Św. Sabas, męczennik


 12-go Kwietnia.

Św. Sabas, męczennik.


Bądź sprawiedliwym aż do śmierci, a Ja 
ci dam koronę Żywota!"

Objaw. św. Jana 2, 10.

Św. Sabas był z urodzenia Gotem i już pomiędzy pogańskim narodem świecił jako wzór pokory, łagodności, czystości i wszystkich chrześcijańskich cnót. Oddawał się ze szczególnem zamiłowaniem serdecznej modlitwie, a ta napełniała go cudowną mądrością niebiańską. Umiłował spokój i cichą samotność; gdy jednak chodziło o chwałę Bożą i o religię, był pełen świętego zapału i występował nieustraszenie przeciw wrogom. Gdy król pogański Atanaryk zaczął prześladować chrześcijan, a na znak poddania się usiłował ich zmusić do jedzenia mięsa przeznaczonego na ofiarę bogom, oświadczył św. Sabas, że raczej śmierć poniesie, aniżeli przez spożycie ofiar przeznaczonych bożkom zaprze się Wiary w prawdziwego Boga. Gdy kilku zaprzyjaźnionych mu pogan, chcących uratować jego życie podali mu zwykłe mięso, on, jako drugi Eleazar nie zgodził się na to oszustwo, utwierdzając przez to wielu we Wierze św. Zaczęto go za karę męczyć, w okrutny sposób ściągnięto zeń szaty i wleczono obnażonego przez ciernie i głogi; a gdy Bóg zachował ciało jego cudownym sposobem od okaleczeń, powiększyła się wściekłość pogan. Biczami rozdzierali ciało jego i męczono w najmożliwsze sposoby. W końcu strącono go z wysokiej skały do morza, w którego falach znalazł śmierć. Za wszystkie te prześladowania dziękował Bogu i był Mu wdzięcznym za to, że pozwolił mu cierpieć za Wiarę. Koronę męczeńską otrzymał 372 roku, licząc lat 38.

Modlitwa.

Wszechmogący, wieczny Boże! wysłuchaj łaskawie modlitw wiernych sług Twoich,
a na prośby św. Sabasa udziel nam łaski, ażebyśmy tem, co się sprzeciwia Twojemu
prawu wzgardzili, a wypełniali Twe przykazania; za pośrednictwem Jezusa Chrystusa
Pana naszego. Amen. 

Rozmyślanie.

1) Św. Sabas został wtrącony do morza i znalazł tam śmierć. Świat ten jest jak oby wielkiem morzem, a życie nasze podobnem do podróży morskiej. A żeby szczęśliwie dopłynąć do przystani, musimy naśladować marynarzy, którzy ani na morze, ani na ziemię, ale ku niebu mają wzrok swój zwrócony, aby z niego dowiedzieć się przebiegu podróży. Tak i my mamy w tej podróży naszego życia zwracać oczy nasze ku Bogu. „ Tam“, powiada * św. Augustyn,* „niech będzie serce twoje, tam zwróć całą twoją nadzieję; z tamtąd błagaj o moc i siłę do dobrego; tam oczekuj nagrody za twoje dobre uczynki; wszystkie twoje życzenia mają się odnosić do nieba!“

2) Podróżnicy morscy są narażeni czystokroć na niebezpieczeństwa i burze, a nawet na śmierć we falach. Niebezpieczeństw tych jednak uniknąć można za uwagą mądrego i doświadczonego sternika, a szczególnie przez ufność w opiekę Bożą. Podobnie życie nasze podlega wielu niebezpieczeństwom i przeciwnościom. Po spokoju i ciszy następuje silna burza. Nasze nieczyste skłonności, zepsute zapatrywania światowe i postępowanie za przykładam i tegoż świata, są częstokroć temi skałami, o które się cnota rozbija, a zbawienie dusz jest wówczas w niebezpieczeństwie. Lecz tych wszystkich niebezpieczeństw uniknąć można, jeżeli zaufamy mocy Boga i pokornie o ocalenie prosić będziemy.

3) Błogosławiona śmierć jest przystanią naszej podróży, a niebo celem naszych dążeń. Celu tego nie traćmy nigdy z przed oczu naszych. Jeżeli posiadamy wiarę i miłość dla Boga, nie potrzebujemy się śmierci obawiać, ale jako strudzeni marynarze powitamy radośnie cel naszej podróży i z uśmiechem na ustach wpłyniemy do przystani wiecznego pokoju.


Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str.242-243