10-go Lutego.
ŚWIĘTEJ SCHOLASTYKI
O P A T K I
Żyła około roku Pańskiego 543.
(Żywot jej znajduje się w dziełach Papieża świętego Grzegorza Wielkiego).
Święta Scholastyka była siostrą świętego Benedykta, Patriarchy czyli założyciela Zakonów na Zachodzie. Przyszła na świat przy końcu wieku V-go, w Norcyi, małern miasteczku we Włoszech, w prowincyi Umbryjskiej położonem. Pochodziła z rodziny, która należała do najznakomitszych patrycyuszów, to jest wielkich panów Rzymskich. Straciwszy matkę w niemowlęctwie, wychowana była jak najpobożniej przez ojca, który od dzieciństwa przeznaczał ją do zakonu. Taki też uczyniła na drogach Bożych postęp, iż przyszedłszy do lat młodocianych, w których dziewice szczególnie jej stanu, najzapamiętalej o uciechy
tego świata zabiegają, ona całkiem oddawszy się już Bogu, o własnem tylko uświętobliwieniu myślała. Po wstąpieniu do zakonu jej brata, odziedziczywszy wielki majątek, poszukiwana była w zamęście od najznakomitszych panów i książąt. Lecz zamyślając zostać zakonnicą, odrzuciła najświetniejsze związki, i razu pewnego rzuciwszy się do nóg ojca, ze łzami go błagała, aby .jej dozwolił wstąpić do klasztoru ścisłej bardzo Reguły, będącego w blizkości ich dziedzicznego zamku. Ojciec, który chociaż był do niej nadzwyczaj przywiązany, a po stracie żony i po rozstaniu się z synem, który także poświęcił się na wyłączną służbę Bogu, ją już tylko jednę miał na pociechę swojej starości, — zezwolił jednak na to bez wahania się, pomny iż za raz po jej urodzeniu zaofiarował ją Panu Jezusowi.
Scholastyka zostawszy zakonnicą, okazała na sobie od razu wzór cnót najwyższych,w tem powołaniu wymaganych. Wiodła życie nadzwyczaj umartwione, a przez ścisłe zachowa nie milczenia w ciągłym zostając skupieniu i zjednoczeniu z Bogiem, odznaczała się szczególnie słodyczą w obcowaniu z siostrami, miłością nierobiącą żadnej między niemi różnicy, i obok tego, wielką swobodą ducha, skutkiem której była prawdziwie pociechą całego zgromadzenia. Szczególniej obdarzył ją był Pan Bóg darem modlitwy, na której niekiedy całe noce trawiła.
Gdy tak ta święta dziewica szła coraz wyżej na drodze doskonałości ewangelicznej, dowiedziała się iż brat jej, przeniósłszy się z kilku zakonnikami na górę Kassyńską, przybliżył się do klasztoru, w którym ona się znajdowała. A że Scholastyka, pragnąc prowadzić życie bardziej jeszcze usamotnione, zamierzała osiąść w osobnej chatce na puszczy, zapragnęła więc zaciągnąć w tej mierze rady świętego swojego brata. Uzyskawszy na to od przełożonych pozwolenie, zniósłszy się z świętym Benedyktem, dnia pewnego w towarzystwie jednej z sióstr zakonnych, udała się do niego. Benedykt dowiedziawszy się o je j przybyciu, z kilku braćmi swoimi wyszedł za klasztor, i długą miał z nią rozmowę. Pierwszy to raz, od chwili gdy święty Benedykt opuścił rodzinę zostając zakonnikiem, i rozstał się był z siostrą swoją, spotykały się te dwie błogosławione dusze. Jedno drugiemu naw zajem zdało sprawę z łask Boskich, któremi obdarzeni, na podobnychże drogach starali się jak najdoskonalej służyć Panu Jezusowi. Piszą, iż gdy taką oni toczyli rozmowę, ujrzano nad głową każdego z nich jasną światłość w kształcie korony, i że wówczas mieli sobie objawione iż przeznaczeni są do przewodniczenia na drogach wyższej świętobliwości, dla wielu dusz, które wstępując do zakonów przez nich zakładających się, pod ich kierunek duchowny poddadzą się. Przy końcu zaś tej rozmowy, Scholastyka oświadczyła bratu, iż' ma zamiar osiąść na puszczy, niedaleko jego klasztoru, i oddać się pod jego przewodnictwo: prosiła go zatem, aby dla niej i towarzyszek, jakieby się z czasem do niej przyłączyły, przepisał Ustawy zakonne.
Święty Benedykt, który już wprzódy przez objawienie wiedział o zamiarach swoje j siostry, zgodził się na to najchętniej, a kazawszy wybudować ubogą chatkę, w miejscu nie zbyt od klasztoru jego odległem, osadził tam Scholastykę z jej towarzyszką, i nadał im Regułę podobną do tej, jaką był ułożył dla braci swoich. Wkrótce przyłączyło się bardzo wiole towarzyszek do Scholastyki, i tym sposobem, stała się ona pierwszą Benedyktynką, to jest założycielką zakonu żeńskiego, Reguły Świętego Benedykta, a który to zakon z biegiem czasu w całym świecie bardzo się upowszechnił.
Służąc tym sposobem każde w swoim zawodzie Panu Bogu, widywali się raz tylko na rok; Scholastyka przychodziła do małego folwarku, należącego do zakonników świętego Benedykta, i będącego u stóp góry, n a której był jego klasztor, a on schodził tam do niej. Wtedy rozmawiali o rzeczach niebieskich, zdawała mu Scholastyka sprawę ze stanu swojej duszy, i zasięgała rady co do zarządu swoich córek duchownych, w czem wszystkiem święty Benedykt był dla niej wielką pomocą.
Przyszedł był nakonieć czas, w którym Pań Bóg miał oboje ich ju ż powołać do Siebie, i wierną ich służbę, niebieską koroną nagrodzić. Benedykt i Scholastyka przez cudowne objawienie zostali o tem zawiadomieni; a że była to pora, w której zwykle raz do roku się widywali, zeszli się więc do owego folwarczku, i wiedząc iż to już ostatnie ich na tej ziemi było spotkanie, cały dzień razem spędzili. Od rana do wieczora trwając na chwale Bożej, już to psalmy, już hymny pobożne wspólnie odmawiali lub śpiewali, a gdy wieczór nadszedł, wraz z braćmi towarzyszącymi świętemu Benedyktowi, zasiedli do stołu dla wzięcia skromnego posiłku. Wśród rozmowy o rzeczach niebieskich, kiedy już późna zapadła godzina, święta Scholastyka rzekła do brata: — „Proszę, cię byś tej nocy już ode mnie nie odchodził, ażebyśmy aż do rana o radościach niebieskiego życia rozmawiać mogli." Na co on jej odpowiedział: — „Co ty sobie roisz, siostro, pozostawać tak późno za klasztorem w żaden sposób nie mogę." Gdy zaś tak mówił, niebo tak okazywało się pogodnem, że nigdzie najmniejszej chmurki dopatrzeć nie
można było. Lecz święta dziewica, usłyszawszy odmowną brata odpowiedź, spuściła głowę, i schowawszy j ą w dłonie rąk, oparta łokciami na stole, zaczęła gorąco do wszechmocnego Boga się modlić. A gdy po chwili podniosła głowę, taka zerwała się burza, takie powstały pioruny, i taki deszcz ulewny się puścił, że ani błogosławiony Benedykt, ani bracia z nim będący, na krok jeden z mieszkania ruszyć się nie mogli. W tedy mąż Boży, widząc ze smutkiem, iż do klasztoru nie sposób mu wrócić: — „Niech ci Bóg Wszechmogący: siostro, powiedział do Scholastyki, odpuści, patrz czegoś narobiła." Któremu ona odrzekła:— „O tom ciebie prosiła, a wysłuchać mnie nie chciałeś: udałam się z prośbą do Boga mojego, i wysłuchał mnie; teraz więc jeśli chcesz, idź, a mnie tu pozostawiwszy sarnę, wracaj do klasztoru.” Lecz święty nie mogąc puścić się w drogę, pozostać musiał przy siostrze i stało się, iż całą tę noc spędziwszy bezsenni rozmową duchową naw zajem się ucieszyli.
Nazajutrz święta zakonnica wróciła do swego klasztoru, a mąż Boży do siebie. Aż oto trzeciego dnia potem, znajdując się w celi przy oknie, wzniósłszy oczy do góry, ujrzał tejże siostry swojej duszę wyszłą z ciała, a w kształcie białej gołębicy do Nieba idącą. Uradowany tein widzeniem, złożył za to dzięki Panu Bogu, i oznajmił braciom chwilę której Scholastyka um arła. Potem posłał ich po jej ciało, aby je do klasztoru jego przynieśli i złożyli w grobie, który dla siebie był przygotował. Co też uskuteczniono, a tym sposobem, jak się wyraża Grzegorz święty, tych których dusze w Bogu zawsze zjednoczone były, grób i ciał nie rozłączył.
POŻYTEK DUCHOWNY.
Święci w schadzkach swoich dnie i noce na rozmowach o rzeczach Boskich i na opiewaniu chwały Jego spędzają. Dlatego Pan Bóg, prośby ich wysłuchuje, ja a to widziałeś w zdarzeniu opowiedzianem z życia świętej Scholastyki. Może dla tego twoim częstym i gorącym prośbom Pan Bóg zadość nie czyni, że temiż ustami, które mi do Boga na modlitwie mówisz, w rozmowach twoich z drugimi tegoż Boga obrażasz.
MODLITWA (Kościelna).
Boże! Któryś duszę błogosławionej dziewicy
Twojej Scholastyki, dla okazania niewinności
jej życia, w kształcie gołębicy do Nieba
uniósł, daj nam za jej zasługami i wstawieniem
się, żyć tak niewinnie, ażebyśmy do
wiecznych radości dojść zasłużyli. Przez Pana
naszego i t. d.
Na tę intecyą: Zdrowaś Marya.
Żywoty świętych Pańskich o. Prokopa kapucyna, str. 82-84