Św. Euzebiusz, biskup i męczennik



16-go Grudnia.

Św. Euzebiusz, biskup i męczennik.


„Albowiem wolą Bożą jest wasze uświęcanie."

1. Do Tess. 4, 3.

Święty Euzebiusz, urodzony pod koniec III-go wieku na wyspie Sardynii, pochodził ze szlachetnej i zamożnej rodziny. Ojciec jego umarł w więzieniu za Wiarę świętą podczas prześladowania chrześcijan w roku 310. Matka zaś jego Restytuta, osiadła w Rzymie i wychowała syna swego w pobożności i bogobojności. Euzebiusz poświęcił się stanowi duchownemu, był lektorem w Rzymie za papieża Sylwestra, a następnie kapłanem. Później udał się do miejscowości Vercelli, gdzie pozyskał sobie swoim świątobliwym żywotem i cnotami taki szacunek i miłość u duchowieństwa i całego ludu, że go jednogłośnie na biskupa wybrano. Z niezwyczajną gorliwością duchowną spełniał Euzebiusz obowiązki swego wysokiego urzędu. Trzodę sobie powierzoną starał się tak słowem jakoteż i dobrym przykładem naprowadzić na drogę zbawienia. Pierwszą jego troską i staraniem było zawsze, ażeby Wiernym swoim dostarczyć jak najlepszych kapłanów, wyposażonych dobrem i wiadomościami stanu swego, niemniej jak i pięknem i cnotami. Zgromadzał więc duchownych około siebie, żył z nimi w swoim biskupim domu jakby w jakim klasztorze na modlitwie i umartwianiu się. To dało początek Zakonowi regulowanych Kanoników, który później św. Augustyn dokładniej ukształcił. Lecz nie długo miał św. Euzebiusz cieszyć się tem wspólnem życiem kapłańskiem, albowiem stanęły temu na przeszkodzie ciężkie utrapienia i smutek podczas obrony prawdziwej Wiary chrześcijańskiej. Aryanie bowiem dopuszczali się pod osłoną władzy świeckiej wszelkich nadużyć i zbrodni przeciwko Wiernym. Kiedy zaś święty Euzebiusz bronił Boskości Zbawiciela przeciwko Aryanom i pomimo osobistych gróźb cesarza Konstancyusza wzbraniał się zatwierdzić niesprawiedliwe potępienie Atanazego, został skazany na wygnanie do Skytopolisu w Palestynie, gdzie znosił wiele przykrości i obelg ze strony biskupa aryańskiego. Okrutnik ten wypędził wreszcie siwego już starca na pustynię Tebajską w Egipcie, pozostawiając go bez żadnej pomocy. Jednakowoż Święty zniósł wszystko z niebiańską cierpliwością i wytrwał niezłomnie nawet w najcięższych dolegliwościach i cierpieniach. Po śmierci cesarza Konstancyusza mógł Euzebiusz powrócić znowu do Vercelli, gdzie starał się wszelkiemi siłami o zagojenie ran, zadanych przez czas jego nieobecności Kościołowi i o zjednoczenie Wiary katolickiej. Tak pracował wiernie aż do 88 roku życia, w którym go Bóg do wieczności powołał. Umarł w roku 371-szym, a z powodu cierpień i dolegliwości jakie za życia znosić musiał, zalicza go Kościół między Męczenników świętych.

Modlitwa.

O Boże, któryś św. Euzebiuszowi udzielił niewzruszonej odwagi w obronie Wiary
świętej, daj nam na jego prośby, ażebyśmy z tą samą niezłomnością trwali przy Twej
Wierze świętej. Przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego. Amen.

Rozmyślanie.

1) Nadaremno spodziewasz się zostać świętym i brać udział kiedyś w chwale wiecznej razem ze Świętymi, jeżeli nie naśladujesz Świętych w ich cnotach. A le jak można naśladować Świętych, jeżeli się nie zna tych cnotliwych przykładów i nie myśli się często o nich? Powinniśmy więc codziennie jakiś czas obracać na pobożne czytanie Żywotów Świętych, rozważać ich cnoty, które nas pobudzają do naśladowania. Staraj się, ażeby to czytanie ile możności było wspólne, ażeby cała rodzina brała w niej udział.
2) Bądź gorliwym, jak tylko możesz, dla cnót świętych Mężów! Rozważaj i rozmyślaj nad ich ścisłą łącznością z Bogiem w modlitwie, nad ich surowością względem siebie samych, a łagodnością i pobłażliwością względem drugich ludzi! Nie znajdziesz ani jednego Świętego, któryby tych trzech cnót nie doprowadził do doskonałości. A czy ty posiadasz te cnoty, lub czy przynajmniej starasz się je osiągnąć?
3) Powinniśmy sobie któregoś Świętego wybrać jako wzór do naśladowania, który żył kiedyś w podobnych warunkach, i którego cnoty tern łatwiej nam naśladować będzie.  Poleconem być może jeszcze to, ażeby naśladować cnoty tego Świętego, którego imię na Chrzcie świętym otrzymaliśmy. Cóżeśmy już uczynili, ażeby się stać podobnymi Świętym\ A może właśnie idziemy wręcz przeciwną drogą? Ze życia Świętych świecą nam cnoty, jako to: gorliwość w modlitwie i pokucie, pokora, cierpliwość, łagodność i miłość. Jedynie na tej drodze i naśladowaniem tych cnót możemy dojść do obcowania z wybranymi.


Ksiądz Ojciec Grozes T.J ,,Żywoty Świętych Pańskich", str. 944-946