15-go czerwca.
Święci męczennicy Wit, Modesty i Kreskencya.
,,Ojcze Mój! jeśli można, niechaj odejdzie
ode Mnie ten kielich, wszakże nie jako Ja
chcę, ale jako Ty!" Mat. 26, 29.
Wszyscy owi Święci byli z urodzenia Sycylianie, a Wit pochodził nawet ze znakomitej, lecz pogańskiej rodziny. Opatrzność Boża zrządziła, że ojciec jego, będący gorliwym sługą bożków, oddał dziecię na wychowanie pewnej niewieście, imieniem Kreskencya, która wraz z mężem swoim Modestym wyznawała potajemnie prawdziwą Wiarę. Obydwoje wychowywali chłopięcia już od najpierwszej młodości podług reguł chrześcijaństwa, pouczali go wcześnie we Wierze św., a słowem i przykładem wlali w niego miłość do wszystkich cnót chrześcijańskich i prawdziwą bojaźń Bożą. W dwunastym roku życia był Wit doskonałym chrześcijaninem, pełnym świętego zapału dla nauki Chrystusowej. Ojciec jego, który dopiero teraz spostrzegł niechęć syna do pogaństwa, rozgniewał się bardzo i użył wszelkich sposobów, aby nakłonić go z powrotem do służby bożków. Gdy wszelkie najwspanialsze obietnice nie osiągnęły celu swego, nie w zdrygał się okrutny ojciec karać syna ostrem biciem i męczyć go głodem. Ale i to było na próżno. Wit pozostał nieugiętym i wszystkie męki znosił z cierpliwością i łagodnością. Teraz oddał wyrodny ojciec dziecię swoje dzikiemu namiestnikowi Waleryanowi, aby tenże obszedł się z nim wecdle woli. Po bezcelowem użyciu wszelkich środków, kazał go tenże w nieludzki sposób biczować, a krwią oblanego chłopięcia odesłał z powrotem do domu ojcowskiego. Nieludzki ojciec postanowił syna zamęczyć głodem i zamknął go do więzienia. Ale Modesty i Kreskencya uwiadomieni o tem w nocy przez anioła Bożego, uwolnili młodzieńca z niewoli i schronili się wraz z nim na okręt odpływający do Neapolu. Tutaj przebywał właśnie cesarz Dyoldecyan, i skoro się dowiedział, że Wit jest chrześcijaninem i przybył do Neapolu, kazał go natychmiast przyprowadzić przed siebie i wszelkiemi możliwemi obietnicami i pieszczotami, starał się odwieść młodzieńca od wiary Chrystusowej; poznał jednakże prędko, że stałości jego niczem zachwiać nie zdoła. Rozkazał go zatem, jak również Modestego i Kreskencyą okuć w ciężkie kajdany i wrzucić do więzienia. Potem zaprowadzono ich do amfiteatru, ażeby ich rzucić dzikim zwierzętom na pożarcie. — „Zobaczymy teraz,“ rzekł sędzia, „czy Bóg, któremu służycie, posiada dość mocy, by wybawić was z rąk moich.“ Następnie rozkazał wypuścić zgłodniałego lwa. Ale o dziwo! Zwierzę, zapominając dzikości swojej, położyło łasząc się u ich stóp. Następnie wrzucono ich w kocioł wrzącego ołowiu i smoły. Lecz jak owi trzej bracia w piecu gorejącym , tak i oni zawtórowali Bogu, Panu swemu hymn pochwalny. Na koniec wzięto ich na męczarnie i ciało ich rozrywano tak długo, dopóki wśród nieopisanych cierpień nie oddali Bogu ducha w roku 303-cim.
Modlitwa.
Użycz nam o Panie, mocą próśb świętych męczenników Twoich, Wita, Modesta
i Kreskencyi, aby ani obietnice ani pogróżki nie zdołały nas odwieść z drogi twoich
przykazań, abyśmy zawsze mieli w pamięci, że tylko ci zasłużą sobie na koroną nieśmiertelności,
którzy do końca stale wytrwają; za pośrednictwem Jezusa Chrystusa Pana
naszego. Amen.
Rozmyślanie.
1) Bóg nawiedza ludzi różnemi cierpieniami i przeciwnościami, aby powstali z tego uśpienia grzechowego, upokorzyli się, oderwali serca swoje od rzeczy ziemskich i gromadzili sobie obfitsze zasługi dla nieba.
2) We wszystkich cierpieniach i przeciwnościach uciekajmy się do Boga, i poddawajmy się woli Jego z dziecięcą ufnością. Jezus dał nam w tem najgodniejszy przykład do naśladowania. Błaga On Ojca Swego, aby ten kielich cierpień odszedł od Niego, ale wysłuchanie Swej prośby pozostawia woli Bożej.
3) Aby zaś Bóg, zsyłając nam cierpienia, mógł się cieszyć dobrym skutkiem tych Swoich ojcowskich zamiarów względem nas, powinniśmy poddać im się zupełnie, a stosując się do Jego świętej woli, użyli tych cierpień dla zbawienia duszy naszej.
Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 428-430