10. Czerwca.
Żywot świętej Małgorzaty, królowej.
Częstokroć w życiu doczesnem pełnem szczęśliwości zapominamy o Bogu i nie troszczymy się o przyszłe zbawienie — to też Pan Bóg, zawczasu wybrawszy Sobie św. Małgorzatę na oblubienicę, dał jej uczuć, jak znikomem jest wszystko na świecie. Kiedy jeszcze małą była dziewczynką, zniewoloną była razem z bratem Edgarem szukać ocalenia w ucieczce, aby ujść prześladowania Wilhelma, króla angielskiego. Sierotę po rodzicach z rodu książęcego, opuszczoną przez wszystkich, przyjął serdecznie król szkocki, Malkolm, udzielił jej i bratu wszelkiej opieki i zasłonił ją przed prześladowaniem króla Wilhelma. Małgorzata żyła odtąd w spokoju na dworze opiekuna i oddała się zupełnie Bogu, doświadczywszy już w tak młodych latach, czem są cierpienia na świecie. Najchętniej oddawała się pielęgnowaniu ubogich i to zatrudnienie było jej milszem, niż wszelkie uciechy dworskie. Kiedy dorosła, cnoty jej i wdzięki tak wpłynęły na króla Malkolma, że jej ofiarował swą rękę. Małgorzata zgodziła się na jego życzenie i została królową szkocką.
Król małżonek był człowiekiem nie bardzo okrzesanym, ale łagodnego usposobienia i Małgorzata łagodnością pozyskała go sobie zupełnie. Lubił wyprawy wojenne i polowanie, nie znając dobrodziejstw, jakie daje życie pełne spokoju. Małgorzata zmieniła serce jego i napełniła je miłością dla poddanych. Nawrócony przez małżonkę, zaczął starać się o szczęście ludu swego i o jego dobrobyt. Małgorzata troskliwie mu w tych staraniach dopomagała; nie uważała się ona za królowę, lecz za matkę poddanych, a wiedząc, że lud szczęśliwym być nie może bez religii, starała się o księży bogobojnych i o nauczycieli sumiennych, którzyby zbawienie i naukę ludu mieli na oku. Biskupów wspierała całemi siłami i starała się wykorzeniać występki a zaszczepiać cnoty chrześcijańskie. Troskliwie baczyła, aby święta były zachowywane i posty przestrzegane.
Szkoci naówczas jeszcze byli nieokrzesanymi, królowa zatem postarała się o urządzenie licznych szkół. Słowem, czyniła wszystko, aby lud szkocki wykształcić i wychować. Małżonek król pilnie jej .dopomagał i doglądał, aby jej rozkazy i rozporządzenia ściśle były wykonywane.
Za te wszystkie starania i cnoty pobłogosławił Pan Bóg Małgorzacie, obdarzając ją sześciorgiem dzieci,
które wszystkie wychowała w cnotach i pobożności. Trzech miała synów i trzy córki; jeden z nich Dawid, był później królem Szkocyi, a jedna z córek została królową angielską. Małgorzata była wzorem matki chrześcijańskiej. Sam a uczyła dzieci czytać i pisać a szczególniej katechizmu. Słowem i czynami wpajała w nich zasadę: ,,Dzieci, bójcie się Boga, ale miłujcie Go zarazem."
Pięknym przykładem życia wpłynęła na to, że małżonek jej królewski starał się żyć równie cnotliwie. Modlił się dużo i często, albowiem i królowi modlitwa jest potrzebną, a szczególniej królowi, na którym spoczywa ciężar odpowiedzialności przed Bogiem za lud sobie oddany.
Najpiękniejszą cnotą królowćj Małgorzaty było miłosierdzie dla ubogich; tem samem uczuciem miłosierdzia odznaczał się także król. Królowa miała własne dochody i te wydawała prawie zupełnie na wsparcie swoich ubogich. Ilekroć pokazała się na ulicy, zaraz otoczyło ją grono wdów, sierót i nieszczęśliwych, jak dzieci matkę, a gdy wracała do domu, już na nią inni ubodzy czekali, którym w pokorze chrześcijańskiej sama potrawy przysposabiała. Nigdy nie zasiadała do stołu, zanim nie nakarmiła dziewięciu sierót i ośmdziesięciu ubogich. Szczególniej w adwencie i w czasie wielkiego postu królowa razem z małżonkiem nosiła pożywienie przeszło 300 ubogim. Król naówczas usługiwał mężczyznom, a królowa niewiastom. Często zwiedzała szpitale, gdzie chorym niosła pomoc i Słowa pociechy. Traktowano naówczas więźniów jak niewolników, a dłużników sadzano do więzienia. Małgorzata i więźniów i dłużników wyswobodzała, płacąc za nich sumy należne wierzycielom.
Jak łagodną była dla bliźnich i nieszczęśliwych, tak surową była dla siebie samej. Jej sen trwał tylko kilka godzin codziennie, resztę czasu używała na naukę dzieci, na obowiązki codzienne i na modlitwę. Zabaw i podróży dla przyjemności unikała. Wśród wielkiego postu wstawała o północy i chodziła do kościoła; gdy wysłuchała nabożeństwa powracała do zamku, gdzie ubodzy czekali na jałmużnę. Potem
znów spała dwie godziny, a później znów udawała się do kościoła, gdzie na modlitwie czas spędzając, nieraz łzami się zalewała. Pożywienie jej składało się z najprostszych potraw, a tyle tylko jadła, ile było potrzeba do utrzymania życia.
Dusza jej zawsze zwróconą była ku Bogu, a skruchę w najwyższym zawsze okazywała stopniu. Jakkolwiek szanowaną była i czczoną ogólnie od najwyższych i najniższych w całem królestwie, nie wynosiła się nigdy nad innych mając się zawsze za najniegodniejszą służebnicę Pańską. Spowiednika
prosiła, aby się starał wykazywać uchybienia, jakie popełniła, a kiedy spowiednik, widząc jej cnotliwe życie, jak na dłoni, obchodził się z nią łagodnie, prosiła go, aby się z nią surowiej obchodził.
Stawając się tak coraz doskonalszą nie uniknęła; mimo to dolegliwości i cierpień w tym tu świecie zwykłych. Na samprzód nawiedził ją Pan Bóg chorobą dolegliwą, ale tę cierpliwie znosiła. Kiedy małżonek jej wybierał się na wojnę, do której był zmuszony, starała się Małgorzata skłonić go, aby sam nie stawał na czele wojska, ale król jej nie usłuchał i przy oblężeniu pewnego miasta poniósł śmierć skutkiem zdrady. Małgorzata miała przeczucie tej śmierci małżonka, a kiedy syn Edgar stanął przy jej łożu, prosiła go, aby jej wszystko szczegółowo opowiedział. Otrzymawszy potwierdzenie śmierci małżonka, zawołała: ,,Wszechmocny Boże! Dzięki Ci składam, że mi tę smutną wiadomość zesłałeś przy końcu życia mojego, myślę, że miłosierdzie Twoje ze względu na wielką boleść moją przyczyni się do zmazania grzechów moich."
Już dawniej oczyściła się z grzechów przez spowiedź z całego życia, a potem przeczuwając zbliżanie się śmierci, pożegnała się ze spowiednikiem czułemi i serdecznemi słowy: ,,żegnam cię, Ojcze duchowny, niedługo życie zakończę, a ty niezadługo za mną podążysz — lecz o dwie łaski jeszcze cię upraszam: pierwszą jest, abyś w modlitwach twych pamiętał o duszy mojej, a drugą, abyś dzieci moje wspierał radą i niepoprzestał ich nakłaniać, aby o Bogu nie zapomniały.
Jeszcze tylko krótki czas żyła; ciągle miała oczy zwrócone na krzyż Zbawiciela, jaki bezustannie trzymała w ręku, a kiedy poczuła, że śmierć już jest blizką, rzekła: ,,Panie Jezu, który śmiercią Swoją światu życia udzieliłeś, wybaw mnie od wszystkiego złego ;" — i ducha Bogu oddała. Stało się to w roku 1093.
Papież Innocenty XII, uroczystość na jej cześć wyznaczył na dzień 10 -go Czerwca. Przedstawiają ją na wizerunkach odzianą w szaty królewskie, rozdzielającą jałmużnę ubogim.
Nauka moralna.
Małgorzata święta była słabą niewiastą, ale że życie swe urządziła podług wzoru i przykładu zostawionego nam przez Jezusa Chrystusa, stała się dobrodziejką całego kraju i rodziny własnej. Mieszkańcy Szkocyi stali się zupełnie innymi, jak dawniej, małżonek jej prawie świętym być może nazwany, tak cnotliwie żył pod jej błogą opieką, a dzieci wyrosłe na bardzo bogobojne i cnotliwe istoty. Taki to wpływ zbawienny wywiera matka cnotliwa. Dla tego szczęśliwym być może nazwany dom, w którym dobra i wzorowa matka rządy sprawuje.
Błagaj duszo pobożna, Boga, aby łaską Swoją oświecił wszystkie niewiasty i obdarzał je łagodnością, pokorą, czystością uczuć i spokojem, przez nie bowiem nietylko rodziny poszczególne, ale ludy całe stają się szczęśliwymi.
ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 514-517
Modlitwa.
Święta Małgorzato! Uproś u Boga
dla wszystkich niewiast i matek, aby
stosownie do woli Jezusa Chrystusa,
wypełniały wiernie obowiązki na siebie
włożone i poznały, ile to dobrego
zdziałać zdolne w rodzinach. O Maryo,
Matko Bożka, dopomóż wszystkim
matkom w dziele zbawienia mężów
i dzieci. Amen.
ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 514-517