Święci męczennicy Marek i Marcelian.


18-go Czerwca.

Święci męczennicy Marek i Marcelian.


,,Jeżeliście zmartwychwstali w Chrystusie,
to szukajcie co jest w niebie, gdzie Chrystus
po prawicy Boga siedzi!"
Do Kol. 3, 1 

Owaj świeci bracia Marek i Marcelian żyli w połowie III -go wieku w Rzymie i pochodzili z bardzo zamożnej rodziny pogańskiej. Wychowani w bałwochwalstwie, mieli Marek i Marcelian szczęście już za młodu poznać chrześcijaństwo, a kazawszy się ochrzcić, rozpoczęli życie pobożne i cnotliwe. Niedługo po swem przyjęciu na łono Kościoła św., mieli dać prawdziwy dowód swej wiary w Chrystusa; albowiem w roku 282-go wybuchło z a panowania okrutnego cesarza rzymskiego Dyoklecyana srogie prześladowanie chrześcijan, Obaj bracia razem odwiedzali uwięzionych chrześcijan, częstokroć zjawiali się na publicznych miejscach stracenia i dodawali otuchy upadającym na duchu męczennikom lub utwierdzali chwiejących się we Wierze. Dom ich był schroniskiem i przytułkiem dla prześladowanych i uciśnionych. Wskutek tych publicznych uczynków miłosierdzia i miłości bratniej, zostali obaj oskarżeni przedcesarzem o zniewagę bogów. Wtrącono ich do więzienia, i kiedy na żądanie nie chcieli się wyrzec Jezusa, skazano ich na śmierć męczeńską. Najpierw męczono ich w okrutny sposób, następnie przywiązano na pal, a nogi przybito gwoźdźmi. Wśród takich mąk nie przestali bracia modlić się do Boga. — „Jeszcze nigdy,“ rzekli, „nie zaznaliśmy takich rozkoszy, jak teraz, kiedy cierpimy za Jezusa Chrystusa, i dla którego miłości jesteśmy tu przybici. Oby nam raczył pozostawić te cierpienia, jak długo jesteśmy w tem śmiertelnem ciele.“ Jeden dzień i jedną noc wytrwali tak przybici, zwróciwszy oblicze swe ku niebu, aż wreszcie stracili przytomność. Następnie podziurawiono ciała ich strasznie włóczniami i tak umarli szczęśliwie dla Chrystusa w roku 287-go.

Modlitwa.

Użycz nam łaskawie, wszechmocny nasz Boże, abyśmy obchodząc pamiątkę Twych
świętych męczenników Marka i Marceliana, na ich prośby za nami uniknęli wszelkich
groźnych niebezpieczeństw i nieszczęść. Przez Jezusa Chrystusa Pana naszego. Amen.

Rozmyślanie.

1) Spojrzenie w niebiosa jest dla nas, czy to w chwilach radosnych lub w smutku czemś pouczającem i zbawiennem. W dniach szczęścia poznajemy spojrzeniem w niebo, że wszelkie ziemskie szczęście i radość niczem są wobec wspaniałości, która nas tam czeka. W dniach trwogi, smutku i cierpień uczujesz glos w duszy swej przy spojrzeniu w niebo. — Dlaczego człowiecze zwątpiłeś tu na tym padole płaczu? Czyż świat ten jest twoją ostateczną siedzibą. Czyż i tak nie pospieszysz niezadługo tam, gdzie panują najczystsze rozkosze, tam gdzie wieczne dobra oczekują ciebie? Bądź zatem dobrej myśli i wytrwaj!

2) Zapytaj Świętych w niebie, co oni myślą teraz o rozkoszach i dobrach ziemskich, jak zapatrują się na nasze niestrudzone starania o wszystko, co doczesne! Pewnie żałują nas, ,że jesteśmy tak nierozważnymi i niezmordowanie gonimy za dobrami świata i zmysłowemu rozkoszami, które i tak niezadługo porzucić musimy. Oni wołają nam: „Starajcie się o to, co w niebie jest!“ Co ostatecznie mogą mieć wspólnego ze ziemskiemu rzeczami ci, których cel jest niebo? 

3) Bóg objawił się ludziom w trojaki sposób. Najpierw przemawiał do nas wprost przez Swych wysłańców, a wreszcie przez usta Syna Swego i Zbawiciela naszego; dalej daje nam rozum dla poznania Jego woli, a w końcu objawia się nam codziennie we wszystkich stworzonych rzeczach, a szczególnie we wspaniałych niebiosach i ukazuje nam w jaskrawem świetle Swoją wszechmoc, mądrość i dobroć. Bo i któż jest w stanie wznieść oczy ku niebu, nie podziwiając Stwórcy tego gwiaździstego namiotu? A któż nie ugnie się w pokorze przed potęgą Bożą, usłyszawszy łoskot błyskawic i grzmotów! Zwracajmy uwagę na te Boskie zjawiska, a podziwiając je, kochajmy i módlmy się do Najwyższego.

Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 436-438