Św. Romuald, założyciel zakonu Kamedułów.


 7-go Lutego.

Św. Romuald, założyciel zakonu Kamedułów.



„Czuwajcie i módlcie się, abyście nie popadli 
w pokuszenie ; albowiem duch jest
ochoczy, ale ciało słabe." 

Marek 14, 38.

Św. Romuald pochodził z książęcej rodziny w Rawennie, a młodość swoją przepędził na używaniu światowych rozkoszy. W dwudziestym roku życia wdał się z rozkazu ojca swego w pojedynek, w którym zabił swego przeciwnika. Przerażonm tem do najwyższego stopnia, uciekł Romuald do klasztoru Monte Kasyno. Poczuwając się do winy, zaczął tam pokutować za śmierć przeciwnika. Bóg zrządził, że Romuald rozmawiał w klasztorze z pewnym nowicyuszem; ten wywarł taki wpływ na niego, że Romuald prosił o przyjęcie do zakonu, a prośbie jego zadość uczyniono. Jednakowoż ochota do samotności zaprowadziła go do Maryniusza, osławionego pustelnika z Wenecyi. W krótkim czasie zajaśniał tu takiemi cnotami, że skupiło się około niego wielu młodzieńców, którzy obrali go swym mistrzem. Zakładał wiele klasztorów, z których najsławniejszym był klasztor * Kamedułów * w Toskanii. Tam widział pewnego razu we śnie drabinę sięgającą z nieba na ziemię, po której jego towarzysze zakonu w białych szatach zstępowali. Uważając to za znak Boży, dał swym uczniom białe szaty i ułożył surowe reguły. Tak powstał zakon * Kamedułów, * który wielu Świętych Kościołowi przysporzył. Sam Założyciel był do końca swego życia żywym wzorem cnoty i świątobliwości, nosił zawsze szorstkie włosiennice, a nic więcej nie jadł oprócz gotowanej jarzyny, za co też został jeszcze na ziemi przez Boga wynagrodzony wielkim rozumem i wielu innemi łaskami. Umarł w roku 1027, mając lat 120, z których sto spędził na pokucie. Również i po śmierci uświetnił Bóg swego sługę licznymi cudami.

Modlitwa

Miłosierny, wieczny Boże! nie pamiętaj nam naszych grzechów i złych uczynków, ale użycz nam wedle swej nieskończonej dobroci i miłosierdzia łaski, abyśmy na prośby Twego św. sługi Romualda, nabrali wstrętu do wszystkiego co złe, a wiernie prawą drogą Twych przykazań kroczyli do wiecznego zbawienia; za pośrednictwem Jezusa Chrystusa Pana naszego. Amen

Rozmyślanie.

1) Powinniśmy się wśród dnia modlić, szczególniej zaś rano i wieczorem. Ponieważ każdej chwili otrzymujemy od Boga dobrodziejstwa, mamy Mu za nie nieustannie dziękować. Wszystko co czynimy, czynimy z sercem dziękczynnem na chwałę Boga. Jak często modlimy się w ciągu dnia? Do rozmowy z ludźmi nigdy nam czasu nie zbywa, a jakże mało poświęcamy go Bogu? Czyż to nie wstyd? Postanówmy sobie zatem na przyszłość oznaczony czas na modlitwę i zastosujmy się do niego.

2) Niejeden chrześcijanin uniewinnia się tern, że mnogość zajęć pozostawia mu mało czasu na modlitwę. Na to odpowiada * św. Grzegorz:* Im uciążliwszą jest praca twoja, tem potrzebniejszą dla ciebie modlitwa, ponieważ do pracy potrzebujesz światła i pomocy nieba, jeżeli chcesz ją wykonać na chwałę Boga i na zbawienie swej duszy. We wszystkich twoich potrzebach proś Boga o radę i pomoc. Wszystko zależy od Boga, a błogosławieństwo Jego możemy sobie tylko pobożną modlitwą uprosić.

3) Jeżeli jednak praca twoja zmusza cię do częstego opuszczania modliwy, to pamiętaj na słowa Chrystusa: * „Czuwajcie i módlcie się“ ; * poświęć chwilę czasu ze snu twojego na pobożną modlitwę.
Zdrowiu twemu wcale to nie zaszkodzi; robi to przecież tak wiele pobożnych ludzi, nie odczuwając najmniejszego uszczerbku na zdrowiu. Czyż często nie ujmujesz snu twemu kilka godzin, ażeby się oddać zabawom i przyjemnościom? Czyż nie lepiej, poświęcić go na modlitwę?


Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 79-81