Błogosławionego Jakub Strzemienia


l-go
Czerwca.

BŁOGOSŁAWIONEGO

JAKÓBA STRZEMIENIA (de Strepa)

ARCYBISKUPA LWOWSKIEGO.
Z ZAKONU BRACI-MNIEJSZYCH ŚWIĘTEGO FRANCISZKA SERAFICKIEGO.

Żył około roku Pańskiego 1411.

(Żywot jego był obszernie napisany przez Księdza Barnabę Kędzierskiego, a znajduje
się i w zbiorze ojca Floryana Jaroszewicza pod dniem 3 Kwietnia).


Błogosławiony Jakób ze starożytnej rodziny Strzemieniów, za rycerskie czyny jednego z jej przodków, na polu bitwy, od Bolesława Chrobrego szlachectwem obdarzonej, a wysokiemi w Polsce zasługami, i dostojeństwami zaszczyconej, urodził się w Wielkiej Polsce, w drugiej połowie czternastego wieku, z rodziców wielce pobożnych, którzy go od młodości w cnotach chrześcijańskich wyćwiczyli i ustalili. Wcześnie też łaską Ducha Świętego uprzedzony, nie przyłożył serca, do marności tego świata, lecz robiąc Bogu ofiarę z rodzinnego szczęścia jakiego w domu zażywał,  i ze znacznego majątku jaki go czekał, jak również i zaszczytów, które go w służbie krajowej niechybnie spotkać mogły, zaledwie lat młodzieńczych doszedłszy, postanowił poświęcić się wyłącznie Panu Bogu na służbę.

Podówczas zakon świętego Franciszka Patryarchy Asyzkiego, tylko co i w Polsce był się ustalił, a jeszcze na późniejsze swoje nie rozdzielał się gałęzie. Błogosławiony Jakób, wstąpił do zakonu Braci Mniejszych w ich klasztorze w mieście Lwowie założonym. Pociągnął go do tego Zgromadzenia, duch ubóstwa i pokory, na których był on ugruntowany, a które-to cnoty dla tem wierniejszego naśladowania Chrystusa Pana były,  ulubionemi tego świętego młodzieńca cnotami. A jako drzewo młode na lepszy i Właściwy grunt przesadzone, bujniejszego wzrostu nabiera, tak i nasz Święty przeniósłszy się ze świata do zakonu, od pierwszej chwili przyjęcia habitu, tak wielki w cnotach zakonnych uczynił postęp, że wkrótce najdawniejszych i najostrzejszego życia współbraci, doskonałością przewyższał. Dla ukończenia zawodu nauk teologicznych, wysłany został do Rzymu. Wracając ztamtąd do kraju, zatrzymał się przez pewien czas w klasztorze Asyzkim, a przybywszy do Lwowa, niezwłocznie przyłączony został do braci swoich, misyą po całej Rusi odprawujących, między którymi odznaczył się wielką ostrością życia i niezmordowaną w pracach apostolskich gorliwością.

Podczas gdy w tym zawodzie pracował, obranym został na Przełożonego klasztoru Lwowskiego, a od Stolicy Apostolskiej otrzymał urząd Wikarego Generalnego całej misyi na okoliczne kraje, tak z Braci Mniejszych, jako i z Dominikanów złożonej. Oba te obowiązki przydały nowego bodźca Jakubowi w służbie Bożej, i jeszcze obszerniejsze pole do nabywania dusz Chrystusowi Panu otworzyli dla jego apostolskiej gorliwości. Odbywając misyą obiegł Pokucie, Wołoszczyznę i inne okoliczne kraje, nad którym i był także od Stolicy Apostolskiej postanowiony Inkwizytorem , to jest najwyższym urzędnikiem w sprawach tyczących się wiary. Na urzędzie tym, zasłynął szczególną łagodnością.

Po śmierci Arcybiskupa Halickiego Bernarda, który naszego Świętego w wielkiem miał poszanowaniu, i nazywał zesłanym mężem dla zbudowania Kościoła Bożego w tych krajach, Władysław Jagiełło król polski, błogosławionego Jakóba przedstawił Papieżowi Bonifacemu IX n a miejsce zmarłego Pasterza. Jakoż, Jakób zamianowany został przez Ojca świętego na Arcybiskupstwo Halickie, które odtąd Lwowskiem się stało, i tenże przez Macieja Biskupa Przemyślskiego w katedrze Tarnowskiej, wyświęconym został i Paliusz otrzymał.

Wyniesiony na tę godność, trudno jest wypowiedzieć w jak wysokim stopniu jaśniał cnotami doskonałego Pasterza, przez lat ośmnaście swego zarządu tą dyecezyą. Zasiadając na pierwszej stolicy w tym kraju, i ubogą suknię swego zakonu zachował, i również ubogi jak kiedy był zakonnikiem, sposób życia prowadził. Umartwień ciała przydawał jeszcze więcej, na modlitwie trawił wszystek czas który mu od koniecznych jego obowiązków zbywał, spoczynku nocnego w tym celu sobie często odmawiając. Z dochodów Arcybiskupstwa, na własne utrzymanie używając tyle tylko ile mu do wyżycia niezbędnem było i dwór arcybiskupi znacznie zmniejszywszy, wszystko rozdawał ubogim, opatrywał biedniejsze kościoły, zakładał nowe klasztory, i wiele dobroczynnych zakładów powznosił. Na znak zaś doskonałego swojego ze światem i wszelką jego próżnością zerwania, do pieczęci swojej arcybiskupiej, w miejsce świetnego herbu którym się ród jego szczycił, używał wizerunku Matki Boskiej, do której od lat najmłodszych miał szczególne nabożeństwo. Wszelkimi też sposobami gdy został Arcybiskupem, starał się o rozszerzenie czci przenajswiętszej Panny. Przez odprawienie na Jej cześć ćwiczeń pobożnych, codziennie wieczorem zbierał lud do katedry, i tam miewał do zgromadzonych nauki do nabożeństwa ku Maryi pobudzające, kończąc je modlitwami i pieśniami: Witaj Królowo, i Pomnij Matko Boga. Pobożny ten zwyczaj trwał długo potem, na czas pewien był przerwany, lecz w roku 1619 za staraniem magistratu Lwowskiego wznowiony został.

Święty ten Pasterz, gorliwie starał się o rozbudzenie w sercach wiernych czci ku Panu Jezusowi w tajemnicy Ołtarza utajonemu. W tym celu nakazywał jak najczęstsze wystawienia przenajświętszego Sakramentu, tak w kościołach Lwowskich jak i w innych jego Archidyecezyi, a dla zachęcenia wiernych do obecności wtedy w kościele, przywiązał do tego czterdzieści dni odpustu. Za jego rządów wielka liczba nowych parafii w Archidyecezyi powstała, w których on własnym kosztem kościoły budował i uposażał.

Ciężkie Pasterskiego swojego urzędu obowiązki, aby przy zwątlonych pracami siłach mógł łatwiej spełniać, przybrał sobie za Koadjutora czyli Sufragana, Zbigniewa Biskupa Laodyceńskiego, męża mądrością i cnotami obdarzonego, a który w bardzo rozległej jego owczarni wyręczał go w niektórych pasterskich czynnościach.

Do arcybiskupiej. dostojności przywiązaną senatora królestwa godność, podobnież jak arcybiskupią, sumiennie, gorliwie i święcie piastował. Na zjazdach tak publicznych jak i prywatnych, rady jakie dawał odznaczały się zawsze wielką roztropnością, trafnością, sumiennością i wszelką z jego strony gotowością, chociażby na największe dla dobra ojczyzny ofiary. Wszyscy go też nazywali ojcem ojczyzny, stróżem pokoju wewnętrznego i światłem najwyższej Rady Państwa.

Sędziwym wiekiem, a bardziej nieustannemi pracam i na chwałę Boga i pożytek dusz mu powierzonych podjętemi, na siłach czując się osłabionym i sądząc się blizkim końca swojego żywota, wcześnie testament sporządził, w którym jako ubogi zakonnik którym nigdy być nie przestał, polecał tylko aby go pochowano w klasztorze Braci-mniejszych we Lwowie, a nie inaczej jak wprostej dębowej trumnie. Należną zaś zapłatę dworzanom i sługom Arcybiskupstwa w gotówce złożoną przekazał, i prosił aby infułę której najczęściej używał, a która do późnych czasów w klasztorze Lwowskim jako relikwie przechowywano, kapelanowi jego oddano.

Na koniec pełen cnót i zasług, po ośmnastoletnich, i miesięcy trzy rządach swoich Arcybiskupich, w roku Pańskim 1411, w miesiącu styczniu przeniósł się do wieczności, żadnej zgoła po sobie spuścizny nie pozostawiając, prócz pamięci świątobliwego życia i rzewnego żalu ubogich, wdów i sierot, których był ojcem najlepszym i opiekunem najtroskliwszym przez cały czas swojego pasterstwa.

Miejsce, w którem zwłoki jego złożone były według jego woli w klasztorze Braci Mniejszych, po upływie pewnego czasu odkryć nie można było, aż w roku 1626 wypadkiem wynalezione one zostały. To gdy zaszło, rozbudził Pan Bóg w ludzie wiernym szczególnie do tego wielkiego sługi Swego nabożeństwo, i grób jego mnogimi zajaśniał cudami, Ojciec święty Pius VI, cześć przez tyle wieków świątobliwemu Arcypasterzowi temu nieustannie oddawaną i coraz liczniejszymi cudami uświetnioną, wyrokiem apostolskim zatwierdził i w roku Pańskim 1790 w poczet go Błogosławionych wpisał, na
uroczystość jego dzień 1 czerwca wyznaczając.

POŻYTEK DUCHOWNY.

Naśladuj świętego tego Arcybiskupa w jego nabożeństwie do Matki Bożej. On zaprowadził zwyczaj w swojej Archidyecezyi, aby Ją każdego wieczora pieśniami i pobożnemi ćwiczęniami uczczono. Staraj się i ty dzień każdy kończąc, uczcić Ją w sposób szczególny, a jeśli ci to możliwe, czyli to i w gronie domowników twoich, albo innych pobożnych osób.

MODLITWA (Kościelna).

Boże! któryś w błogosławionym Jakubie
Wyznawcy Twoim i Biskupie, ducha apostolskiego
w ogłaszaniu Ewangelii przedziwnie
wznowił; spraw prosimy, abyśmy za
jego pośrednictwem, przez żywą wiarę
i cwiczenie się w cnotach, coraz ściślej z Tobą
się jednoczyli. Przez Pana naszego i t. d.
A na tę intencyą: Zdrowaś Marya.


Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna, str. 343-345