza, a mając pociechę smutku swego, koronę najmilszego męża i odpłatę jego wielką w Niebie, sama też tego sobie i synom swym szczęścia życzyła, i mówiła im często: Wielki wam skarb i bogatą ojczyznę zostawił ojciec wasz, najmilsze dzieci moje takiej miłości, ku Chrystusowi drogi przykład, za którym jeżeliście prawi synowie ojca swego, wszystko na was błogosławieństwo Boskie spaść może, będziecieli cnoty tej i męztwa ojca swego wiernym i naśladowcami Boże, daj mnie także przed wami dla Chrystusa skończyć życie, abyście zupełną z obudwóch rodziców pobudką do rozlania krwi naszej, na cześć te go, który nas odkupił, mieć mogli. Wierzcież mi, wolałabym was widzieć dla Chrystusa umarłymi, niżeli na cesarstwie świeckiem królującymi. Gdy na moje męczeństwo patrzyć będziecie, bierzcież serce z niewiasty mężowie, bom ci ja was nie ziemi, ale Niebu urodziła; tam się z lepszego i wiecznego zdrowia waszego weselić, tam się z wami synami memi wespół z ojcem waszym nacieszyć chcę, gdzie pociechom niewymownym końca nie masz. I wkrótce tak się stało, zaraz matka dla Chrystusa z siedmią synami pojmaną jest i długo z nimi pospołu męczona, a do odstąpienia wiary niewolona, mężną zostawała i synom dobrą myśl czyniła: Nakoniec przed nimi, z kamieniem u szyi wielkim utopiona jest; a nazajutrz synów jej miłych u palów uwiązawszy, rozmaicie pozabijano. Krescencyuszowi gardło przekłuto, Juliana przez piersi przebodzono, Nemezyuszowi serce przebito, Prymitywowi brzuch przecięto, Justyna w kawałki rozsiekano, Stakteusza rozstrzelano, a Eugeniusza siódmego na dwoje, od piersi począwszy, rozcięto. Tak ośm ofiar wdzięczne Panu Bogu oddane są, ciała ich w dół głęboki wrzucono, które potem do Rzymu przeniesiono, w kościele św. Michała na rybnym rynku odpoczywają. Co rzeką matki i ojcowie, świata tego miłośnicy, którzy i na służbę Bożą na nie patrzyć, gdy się światu stroją, niżeli gdy się Bogu oddają. Cielesni ludzie nie uważają, jaką z takich synów i dziewek pomoc do zbawienia swego mieć mogą; a iż jest daleko lepiej, tego w którym się kochasz, tak miłować, jakoby nie doczesna, krótka, ale wieczna w Niebie pociecha i patrzenie na niego mieć się mogło.


Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 60-61