11. Kwietnia.
Żywot Leona Wielkiego, Papieża i nauczyciela
Kościoła świętego
Leon był rodem Włoch ze samego Rzymu, był w naukach i cnotach wychowany, a będąc archidyakonem rzymsko - katolickiego Kościoła, został wysłanym do Francyi od Papieża Sykstusa III. z poleceniem pojednania dwóch wielkich hetmanów, których niezgoda Kościołowi św. wielce szkodziła. Stało się, że gdy był we Francyi zajęty swćm posłannictwem, umarł Papież Sykstus, a w miejsce jego obrano jego najwyższą Głową Kościoła roku 440 w Sierpniu, czego się wcale w swój nieobecności niespodziewał. Wybór jego przyjęto z wielką radością, uznając w Leonie wielkie talenta i zdolność kierowania łódką Piotrową.
Pomimo, że na trudne dla Kościoła natrafił czasy, jednakże zdołał zaprowadzić swą przezornością ład i porządek. Wszystkim przyświecał czystością serca, rozsądek miał zdrowy, i mądrość doskonałą, w przygodach myśl nieustraszoną, język powściągliwy, i jasną wymowę. Starał się zaś żyć tak świątobliwie, że nietylko grzechu, ale nawet i cienia jego się wystrzegali. W nocy i w dnie trudnościami urzędu swego zajęty, oddawał się pisaniu i kazaniom. Widać było stałość jego charakteru, że chociaż miał w urzędzie swym wielkie trudności, jednak serca swego nie zmieniał, i o nim prawdziwie można powiedzieć: ,,Sprawiedliwy jako lew ufność mając, lecz w bojaźni zostaniem" (Przyp. 28.)
Za papieztwa Leona wyruszył na zdobycz okrutny Attyla, król Hunów, którego zwano »biczem Bożym." Splądrowawszy już Turcyą, Illyryą, Macedonią, Niemcy i Grecyą, postanowił najechać Włochy i całe zdobyć. Miasto Akwina broniło mu się przez trzy lata, poczem według swych guślarskich przepowiedni z odlotu bocianów wróżąc sobie Attyla zwycięztwo, przypuścił szturm okropny, miasto zdobył, wszystkich pozabijał i wszelką majętność złupił. Potem ruszył na Rzym. Papież wiedząc, że siły jego za słabe przeciw hufcom pogańskim, postanowił sam z pomocą Bożą nieprzyjaciela pokonać. Ubrany w świetny ubiór papiezki stanął przed Attylą nad rzeką Padem, prosząc
świętych Piotra i Pawła ku pomocy i wziąwszy kilku panów rzymskich ze sobą. W tedy był już stary i siwy i prawdziwie wyglądał jak Święty, dla tego jego słowa zmiękczyły Attylę. Leon wystawił mu okropność i niesłuszność najazdu, za który go Bóg będzie musiał skarać. Na te słowa przeląkł się Attyla, bo w tej chwili dwaj mężowie, widni tylko jego oczom, z dobytemi mieczami stanęli po lewej i prawej stronie, mieczem godząc w jego szyję, jeźli nie usłucha. Attyla z uczciwością Papieża pożegnawszy, powrócił z wojskiem do Węgier i już rozlewem krwi się nie bawił. Kiedy się temu wielce dziwiono, a nadto dano mu do zrozumienia, że bojaźliwym okazał się wobec Papieża, Attyla odrzekł: ,,Nie widzieliście tego, że obok Papieża stało dwóch anielskich mężów z dobytemi mieczami, grożąc mi śmiercią, jeżeli nie uczynię zadosyć woli męża Bożego."
Tak ten Wielki Leon świętością swą zdziałał, czego cała Europa dokazać nie mogła. Dokonawszy tak cudownie zwycięztwa nad nieprzyjacielem zewnętrznym, musiał zwrócić oczy na Wschód, bo tam wichrzyć poczęło dwóch odszczepieńców, jeden Patryarcha aleksandryjski, imieniem Nestory, a drugi, mnich carogrodzki, którzy nauczali, że w Chrystusie są dwie natury, człowiecza i Bożka, i że Panna Marya nie jest Bogarodzicielką. Nestory i Eutyches zwołali sobór do Efezu, na który posłów papiezkich ledwie przypuścić chciano. Ten nieprawnie zwołany sobór efezki, zowie się rozbojem
efezkim (...)
Naówczas panował cesarz Teodozyusz II., który sprzyjał innowiercom, i Papieżowi na jego wezwania, aby zgromadził sobór powszechny kościelny, stawił opór. Bóg go też skarał, bo raz jadąc konno, spadł i kark skręcił. Po nim nastąpił dzielny hetman Maryan, który zaślubiwszy cesarzową Pulcheryą, okazał się powolnym na wezwanie papiezkie. Zwołał przeto powszechny sobór do Chalcedonu, miasta położonego z drugiej strony cieśniny konstantynopolitańską. Na ten sobór zjechało się 630 Biskupów, a Papież wyprawił w zastępstwie za siebie Biskupów Pascharyna i Lucencyana, i kapłanów Bonifacyusza i Bazyliusza. Sprawa była bardzo trudna, bo jakże dociec tajemnicy dwóch natur w Chrystusie, jeźli nie przez wiarę, i to koniecznie przez mocną wiarę. Leon kazał przez posłów odczytać list swój pisany do Floryana zbijający błędy Eutychego i Nestorego, a list ten tak wszystkich przejął, że jednogłośnie zawołano: ,,Piotr przez Leona mówi! to jest wiara katolicka, to jest wyznanie apostolskie, tak my wszyscy wierzymy!" Stolicę rzymską głową wszystkich kościołów uznali, a Biskupi Papieża potomkiem Piotra świętego, wprost po duchu pochodzącym od niego i namiestnikiem Chrystusowym ogłosili.
List do Floryana dotąd jeszcze istnieje. Kiedy heretycy z nową nauką wystąpili i Floryan i Biskup Patryarcha carogrodzki wystąpił przeciw tej nauce, wtenczas doszedł go ów list, ale już na wygnaniu, Leon święty spisawszy swe wyznanie wiary, napisał ów list z natchnienia Ducha świętego, Zanim ten list wysłał, wprzódy go złożył na ołtarzu i przez czterdzieści dni prosił świętego Piotra, aby swemu potomkowi żadnej nie dozwolił omyłki uczynić.
Okrzyk powszechny na soborze: ,,Piotr święty przez Leona mówić, przyczyni! się wielce do uznania powagi papiezkiej, i udowodnił też zarazem, że słowa listu ,,Piotr mówi przez Leona!" były przez Ducha świętego napisane, i tak jest, Piotr święty przemówił przez Leona, który miał objawienie, ze co napisał, dobrze napisał, a Piotr święty jeszcze nawet jego list zmienił.
Leon Papież miał do rozstrzygnienia bardzo ważną sprawę Oto Anatoliusz, Patryarcha carogrodzki odezwał się na soborze ze żądaniem, aby jego stolicę zaraz po rzymskiej Stolicy pierwszą uczynili. Posłowie papiezcy nie mieli do tego żadnego zlecenia, a inni Biskupi nie uważali to za słuszne. Pomimo to posiano Leonowi spór do przejrzenia i rozstrzygnienia. Papież nie chciał wynieść stolicy carogrodzkiej ponad inne patryarchaty starsze wiekiem, jak jerozolimski, antyocheński i aleksandryjski. Na synodzie nicejskim stolice te uczczono i czci tej nikt nie poważył się z krzywdą ich odbierać.
Anatoliusz, lubo się poddał jednak nie stracił nadziei, myśląc, że przez cesarza Marcyana i cesarzową Pulcheryą zdoła wpłynąć na Papieża. To jednakże mu się nie powiodło owszem cesarz go zgromił, a odtąd Patryarcha już na wyniesienie swe nie nastawał. Papież musiał koniecznie mieć namiestnika w Grecyi, więc Biskup tesalonicki miał nadzór nad wszystkiemi kościołami na Wschodzie. Leon tedy własnoręcznie napisał do namiestnika Anastazyusza: ,,Jako przodkowie moi są przodkowie i miłości naszej, tak i ja naśladując ich, zleciłem Ci miejsce, abyś i to staranie, które czynisz wszystkim kościołem z postanowienia Bożego, na wzór miłości naszej czynił, i Nas w tem popierał" Tak więc nie stolica carogrodzka otrzymała namiestnictwo papiezkie na Wschodzie, tylko stolica w Tesalonice.
Jeszcze po raz drugi łakomiły się dzikie hordy na Rzym Król Wandalów Genzeryk. wpadł z wielkiem wojskiem do Włoch, obiegł Rzym, a chociaż go nie spustoszył, to przynajmniej i go złupił. Wtedy Papież zajął się naprawą miasta, i wszystko czynił, co miłość kazała. Z własnych funduszów utrzymywał lud ubogi, i starał się, aby każdy miał stosunkowo co jeść. Niedługo też zakwitła zamożność, moralność wzrosła, i ludzie dobrze się mieli.
Jednakże Leon święty nie przypisywał sobie tego, owszem modlił się raz długo i gorąco u Grobu świętego, przygotowawszy się na to przez post, i prosił świętego Piotra o oznajmienie, i czyli mu są grzechy odpuszczone. Na to rzeki Piotr święty: ,,Grzechy twoje są za moją modlitwą przez Pana Boga tobie odpuszczone, masz tylko jeszcze prosić w skrusze i pokorze, aby ci odpuścił, żeś urzędy kapłańskie niegodnym dawał." Na to objawienie Leon święty tak długo w pokorze się modlił, dopóki zupełnego odpuszczenia nie dostąpił.
Leonowi świętemu Rzym zawdzięczał wielkość, moralność i potęgę. Był ojcem tak wielkich jak małych, tak bogatych jak ubogich. Przez dwadzieścia i jeden rok panował w czasach burzliwych, gdzie było rzeczywiście potrzeba łódką Piotrową zręcznie kierować. Żadne niebezpieczeństwo, żadna przeciwność nie złamały jego odwagi, ani ufności w Jezusa, którego nadewszystko miłował: ustawicznie modlił się o jedność Wiary świętej i wykorzenienie herezyi. Ubogich uważał jako nieocenione członki Jezusa, i rocznie kazał rozdawać pomiędzy ubóztwo olbrzymie sumy. A chociaż go wszyscy czcili jako prawdziwego zbawcę, w sercu swojem zawsze się uważał za niegodnego. Wybudował wiele kościołów i klasztorów, szpitali i innych domów przytułku.
Zbliżyła się wreszcie godzina rozwiązania. Leon święty był już bardzo stary, gdy śmierć jego nastąpiła dnia 10. listopada 461 roku. Papież Sergiusz przeniósł święte zwłoki jego dnia 11. kwietnia 697 do katedry świętego Piotra, a Benedykt XIV. zaliczył go w poczet Świętych Pańskich roku 1744. Dla wspaniałych mów, kazań, nauk i listów, które po sobie pozostawił, nazwał go Kościół święty przez Benedykta XIV. nauczycielem Kościoła św. Kościół święty nazywa Leona świętym Pańskim,, historya dodała mu przydomek: Wielki, a koncylia i sobory biskupie zowią go filarem i niewzruszoną opoką prawdy.
Na obrazach przedstawiają go w papiezkich szatach, piszącego książkę, albo jak na naszem obrazie, stojącego przed Attylą, któremu aniół mieczem ognistym grozi.
Nauka moralna.
Żywot świętego Leona przedstawia nam ustawiczną walkę w obronie Kościoła świętego. Urząd Papieża jest świętym urzędem, ale zapewne nie ma urzędu, któryby więcej odpowiedzialności miał na sobie. Władza papiezka jest władzą moralną, duchowną. Mocarze tego świata mogą z wojskiem wyruszyć w pole, toczyć bitwy po bitwach, zawojować kraje i siłą oręża zmusić narody do podległości. Tymczasem urząd Papiezki nie ma siły zbrojnej, któraby zdolna była wywrzeć nacisk, lecz potęgę moralną. Nim Zbawiciel wstąpił do nieba, rzekł do apostołów: ,,Dana mi jest wszystka władza na niebie i na ziemi: idąc tedy nauczajcie wszystkie narody, chrzcąc je w Imię Ojca i Syna i Ducha świętego. A oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata." (Mat. 28, 1 9— 21.) Chrystus Pan rządzi Kościołem niewidzialnie, lecz to rządzenie z widocznych skutków poznać można.
Leon święty mocą niewidzialną pobił dwóch nieprzyjaciół zewnętrznych: Attylę i Genzeryka, i wykorzenił bluźnierczą sektę Eutychesa i Nestorego, którzy twierdzili, że Pan Jezus nie jest razem Bogiem i człowiekiem; nie wiedzieli oni o skutkach swego kacerstwa, i gdyby na tronie papiezkim nie był naonczas siedział Leon Wielki, byłaby ich fałszywa nauka całą owczarnią zaraziła. ,,Oto Ja jestem z wami aż do skończenia świata." (Mat. 28, 21.) Pocieszające zaiste to przyrzeczenie samego Zbawiciela, bo bez pomocy Jego niemogliby nic wielkiego i dobrego ludzie działać. Ale Kościół jest nieomylnym, bo Chrystus Pan sam Swoim Kościołem rządzi. Wprawdzie Chrystus Pan już Piotrowi świętemu zaręczył, że ,,bramy piekielne Kościoła przemódz, nie zdołają", Jednakże i na Kościół, przychodzą różne dopuszczenia, a wtedy Ojciec św. ma wielkie, ważne i święte zadanie. Czcić tedy, szanować i głosu Ojca świętego słuchać powinniśmy, bo już pierwsi chrześcijanie modlili się za pierwszego Papieża Piotra świętego: ,,Piotra chowano w ciemnicy, lecz modlitwa bez przestanku działa się od Kościoła ku Bogu za nim." (Dzieje ap. 12, 5.)
Modlitwa.
Napełnij, o Boże, Twego namiestnika
na ziemi, naszego Ojca świętego
siłą i mądrością, aby jako najwyższy
Pasterz rządził Kościołem na zbawienie
wiernych. Udziel wszystkim następcom
świętego Piotra oświecenie i gorliwość
Leona świętego, którego przyczynie
polecamy się z całem Kościołem św.
katolickim. Amen.