Zaczyna się od wstępu, który ogólnie omawia zamieszczone w książce opinie przeciwników antysemityzmu: Mayera, Dupuis i Maritaina. Dowiadujemy się tu, że dziwny – zaiste – los wszędzie prześladuje Żydów, bo gdzie tylko dłużej posiedzą, tam zaraz wybuchają prześladowania. Autor przedmowy stwierdza, że w chwili obecnej prześladowania istnieją wszędzie nie tylko w Niemczech, nie tylko w „Polsce, która stała się teatrem prawdziwych pogromów”, nie tylko w Rumunii, na Litwie, w Algierze ale nawet we Francji poczyna się budzić „kompleks Dreyfusa”.
Po tym pouczającym wprowadzeniu, następuje artykuł płk. Mayera, który omawia pokrótce dzieje prześladowań. Wynika z artykułu, że Żydzi byli prześladowani wszędzie i zawsze, ale nikt nie wie dlaczego. Ani jednym słowem nie mówi pisarz o roli Żydów w Europie w średniowieczu, o tym, że byli nie tylko lichwiarzami ale i handlarzami niewolników (Gallus, Dytmar), że zdradzali krzyżowców w czasie krucjat i że wspomagali Arabów hiszpańskich przeciwko chrześcijanom. Po Mayerze mamy artykuł anonimowego („ze zrozumiałych względów”) Niemca, który powtarza powszechnie dziś już znane, dzięki wyrwaniu się pewnego pana niedostatecznie, jak się okazało, obeznanego z teologią, wywody o „żydowstwie” Chrystusa:
„W krwawej tajemnicy Izraela, akt który się dokonywa dziś w Niemczech ma znaczenie specjalne, przede wszystkim dlatego, że łączy naszą krew. Winniśmy wyznawać Żyda (!) Jezusa, ponieważ Żyd jest prześladowany”.
CASUS MARITAIN
W następnym artykule znany filozof i filosemita (założyciel organizacji „Przyjaciół Izraela”) Jakub Maritain rzuca gromy na wszystkich, którzy ośmieliliby się czuć antysemitami. Maritain – i to jest bardzo charakterystyczne dla niego – lubi się obracać w obłokach, nie spostrzegając rzeczywistości. Nie widząc więc zupełnie różnicy między Izraelitami Starego Testamentu a żydowstwem, wychowanym na Talmudzie, chce koniecznie dostrzec w Żydach – których nota bene nie uważa ani za naród ani za rasę, co jak sądzę, jest wstępem do ogłoszenia siebie za Żyda duchowego -zbawców świata, tajemniczy lud wykonywający wciąż jeszcze swoją misję.
Jeżeli dla Maritaina sprawa Żydów jest sprawą „tajemniczą” a problem żydowski problemem „nierozwiązalnym”, stanowisko takie zgadza się całkowicie z jansenistycznym podłożem filozofii autora „Humanisme integral”. Niewątpliwie losy narodu żydowskiego w świetle słów świętego Pawła są zagadką. Lecz jeżeli Apostoł przepowiedział powrót Żydów do Prawdy, o tyle nie ma w jego słowach nic co by pozwalało przypuszczać, iż Żydzi zostaną zwróceni Łasce jako „naród wybrany”. Odrzucenie powierzonej misji pozwoliło w równej mierze uczestniczyć wszystkim narodom w dziele Bożym i chcieć temu zaprzeczyć trzeba w pierwszym rzędzie zaprzeczyć samej Ofierze Chrystusowej i temu iż „wypełnienie” starego Testamentu było jednocześnie jego zamknięciem.
Żydzi wykonują nadal swoją rolę, ale to nie jest już „misja”. Niegdyś słudzy jedynego Jahwy stoją dziś w opozycji do każdej idei teocentrycznej. A że ich wkład burzycielski obraca się prawie zawsze przeciwko nim samym – (Żydzi walczyli z chrześcijańskim państwem średniowiecznym, by poprzez doświadczenia liberalizmu i socjalizmu pchnąć myśl ludzką w stronę restytucji chrześcijańskich form państwowości, Einstein przeciwstawiając się poglądom astro-fizycznym Laplace’a, słabo mieszczących się w ramach myśli katolickiej, otworzył drogę głęboko chrześcijańskim hipotezom Lemaitre’a, a także indetermistycznym odkryciom Plancka i Bohra, Freud zmącił myśl ludzką ideą panseksualizmu, który w rezultacie skierował ogólną uwagę na psychologiczną rolę spowiedzi i uplastycznił, aż nadto wyraźnie istotę grzechu pierworodnego) – to już jest dziełem przemądrej woli Bożej, która, nie uznając i nie dopuszczając dualizmu we wszechświecie, nawet dziełami szatana (Hiob) posługuje się zgodnie ze swym życzeniem.
Lecz Maritain nie tylko głosi za Bloyem hasło: „zbawienie przez Żydów”, lecz także upomina kraje, w których antysemityzm „wprawdzie nie jest tak dziki jak u rasistów niemieckich, ale gdzie karmiony przesądami i namiętnościami żąda osobnych praw dla Żydów lub ustaw, które by ich zmuszały do emigracji”. Nie ma wątpliwości – porównując te słowa z uwagą we wstępie – iż chodzi tu przede wszystkim o Polskę, tym bardziej, że Maritain cytuje tu stawiane Żydom zarzuty z oskarżeniem o szerzenie demoralizacji na pierwszym miejscu. Lecz te zarzuty są – zdaniem Maritaina -„pozbawione wartości”. Człowiek, który sam był zresztą w Polsce, posuwa się do twierdzenia, że tylokrotne wypowiedzi dostojników kościelnych – choćby słynna odpowiedź dana rabinom przez ks. kard. Kakowskiego – są pozbawione wartości!
TRAGICZNE NIEMCY?
Do czegóż więc wzywa Maritain? Do asymilacji? Nie – do tworzenia „wspólności narodowych”, kierujących się zasadą pluralizmu. Wszystko to jest przedziwnie mętne, ubrane, jak wszystko u Maritaina, w szatę słów na wyrost, zaciemniającą istotną treść. O ile jednak można zrozumieć autora „L’art et scholastique”, żąda on dla Żydów umożliwienia im rozwoju w duchu narodowym:
Szkoda, że nasz anty-antysemita nie przeczytał nader ciekawego a sąsiadującego z jego artykułem artykułu R. Dupuis „Hitler i Żydzi”. Otóż Dupuis omawiając z dużą dozą obiektywności stosunek hitleryzmu do Żydów stwierdza w zakończeniu:
„Jeżeli nawet urzędy państwowe (w Niemczech) są zamknięte dla Żydów, to jednak mają oni zawsze dostęp do handlowych biur prywatnych. Wiele placówek nader ważnych jest po dziś dzień w rękach Żydów i nikt temu nie przeszkadza, nikt nie stara się tam Żydów traktować w inny sposób niż aryjczyków.
Żydów wprawdzie usunięto z narodowych organizacyj kulturalnych, ale zaraz stworzono Reichsverband der jüdischen Kulturbünd dla zorganizowania żydowskiego życia kulturalnego. Nie wolno naturalnie Żydom zajmować się teatrem, prasą czy literaturą aryjską, ale wolno publicystom i artystom żydowskim tworzyć żydowski teatr, prasę czy literaturę… pod jednym tylko warunkiem, żc nie będą szkodzić wyższym celom cywilizacji niemieckiej.
I tak samo jeżeli surowy numerus clausus uniemożliwia w praktyce Żydom studiowanie na uniwersytetach i liceach niemieckich, to jednak pomaga się im w tworzeniu liceów (a jutro być może uniwersytetów) żydowskich, w których usunięci z katedr uczelni aryjskich profesorowie będą mogli odnaleźć utracone stanowiska”.
Źródło fragmentu: http://retropress.pl/prosto-z-mostu/kto-nam-urabia-opinie-zagranica/