Św. Andrzej Korsyn, biskup.


4 -go Lutego.

Św. Andrzej Korsyn, biskup.



„Jeżeli przyjęliście Jezusa Chrystusa Pana
naszego, to przebywajcie z Nim, utwierdzeni
we Wierze, jak Was nauczano, wzrastając w
dziękczynieniu dla niej.“ 

Do Kol. 2, 6— 7.

Święty Andrzej urodził się we Florencyi w roku 1302 ze sławnej rodziny szlacheckiej. Pobożni rodzice uprosili go sobie u Boga i ofiarowali już przed urodzeniem szczególnej opiece Najśw. Panny Maryi. Wychowany z wielką starannością, prowadzony był tylko do dobrego, ale przez złe przykłady zaczął schodzić z drogi cnoty i oddawać się lekkomyślnym zabawom, za co go matka często napominała. Gdy się jednak dowiedział, że przez przysięgę rodziców jest zobowiązany do szczególnej czci dla Najśw. Panny Maryi, zapałał miłością ku Bogu; udał się więc do zakonu Karmelitów, gdzie pomimo wielu pokus pozostał powołaniu swemu wiernym i nad udoskonaleniem i uświęceniem się niezmordowanie pracował. Zostawszy kapłanem, otrzymał urząd kaznodziejski, który sprawował z takim zapałem, że uważano go za Apostoła kraju. Tym czasem utworzono nowe biskupstwo w Tisoli, ńiedaleko Florencyi. Oczy wszystkich zwróciły się na św. Andrzeja, a chociaż tenże usiłował przed ofiarowaną mu godnością ratować się ucieczką, uległ w końcu gorącym prośbom i został wyświęconym na biskupa. To wywyższenie było dla niego tylko nową pobudką do tem większego ćwiczenia się w pokorze i wszystkich innych cnotach, a przedewszystkiem w miłosierdziu dla cierpiących. Pędził życie na czuwaniu i poszczeniu oraz na gorliwem staraniu się o zbawienie dusz trzody sobie powierzonej, tak dalece, że sława jego świątobliwości rozniosła się daleko. Umarł w roku 1373, wsławiony przez Boga wielu cudami.

Modlitwa.

O Boże, który dostarczasz nam w Swym św. Kościele coraz to nowych wzorów
cnoty i pobożności, prosimy Cię, użycz nam Swej łaski, abyśmy kroczyli śladami biskupa
św. Andrzeja i w ten sposób zasłużyli sobie na wieczną szczęśliwość; za pośrednictwem
Jezusa Chrystusa Pana naszego. Amen.

Rozmyślanie.

1) Musimy dobrowolną, pokutą karać chęci nasze do złego i w ten sposób zadośćuczynić wedle naszych sił sprawiedliwości Bożej. Kto nie chce w życiu swem cierpieć i pokutować, ten musi na drugim świecie cierpieć. Ach Panie! chcę chętnie tu ponieść karę; albowiem cierpienia i smutek tego świata są krótkie i łatwe do zniesienia, a przygotowują nas do wiecznego zbawienia. „W piekielnym ogniu będzie tyle cierpień“, pisze * św. Bernard, * „ile radości i przyjemności było w grzechu, albowiem tam zostaniemy o tyle ukarani, o ile grzeszyliśmy tutaj
2) Umartwianie zmysłów jest koniecznie potrzebnem, ażeby dojść do cnoty. Kto chce zawsze wszystko widzieć i słyszeć, ten często grzeszy, a chociaż to co widzimy, słyszymy lub mówimy nie zawsze jest jeszcze grzechem, to przecież łatwo przechodzi się przy takiej sposobności z dozwolonego na niedozwolone i daje się przystęp do serca grzechom. Odmawiajmy więc naszym zmysłom często i tego, co jest dozwolone, abyśmy się łatwiej oprzeć mogli temu, co nie jest dozwolonem.
3) Nietylko nasze zmysły, ale także i nasze złe skłonności i pożądliwości poskramiać powinniśmy; te częstokroć wywołują burze w naszej duszy, a nawet niekiedy wyrzucają nasze cnoty Badaj więc, które skłonności rządzą twem sercem; musisz je pokonać, a czyste serce przynieść na ołtarz Jezusowi w ofierze.

Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich" str. 73-75