17-go Czerwca.
Św. Franciszek Regis, misyonarz.
„Jeżeli bezbożnik pokutuje za wszystkie
grzechy, które popełnił, wykonuje prawdę i
sprawiedliwość, ten niech żyje i nie umiera."
Ez. 18, 21.
Święty Franciszek Regis, urodzony w dyecezyi Narbonne we Francyi roku 1597, pochodził ze szlacheckiej rodziny. Od samej młodości dusza jego skłonną była do modlitwy i odznaczała się niezwykłem nabożeństwem do Najświętszej Panny Maryi i Anioła Stróża. Bardzo wcześnie napełniło się serce św. Franciszka troskliwością i gorliwością o zbawienie tak własnej duszy, jak i bliźnich. Jako 18-letni młodzieniec przebył niebezpieczną i ciężką chorobę, a wyzdrowiawszy, postanowił wstąpić do zakonu O O . Jezuitów. W nowicyacie położył św. Franciszek prawdziwe podwaliny swem cnotom, któremi jego późniejsze apostolskie życie tak lśniło. Podczas swych nauk wybierał się częstokroć na małe próby misyonarskie pomiędzy dzieci i lud wiejski, wśród którego wiele dobrego zdziałał. Niedługo potem otrzymał święcenia kapłańskie, a na gorące własne prośby, również i pozwolenie przebywania przy chorych na zarazę w Touluzie. Tu służył chorym z niewysłowioną miłością, a Bóg nagradzał jego poświęcenie częstokroć wielkiemi łaskami i błogosławił czynom jego. W 35- ym roku życia rozpoczął św. Franciszek dopiero właściwą czynność apostolską, otrzymawszy od swych przełożonych urząd misyonarza. Przez dziesięć lat, aż do swego zgonu sprawował św. Franciszek godnie to swoje posłannictwo, będąc prawdziwym Apostołem południowej Francyi. Sypiał tylko trzy godziny, a resztę nocy przepędzał na modlitwie i przygotowaniu do kazań; rano zaś, z brzaskiem dnia spieszył do kościoła słuchać spowiedzi. Następnie odprawiał Mszą św., po Mszy wchodził na ambonę i nauczał, przyczem bardzo często nabożni słuchacze, wzruszeni jego przejmującemi do głębi duszy słowami, głośno w ybuchali płaczem, i on sam nieraz zapłakał. Popołudniu uczył dzieci, odwiedzał chorych, pocieszał ubogich i wszędzie wykonywał dobre uczynki miłości bliźniego. Serce jego było najwięcej przepełnione miłością dla ubogich, których nazywał swemi dziećmi; odwiedzał ich w ubogich chatach, pocieszał ich i karmił. Przy tak ciężkich pracach niezapominał św. Franciszek nigdy o pokucie. Jego pożywieniem był częstokroć chleb i woda; a zdarzało się, że wśród pracy i o tem zapominał. Łożem jego była zwyczajna ławka lub deska, i nosił na sobie zawsze pas pokutniczy. Cudownem i też były skutki jego pracy apostolskiej. Niezliczona ilość bezbożników i zatwardziałych
grzeszników nawróciła się do Boga i rozpoczęła nowy żywot chrześcijański, wielu niewiernych i kacerzy przyszło do poznania światła prawdy. Święty ten miał też szczególny dar nawracania jawnogrzesznic i wpajania w nie zamiłowanie do czystości. Starano się wprawdzie stawiać jego gorliwości różne przeszkody i znieważać jego dobre uczynki, jednakowoż św. Franciszek znosił wszystko ze spokojem, cierpliwością i miłością, mówiąc, że cierpienia są jedyną radością dla niego tu na ziemi. Jego ufność w Boga była tak wielką, że nie lękał się żadnego niebezpieczeństwa życia, jeżeli rozchodziło się o pomoc dla biednego ludu. Najświętszy Sakrament Ołtarza nazywał swoją pociechą, radością i schroniskiem. Umarł 1640-go roku, i tak, jak życie jego, tak też i jego grób wsławił Bóg licznymi cudami.
Modlitwa.
O Boże, któryś obdarzył św. Franciszka podziwienia godną miłością i niezłomną
cierpliwością w znoszeniu trudów dla zbawienia dusz ludzkich, użycz i nam, abyśmy zachęceni
jego przykładem i poparci jego prośbą, zdołali osiągnąć nagrodę wiecznego żywota.
Przez Jezusa Chrystusa Pana naszego. Amen.
Rozmyślanie.
1) Miłość i miłosierdzie Jezusa względem grzeszników jest niezmierna, jeżeli nam podaje Sakrament Pokuty jako środek do oczyszczenia naszego sumienia i do osiągnięcia łaski i przebaczenia od Boga. Środek ten zagoi rany naszych serc, pocieszy i uspokoi nas, a ciężkie brzemię grzechów naszych spadnie z nas.
2) A przecież jak często leniwie przystępujemy do przyjęcia Sakramentu Pokuty! Nie powinniśmy nigdy ułożyć się do snu, mając na sumieniu jakiś ciężki grzech, ale wprzód starać się szczerą pokutą i skruchą oczyścić nasze sumienie i uświęcić nasze serce. Bo czyż nie jest każda chwila życia naszego w ręku Boga? A gdyby tak On powołał nas do siebie w stanie grzesznym, czyż nie musielibyśmy drzeć z obawy, że czeka nas wieczne przekleństwo? Czyż nie widzimy, jak często ludzie nagle umierają?
3) O jak nierozumnem i niebezpiecznem jest odkładać pokutę na przyszłość! A czyż jest następny dzień, następna godzina w twojej mocy? Ale nawet i gdybyś był przekonany o tem, że życie twe potrwa jeszcze długo, czy możesz być pewnym, że później będziesz miał sposobność do czynienia pokuty i łaskę potrzebną do tego, aby twoja pokuta i skrucha była prawdziwą i szczerą? — Czyń więc póki czas pokutę serdeczną i korzystaj ochoczo ze Sakramentu Pokuty jak i Ołtarza św., aby Pan zastał cię czujnego, gdy cię do Siebie powoła.
Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 433-436
Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 433-436