Błogosławionej Jolanty, Klaryski (15 czerwca)


6 -go Lipca.

BŁOGOSŁAWIONEJ JOLANTY
KLARYSKI.

Żyła około roku Pańskiego 1298.

(Żywot jej wyjęty jest z Kronik klasztoru Klarysek Gnieźnieńskich).

Święta Jolanta córka króla węgierskiego Beli IV, i Maryi cesarzówny Carogrodzkiej, a siostra świętej Kunegundy, przyszła na świat około roku Pańskiego 1235. Otrzymała na Chrzcie świętym imię Johelet, które po węgiersku znaczy Helena. Od kolebki najpobożniej wychowaną była. Ojciec wyszukał dla niej świątobliwego życia piastunki, i wystarał się, aby w komnacie gdzie stała jej kolebka, co dzień Mszę świę tą odprawiano. Skoro zaczęła chodzić, pierwsze jej kroki zwrócono do zamkowej kaplicy, a pierwsze wyrazy jakie wymówiła były przenajświętsze Imiona Jezusa i Maryi. Chociaż tym sposobem dom rodzicielski był dla niej szkołą cnoty i pobożności ojciec chcąc jednak od najmłodszych lat uchronić ją od wszelkiej szkody na duszy, jaka jej grozić mogła od zepsucia światowego, kiedy lat pięć miała wysłał ją z Węgier do Polski, do starszej swojej córki Kunegundy żony króla Bolesława Wstydliwego, aby pod okiem tej świętej królowej, dalej wychowywaną w bojaźni Bożej była. Święta Kunegunda przyjęła ją z największą miłością, i nie zawiodła ojcowskiego oczekiwania. Pobyt przy niej dla Jolanty był źródłem, z którego zaczerpnęła wysoką świątobliwość, jaką później jaśniała. Kunegunda ani na chwilę młodziutkiej siostry z oczów nie spuszczała, i ta niewinne nawet zabawy dziecinne, odbywała zawsze w jej obecności. Jolanta zaś już wtedy starając się naśladować swoją świętą mistrzynią, i na modlitwie długie trawiła godziny, i nieskażone ciało ścisłymi trapiła postami, a pod książęcemi szatami ostrą nosiła włosiennicę.

Gdy doszła lat dziewiczych, Bolesław książę Kaliski i Gnieźnieński, później Pobożnym przezwany, potomek Piastów prosił o jej rękę. Jolanta długo wzbraniała się temu. Sama jednak święta Kunegunda namawiała ją, aby związku tego nie odrzucała: „Kochana Jolanto, mówiła do niej, tyś ślubu dziewictwa nie czyniła, dla czego więc w tem zamęściu nie miałabyś widzieć woli Wszechmocnego? Wiesz o tem, że nie tylko dziewictwo, ale i bogobojne małżeństwo wielką ma u Boga zasługę. Zostawszy Księżną panującą, i zajaśniawszy pobożnością i cnotą wśród swoich poddanych, wiele będziesz mogła położyć przed Panem Bogiem zasług," Po długim namyśle i zbadaniu pilnem woli Bożej, Jolanta poszła za radą świętej  Kunegundy. Wraz z pobożnym małżonkiem swoim, kilkodniowym postem, długiemi modlitwami i przyjęciem świętych Sakramentów, przygotowawszy się do tego, zawarła śluby małżeńskie. Przystępując do ołtarza wzięła na siebie najbogatsze stroje, i wszystkie perły i klejnoty, a te zaraz po ślubie, na kościelne szaty i na ubogich oddała.

Gdy z Bolesławem do księstwa Kaliskiego wjeżdżała, z rozporządzenia jego, (gdyż wiedział, iż przez to najlepiej przypodoba się swojej małżonce) gdziekolwiek zatrzymywali się w drodze, roje ubogich i kalek przychodziło, których oboje księstwo hojnie obdarzali. Do każdego kościoła, około którego przejeżdżali, wstępowali, a gdy przybyli do Kalisza swojej stolicy, najprzód wszystkie kościoły obeszli, a dopiero potem pokłon od szlachty, dworzan i mieszczan odbierali.

Całe księcia Bolesława panowanie, krwawe przeplatały wojny. Jolanta starała się ile możności łagodzić i uśmierzać wyniosły umysł swego męża, tak w obchodzeniu się z jeńcami, których często w wielkiej liczbie z wypraw swoich przyprowadzał, jak i z mieszkańcami tych okolic, przez które na wyprawach wojennych z hufcami swymi przeciągał. Sama zaś starała się być matką wszystkich wdów, sierot i ubogich swojego państwa. Wspierała ich hojnie, przystęp do niej mieli oni w każdej dnia porze, i sama ich po najnędzniejszych mieszkaniach odwiedzała, ostatnie oddając im usługi.

Za jej wpływem, mąż jej wraz ze starszym bratem swoim Przemysławem, wystawił szpital książęcy z kościołem, pod wezwaniem świętego Jana w Gnieźnie i hojnie dzięsięcinami z wielu wiosek uposażył. W Kaliszu wystawił ojcom Franciszkanom klasztor z kościołem, na drugi podobnyż w Czechach przeznaczył fundusz, a przed samą śmiercią na prośbę żony założył w Gnieźnie trzeci klasztor z kościołem dla Klarysek, do których już wtedy widząc męża umierającego, miała Jolanta zamiar wstąpić. Z małżeństwa tego powiła trzy córki, które jak najpobożniej wychowała.

Lecz nadeszła była chwila, w której błogosławiona Jolanta mogła już wyłącznie oddać się Panu Bogu. Bolesław wracając z wyprawy przeciw Ottonowi Brandeburskiemu, nad którym pod Soldynem świetne odniósł zwycięstwo, w drodze ciężko zachorował i do Kalisza przybył bez nadziei życia. Lekarze oznajmili to Jolancie, lecz ani oni, ani żaden z dworzan, nie śmieli Księciu wspomnieć o przyjęciu ostatnich Sakramentów świętych. Jolanta z zakrwawionem sercem, nie wątpiąc już że straci ukochanego męża, sama zdobyła się na to: skłoniła go do przyjęcia ostatnich Sakramentów, sama go do nich przygotowywała, i potem gdy długo konał, akty pobożne i modlitwy mu poddawała.

Po śmierci Bolesława, zleciła bratu jego Przemysławowi opiekę nad Księstwem i córkami, rozdała całe swoje osobiste mienie na ubogich, dworzan odprawiła, i z kilku tylko przybocznemi służebnicami udała się do Krakowa, do siostry swojej świętej Kunegundy. Niedługo po jej tam przybyciu, i siostra jej owdowiała, a na pogrzebie Bolesława już obie te święte księżne okazały się w habitach Klarysek, i niezwłocznie, po odbytych obrzędach pogrzebowych, udały się do klasztoru Sandeckiego przez świętą Kunegundę niedawno wystawionego, i tam zakonnicami zostały.

Święta Jolanta, od najmłodszych lat przywykła do bogomyślności, modlitwy i umartwień ciała, od razu postąpiła na wyższy stopień doskonałości zakonnej tak widocznie, że pokorę jej, posłuszeństwo, pracowitość, Skupienie ducha i miłość dla każdej, wszystkie zakonne siostry podziwiały. Ze zbudowaniem patrzały, jak najchętniej oddawała najniższe w klasztorze usługi, a w umartwieniach ciała, krwawych dyscyplinach, długich postach o chlebie i wodzie, częstych po całych nocach czuwaniach na modlitwie tak sobie nie folgowała, że ją i spowiednik i przełożona, pod posłuszeństwem od niektórych tego rodzaju ćwiczeń, wstrzymywać musieli. Po dwunastu latach zakonnego życia Jolanty, w których wielką dla niej było pociechą służyć Panu Jezusowi razem i obok ukochanej swojej siostry świętej Kunegundy, tę ostatnią Pan Bóg powołał do godów niebieskich. Z najdoskonalszem poddaniem się woli Bożój, zniosła nasza Święta tę stratę; wszakże przełożeni, widząc że tęsknota za ukochaną siostrą, tem bardziej, lubo mimo jej chęci, utrwalała się w jej sercu, że przebywała w miejscu gdzie jej wszystko ukochaną nieboszczkę przypominało, wysłali j ą do klasztoru Klarysek w Gnieźnie, a właśnie przez małżonka Jolanty na jej prośbę założonego. Udała się tam z posłuszeństwa, i zastała w Zgromadzeniu siostry również świątobliwe i zakonne, jak te z którerni się była rozstała, a które ją z wielką miłością przyjęły nietylko jako swoją fundatorkę, lecz i zakonnicę już z wysokiej świątobliwości znaną.

Wkrótce obraną została tegoż klasztoru Ksienią. A gdy pomimo usilnych próśb, uwolnić się od tego nie mogła, wybrała dla siebie najmniejszą celkę, między kuchnią a refektarzem umieszczoną, i tej już aż do śmierci nie zmieniła. Najpospolitsze posługi w kuchni i refektarzu, prawie zawsze siostrom oddawała. Nie będąc już żadnym związana zakazem, nadzwyczajne czyniła ciała umartwienia. Rzadko kiedy co innego, jak chleb z wodą jadała, i to raz tylko na dzień, krótkiego snu na gołej ziemi zażywając. Pan Bóg zaś coraz większemi obdarzał ją łaskami, a szczególnie podczas rozmyślania męki Pańskiej, do której wielkie miała nabożeństwo. Wtedy widywała Pana Jezusa ubiczowanego, a otoczonego niebieską jasnością.

Po sześciu latach pobytu w klasztorze Gnieźnieńskim, zapadła w ciężką chorobę. Przepowiedziawszy
dzień swojej śmierci, przyjęła ostatnie Sakramenta święte, a zwoławszy wszystkie siostry do celi w której leżała, dała im najzbawienniejsze nauki, z każdą z osobna pożegnała się serdecznie, i słodko zasnęła w Panu 11 czerwca, roku Pańskiego 1298. W zakonie spędziła lat ośmnaście. Licznymi po śmierci słynącą cudami, Papież Leon XII roku Pańskiego 1834, w poczet błogosławionych zapisał, a dzień 16 czerwca na dzień jej uroczystej pamiątki przeznaczył.

POŻYTEK DUCHOWNY.

Pobożne od samej kolebki wychowanie Jolanty zrobiło jak to z jej żywota widziałeś, Świętą we wszystkich stanach które przebyła. Staraj się pobożność gruntowną, a w jakimkolwiek stanie Pan Bóg cię umieścił, świątobliwości możesz dostąpić. Rodzice zaś niech ztąd biorą naukę, że do każdego stanu do jakiego dzieci swe przeznacza ją , przede wszystkiem w pobożności ćwiczyć je powinni.

MODLITWA (Kościelna).

Wszechmogący wieczny Boże! Który błogosławioną Jolantę, od zaszczytów i dóbr ziemskich miłosiernie odciągnąłeś, a do zamiłowania krzyża Syna Twojego i umartwienia ciała przywiodłeś; spraw za jej zasługami i pośrednictwem, abyśmy wszystkiem co ziemskie wzgardziwszy, szczerem sercem tego co niebieskie szukali. Przez Pana naszego i t. d.

Na tę intencyą: Zdrowaś Marya.


Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna, str. 417-419