19. Kwietnia.
Żywot świętego Leona, papieża.
Dzieje Kościoła św. wspominają z wielką radością rok 1002 i dzień 21. Czerwca, w którym z królami i cesarzami spokrewnionemu hrabiemu Dachsburgowi, w Dolnej Alzacyi, narodził się syn, imieniem runon. Całe ciało dzieciątka tego miało być pokryte małemi krzyżykami co przypisywano modlitwie matki jego Helwigi, która codzień cierpienia Jezusa rozpamiętywała z wielkićm przejęciem. Pięcioletniego, uzdolnionego chłopczyka oddano potem na wychowanie do biskupa Berchtolda w Toulu, gdzie wkrótce zajaśniał świetnemi postępami w naukach, i przytem był przykładem dla wszystkich w pobożności, pokorze i usłużności. Za powołanie życia obrał sobie stan kapłański, do którego się z całą żarliwością przysposobił drogą modlitwy, usilnej pracy umysłowej, codziennego odwiedzania szpitali i chorych, przyczem skrycie udzielał ubogim obfitej jałmużny. Zostawszy dyakonem zniewolony był udać się na dwór kuzyna swego, cesarza Konrada II, gdzie wzbudził ogólny podziw skromnością w obcowaniu z ludźmi i nieposzlakowaną czystością obyczajów.
Kiedy biskup z Toulu w r. 1025 obowiązany był dać cesarzowi posiłki na wojnę do Włoch, oddał nad nimi
dowództwo młodemu Brunonowi. Posłuszny jak dziecko, poddał się temu przykremu dla siebie rozkazowi i ścisłą karnością, mądrą roztropnością, nieustraszoną odwagą zjednał sobie sławę, iż go nazwano aniołem i opiekunem własnych żołnierzy, a postrachem nieprzyjaciół. W czasie tej wyprawy wojennej umarł biskup Toulu, a Brunona jednomyślnie obrano jego następcą.
Jakkolwiek czuł się niegodnym tak wysokiego urzędu, Święty mimo to chętnie zamienił miecz bojowy
na laskę pasterską. Pierwszem jego staraniem było uprawić obyczaje duchowieństwa i zaprowadzić ścisły porządek po klasztorach. Wspierany przez dobrych współpracowników, podniósł uroczystość służby Bożej, i będąc sam muzykalnym, ulepszył muzykę kościelną. Gorliwość jego o zbawienie dusz była niestrudzoną i codziennie przy ołtarzu wylewał łzy w modlitwie za swe owieczki, codziennie w pokorze
umywał nogi kilku ubogim, którym nawet posługiwał u swego stołu. Nieprzyjaciół i zawistnych, którzy go przed cesarzem oczernili, pokonał cierpliwością i łagodnością. Rokrocznie odbywał pielgrzymkę do Rzymu, aby Głowie Kościoła katolickiego w najgłębszej pokorze zdawać sprawę z urzędowania i aby u św. Apostołów Piotra i Pawła dla dyecezyi swej uprosić błogosławieństwo.
W roku 1048 umarł Papież Damazy II, a Rzymianie prosili cesarza Henryka III godnego zastępcę na Stolicę świętą. Cesarz powołał wszystkich książąt i biskupów do Warmii, między niemi był także i Brunon. Gdy go wszyscy jednomyślnie na Papieża obrali, wzbraniał się wszystkiemi siłami przyjąć tę godność; ale, że jego łzy i prośby na nic się nie zdały, uprosił sobie trzy dni namysłu, i te przepędził na bezustannej modlitwie, czuwaniu i poście. Poczem stanął przed całem owem świetnem zebraniem, ukląkł i spowiadał się publicznie ze wszystkich grzechów żywota swego, ażeby, jak sądził, tym sposobem wielkością grzechów zebranym książętom biskupom dowieść, iż się omylili we wyborze jego osoby, i że nie powinni obstawać przy wyborze męża tak niegodnego. Wszyscy tą jego pokorą tak byli wzruszeni, iż z nim razem płakali, wołając: »Takiego męża nie powinna być pozbawiona Stolica papiezka!" Brunon zniewolony był skłonić się do tych żądań, ale przystał tylko pod warunkiem, że tak duchowieństwo jak i lud rzymski wybór ten potwierdzą.
Opatrzywszy i uporządkowawszy wszystko w dyecezyi, którą dotąd rządził, ubrał się w skromne szaty
pielgrzyma i w towarzystwie kilku biskupów, oraz wysoko cenionego Hildebranda, przeora z Clugny — który później został sławnym świętym, papieżem Grzegorzem VII, — udał się pieszo w podróż do Rzymu. Przybywszy do Rzymu boso, oświadczył kardynałom i ludowi: Jeżeli wam to nie miło, iż mnie Papieżem obrano, to chętnie powrócę w me strony rodzinne. Omylił się w swych nadziejach, albowiem wszyscy go powitali Papieżem i osadzili na Stolicę św. jako Leona IX.
Silną ręką ujął ster łodzi Piotra świętego, miotanej silnemi burzami.
W owym czasie, jak zaraza szerzyła się simonia, tj. wielki upadek obyczajów, pomiędzy najwyższą klasą i pomiędzy duchowieństwem, które oddawało się porubstwu. Leon natychmiast zwołał synod do Rzymu, ponowił ustawy kościelne przeciwko tymże występkom i ukarał winnych. Poczem wyruszył w podróż do górnych Włoch, Niemiec, Francyi, Alzacyi i Renem w górę aż do jeziora Bodeńskiego; przewodniczył na synodach w tychże krajach, łagodził spory i bez utrudzenia naprawiał złe, napominał i karał. Wiekopomną pamiątkę ojcowskiej miłości pozostawił w urządzeniu rozszerzeniu tak zwanego pokoju bożego. W rozporządzeniu tem między innemi warunek, że od każdej Środy do Poniedziałku rana nie wolno było użyć przemocy nawet pod pozorem, że się szuka zadosyćuczynienia za doznaną krzywdę.
Wróciwszy do Rzymu zwołał roku 1050 po Wielkanocy sobór powszechny, na którym potępił mylną naukę kapłana Berengara, który zaprzeczał obecności Jezusa Chrystusa w Hostyi świętej. Ponieważ Berengar sam Osobiście nie stawił się na soborze, przeto Papież udał się we Wrześniu na nowy sobór do Vercelii, potępił tam powtórnie nową naukę Berengara i przytem spalić kazał szkodliwą księgę Jana Scotusa Erigeny. Z powrotem wracał przez Alzacyą; w Augsburgu spotkał się z cesarzem Henrykiem III, oraz z wielu duchownymi i świeckimi książętami, tym polecił gorąco troskę o Kościół święty, potem udał się do Dolnych Włoch, aby tam załagodzić spory Normanów z ludnością krajową, co mu się wszakże nie udało.
W roku 1052 zniewolił go do podróży do Niemiec zatarg pomiędzy cecarzem Henrykiem, a królem węgierskim, Andrzejem, pomiędzy którymi chciał wstąpić jako rozjemca, ale nic nie uzyskał.
W r. 1053 odbył synod w Rzymie z powodu patryarchy Michała Caerulariusza w Konstantynopolu. Prace jego przerwali Normanowie, którzy dopuszczali sie wielkich okrucieństw w posiadłościach papiezkich. Leon zabrał mały oddział wojska, ale przez cesarzy opuszczony, przegrał bitwę pod Civitellą i dostał się nawet w niewolę, lecz nieprzyjaciele czcią go otaczali. W tej niewoli trwającej 9 miesięcy zajaśniała świątobliwość Leona. Dniem i nocą modlił się, pościł i pracował w grubem odzieniu pokutnika na korzyść Kościoła św., a kiedy się kładł na krótki spoczynek, legł na gołej ziemi z kamieniem pod głową.
Wycieńczony uciążliwemi podróżami, pracami pełnemi trosk i dolegliwemi cierpieniami, przeczuwał, że koniec życia jego się zbliża i wyraził życzenie, aby mógł umrzeć w Rzymie. Normanowie zanieśli go tam dotąd w lektyce. Po krótkim spoczynku kazał się zanieść do Kościoła św. Piotra, duchowieństwo i lud upominał jak najrzewniej i modlił się długo za Kościół święty, za jego przyjaciół i nieprzyjaciół. Potem wszystkich od siebie oddalił i przebył sam w kościele noc na łożu. Na drugi dzień, kiedy się zebrał lud i duchowieństwo, położył się na twarz przed ołtarzem i modlił się godzinę; przeniesiony na łoże, spowiadał się przed kardynałami publicznie, przyjął Sakramenta święte i zasnął snem wiecznym dnia. 19. Kwietnia 1054, mając lat 52. Świat katolicki opłakiwał tego Ojca ukochanego, a Jezus Chrystus wielu cudami wsławił świątobliwość Swego wiernego namiestnika.
Nauka moralna.
Prawdziwie nie małą jest rzeczą uklęknąć na wielkiej sali wobec cesarza i dworu jego, wobec arcybiskupów i prałatów, wobec książąt i innych znakomitości potężnego państwa i głośno spowiadać się z grzechów żywota. Czy miałbyś ty czytelniku wolę i odwagę do tego? Uczynił to przed ośmset kilkadziesiąt laty biskup z Toulu, a uczynił to wobec zebrania, w którym najdostojniejsze osoby były jego krewnymi, większa część przyjaciółmi, a wszyscy znajomymi. Mógł był to uczynić, albowiem w sercu pokornym był jak Jezus, kiedy św. Jana wraz z innymi grzesznikami prosił o udzielenie Chrztu św. w rzece Jordanie, i jak Marya, kiedy w świątyni Jerozolimskiej z innemi niewiastami składała ofiary oczyszczenia, ażeby przy łasce Boskiej być prawdziwie pokornym, winieneś pilnie umysł wolę w tej cnocie ćwiczyć i kształcić.
1. Ćwiczyć umysł w pokorze ilekroć siebie samego lekceważysz. Święty Paweł mówi: ,,Napominam
każdego z was, iżbyście się wyżej nie cenili niż przystoi, a sądzili siebie samych ze skromnością" Święty Leon poszedł za tą nauką, nie przeceniał się i istotnie uważał się za niezdolnego i niegodnego, by zostać Papieżem i rządzić Kościołem jako jego głową, albowiem przedewszystkićm myślał o swoich grzechach, o swojej słabości. Pamiętaj i ty bezustannie o własnych grzechach, gdy inni cię chwalą i obdarzyć chcą jakimkolwiek urzędem zaszczytnym. Dalej ćwiczyć będziesz umysł twój w pokorze, jeżeli nie będziesz miał zbytniego zaufania do własnej umiejętności i doświadczenia, lecz gdy u innych zasięgać będziesz rady i nauki; jeżeli ani myśleć ani mówić będziesz: Sam wiem, co mam czynić: jestem dość rozumnym, starym, doświadczonym. Święty Leon pilnie odbywał synody i zebrania, na których bliźnich współpracowników, biskupów i prałatów prosił o rady. Przy wykonywaniu postanowień i ustaw miał wielką ufność w pomocy Boga. Czyń to samo, a umysł twój wzmocni się w pokorze.
2. Ćwiczysz wolę w pokorze, ilekroć tłumisz w sobie pragnienie zaszczytów i jakiegokolwiek odznaczenia, jeżeli, ilekroć powstanie w tobie uczucie upodobania w uznaniach i pochlebstwach, ofiarujesz to wszystko Bogu, a sam żałować będziesz za popełnione grzechy, jeżeli często stosować się będziesz do przepisu Jezusa Chrystusa, który opiewa: ,,Ktokolwiek z was chce zostać wielkim, ten niechaj będzie sługą waszym, a ktokolwiek z pomiędzy was chce być pierwszym, ten niechaj wam naprzód się wysługuje." (Mat. 20.) Tak czynił św. Leon, nie rozkazywał on z góry, ani piśmiennych rozkazów w świat nie wysyłał, lecz sam odbywał uciążliwe podróże i był troskliwym sługą innych. Nie wstydź się naśladować tak wielkiego sławnego Papieża!
Dalćj ćwiczyć będziesz wolę w pokorze, jeżeli w milczeniu zniesiesz niepowodzenia i zelżywości i postąpisz tak jak mówi Jezus: ,,Miłujcie nieprzyjaciół waszych, błogosławcie tym , którzy was przeklinają, a czyńcie dobrze tym, którzy was nienawidzą." (Mat. 5.) Prawo to uznasz może za twarde, a środek za gorzki, ale za to słodką ci będzie zapłata za pokorę, a powstanie radość w sercu twojem, że Pan Bóg łaskawie spojrzał na cichość twoją.
Modlitwa.
Największą moją pociechą jest wiara, że Ty Jezusie najsłodszy jesteś obecnym w Sakramencie świętym i chcesz być pożywieniem duszy mojej. Racz utrzymywać we mnie tę żywą wiarę i udziel mi łaski, abym w godzinie śmierci przyjął Ciebie godnie, jako zadatek wiecznej szczęśliwości. Amen
ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 328-332
ks. Ojca O. Bitschnau’a ,,Żywoty świętych pańskich podług najlepszych źródeł" str. 328-332