od pisarzów męczeńskich, w Rzymskim brewiarzu summowany.
Żyła około Roku Pańskiego 290.
Gdy po wszystkiej Sycylii przebłogosławionej Agaty Męczenniczki Chrystusowej, sława się szerzyła, a lud z Syrakuzy do uczczenia grobu jej około pięciudziesiąt mil z ochotą drogę czynił, między innemi szła też tam Lucya czcigodna panienka, na święto jej, z matką swoją Eustachią, która już przez cztery lata płynienie krwi cierpiała, i żadne jej lekarstwa nie pomagały. Przy tajemnicach tedy kościelnych, gdy onę Ewangelią czytano, w której na dotknienie kraju szaty Chrystusowej niewiasta krwią płynąca zleczona jest, rzekła Lucya matce swej: wierzyszli matko temu co czytają? wierz iż Agata, która dla Chrystusa ucierpiała, zawżdy ma tego z sobą, dla którego cierpiała, dotknijż się grobu jej wierząc, a uzdrowiona będziesz. Gdy po wszystkiej było służbie Bożej a lud odszedł, padły przed grobem świętej dziewicy matka i córka prosiły z płaczem przyczyny jej. Długo na modlitwie trwając, ś. Lucya zasnęła, i we śnie ujrzała ś. Agatę między Anioły, dziwnie drogo ubraną stojącą i mówiącą: Siostro moja Lucyo, dziewico Bogu poślubiona, czemu odemnie prosisz tego, co sam a wnetże zjednać możesz matce swojej? Wiara twoja pomogła matce twej a oto już uzdrowiona jest, a jako dla mnie Kathana miasto, od Chrystusa wsławione jest, tak dla ciebie Syrakuza uczczona będzie, boś wdzięczne Chrystusowi mieszkanie w twojem dziewictwie zgotowała.
To słysząc ocknęła się, i ze drżeniem w stała, i rzekła do matki: Matko moja, otoś już zdrowa jest, proszę cię przez tę, która ciebie uzdrowiła modlitwami swemi, już mi nigdy nie wspominaj męża, a nie czekaj śmiertelnego potomstwa i pociechy z ciała mego: wszystko to, coś w posagu dać miała człowiekowi dziewictwo moje psującemu i umierającemu, to daj Panu Jezusowi dziewictwo moje zachowującemu. A matka jej rzekła: Wszystko co masz po ojcu twoim przed dziewięcią lat umarłym, tegom ci całe dochowała, i jeszczem przyczyniała ojczyzny twojej: lecz co moje jest, o czem ty lepiej wiesz, zamknij pierwiej oczy moje, a czyń z tern potem co chcesz. A Lucya ś. odpowie: Posłuchaj najmilsza matko rady mojej. Nie tak ten jest Bogu miły, który mu to daje, czego z sobą wziąść i użyć nie może; chceszli Bogu być miła, daj mu to, czego zażyć możesz, bo gdy umrzesz tobie nic potem, a co wtenczas dasz, dla tego dasz, iż tego z sobą wziąść nie możesz. Pókiś tedy żywa jest a zdrowa, daj Chrystusowi to, co trzymasz, i coś mi obiecała i myśliła dać, pocznij to Chrystusowi rozdawać. Gdy tedy co dzień o tem z matką mówiła, rozdawała swoję majętność, i na potrzeby niedostatecznych obracała.
I gdy już wsi i drogie perły przedawała, doszło to do jej oblubieńca, który się pilnie od matki jej począł pytać, co się dzieje. A ona ostrożnie zmyśliła: Oblubienica, prawi, twoja, kupuje lepsze imienie, które ma o tysiąc złotych dochodu, i kwoli tobie te i inne rzeczy przedaje. Uwierzył temu głupiec, i sam jeszcze do przedawania pobudzał. Lecz gdy widział iż wszystko ubogim wdowom, pielgrzymom i sługom Bożym rozdano, pozwał ją do Paschazyusa starosty, mówiąc: Moja oblubienica Lucya, chrześcjanka jest, i przeciw rozkazaniu cesarskiem uczyni. Karał ją słowy Paschazyus, i do ofiary djabelskiej przywodził. A św. Lucya rzekła: Ofiara żywa i niepokalana u Boga, ta jest: wspomagać wdowy i sieroty w utrapieniu ich. Jam przez te trzy lata nic innego nie czyniła, jednom ofiarowała Bogu żywemu, a iż już nic nie mam cobym jemu na ofiarę dać miała, jemu się sam a ofiarą żywą ofiaruję.
Paschazyus rzekł: Te słowa mów takim, jakoś sama, chrześcianom, u mnie który przestrzegam rozkazania cesarzów, próżne są słowa. Lucya: ty cesarskich ustaw strzeżesz, a ja Bożych; ty się przełożonych boisz, a ja się Boga boję; ty panów swych gniewać nie chcesz, ja też Boga mego gniewać
nie chcę; ty się im podobać chcesz, a ja też Chrystusowi samemu podobać się chcę. Czyńże coć się zda, ja uczynię co mi jest pożyteczno. Paschazyus: Ojczyznęś twoję z gamraty, z którymiś dziewictwo utraciła, pożarła i rozproszyła; przetoż jako nierządnica mówisz. Lucya: Jam ojczyznę moję na dobrem miejscu zostawiła, a skazicielów duszy i ciała nigdym nie przyjęła. Paschazyus: A któż to kazi dusze i ciała? Lucya: Wyście tacy, o których mówi Apostoł: Złe to zmowy psują dobre obyczaje; radzicie duszom ludzkim cudzołóztwo, aby męża swego opuszczały; to jest Stworzyciela swego, ażeby szły za djabłem i bałwanami. Ci psują i ciała, którzy rozkosz cielesną nad wieczną, i wesele mijające nad to, które trwa, przekładają. Paschazyus: Ustaną słowa gdy przyjdzie do kija. Lucya: Nie może tym na słowie schodzić, do których Bóg mówił: Nie wy jesteście co mówicie przed sędziami, ale Duch ś. jest który w was mówi.
Paschazyus: Tedy w tobie jest Duch ś. i w tobie mówi? Lucya: Apostoł rzekł, iż ci, którzy w czystości żyją są Kościołem Bożym, i Duch św. w nich mieszka. Paschazyus: Każę cię do nierządnego domu prowadzić, gdzie czystości zbędziesz, i uciecze od ciebie Duch ś. Lucya rzekła: Ciało się nigdy nie maże, jedno gdy serce przywoli; by ty dobrze moje ręce wziął, a przez nie kadzidło bogom na ofiarę
miotał; Bóg na to nie patrzy, ten który wolę i serce sądzi. Jeżeli mię poniewolnie zniewolisz, czystość moja dwie korony mieć będzie. Paschazyus: Każę cię na nierządzie umorzyć, jeżeli na ceremonie cesarzów nie zezwolisz. Lucya rzekła: Jużem rzekła, iż woli mojej nigdy do grzechu nie przywiedziesz. Co z ciałem moim, które w mocy twej mieć się mienisz, uczynisz, o to sługa Chrystusowa dbać nie będzie.
Tedy starosta kazał przyjść nierządnyrn gospodarzom , i dał im Lucyę ś., mówiąc: weźmijcie ludzi na czystość jej, i tak długo urągać się z niej każcie, aż umorzona będzie. I gdy ją ciągnąć nierządnicy poczęli, tak mocną jej dał w agę Duch ś., iż jej ruszyć z miejsca nie mogli. I gdy więcej żołnierzów przystąpiło, trącając ją ciągnąc, od potu ustawali, a panna Boża niewzruszona zostawała. I nabrali powrozów, którem i ją za ręce i za nogi uwiązali, i wszyscy ją ciągnęli, a ona jako góra, której ruszyć nikt nie może, stała. Trwożył z sobą Paschazyus, i w smutku omdlewał, i przyzwał czarowników i swoich kapłanów. Czynili swe zabobony około niej ale jej najmniej nie ruszyli. Kazał ją i uryną lać, ale i to nie pomogło. Kazał wiele par wołów na pociągnienie jej zaprządz, lecz jej bynajmniej z miejsca ruszyć nie mogli.
Rzekł tedy do niej Paschazyus: Co to są za czary twoje? a ona odpowie: Nie są to czary moje, ale są dobrodziejstwa Boskie. A on rzekł: Co się dzieje, iż jednej panny tysiąc mężów ruszyć nie mogą? A ona odpowiedziała: Przywiedź i dziesięć tysięcy, usłyszą jako mówi do nich Duch ś. : padnie tysiąc z boku twego, a dziesięć tysięcy na prawicy twojej. Bardzo się tedy frasował Paschazyus, tak iż wewnątrz wszystek strapiony wołał. I rzekła mu panna: Co się frasujesz, doznałeś żem jest Kościołem Bożym, uwierzże. Jeżeliś jeszcze nie doznał, przypatrzże się. A Paschazyus tem więcej wzdychał widząc iż się z niego pośmiewisko czyni. Tedy kazał około niej wielki ogień napalić, i smoły, żywicy i oleju nakłaść i na nię miotać. A panienka w Imieniu Pana naszego Jezusa Chrystusa, stała niewzruszona
mówiący Prosiłam Pana mego Jezusa, aby mi ten ogień nie szkodził, żeby się z ciebie wierzący w Chrystusa śmiali; i prosiłam o przewłokę męczeństwa mego, abym wierzącym bojaźń, a niewiernym naśmiewisko odjęła.
Zatem przyjaciele Paschazyusowi patrząc na jego smutek, przebić mieczem gardło panieńskie kazali. Zraniona srodze, modliła się póki chciała, mówiąc: Oznajmuję wam, iż Pan Bóg przywrócił pokój Kościołowi swemu. Dyoklecyan spadł z cesarstwa, a Maksymianus dziś umarł. A jako Katchaneńskie
miasto za obronicielkę swoję Agatę siostrę moję, takem ja też dana jest miastu temu, jeżeli wolę Bożą
czynić będziecie, a wiarę jego przyjmiecie. To gdy mówiła sługa Boża Lucya mając onę ranę, przed oczyma jej wiedziono związanego Paschazyusa, po którego cesarz przysłał, iż mu Sykulczycy oznajmili, jako ono pogaństwo złupił, i w radzie Rzymskiej na gardło skazany jest. A Lucya św. Męczenniczka z miejsca się onego, na którem przebita jest, nie ruszyła, ani umarła pierwiej, aż przyszli kapłani, i dali jej Najświętszy Sakrament, i rzekli wszyscy Amen, toż ona ducha wypuściła. Na temże miejscu imieniem jej kościół jest zbudowany, i w którym kwitną modlitwy jej teraz, i póki ten świat stać będzie, Amen.
Obrok
Duchowny.
Dobrze mówiła ta święta: jeżeli mi poniewolnie i mocą dziewictwo weźmiesz, czystość moja dwojaką koroną mieć będzie. Były drugie tak wielkie miłośnice dziewictwa i czystości, iż się same zabijać, aniżeli tak drogi skarb utracić, wolały. Jeżeli to czyniły z osobnego natchnienia Ducha Bożego i objawienia, przyganiać trudno woli Bożej; ale jeżeli nie, chwalić co nie masz, bo się to nie godzi. Gdyby się to której pannie, albo wdowie, albo mężatej przydało, a do takiej trudności przyszłaby, gdzieby ujść zniewolenia nie mogła; zamordowaniem samej siebie wykupować czystości nie ma, ale to
myślić ma, iż grzechu nie masz gdzie woli nie masz, odejmując się i broniąc jako może. Jak o Zuzanna w Piśmie ś. uczyniła, i Rypsyma w żywocie Grzegorza Ormiańskiego. Bo drugie milcząc a nie broniąc się cicho przyzwalają, i grzeszą Panu Bogu. Ma się pilno w obronę Boską poruczać, i oświadczać przed nim, a mężobójstwa nad sobą nie czynić, mówiąc z onymi trzema młodzieńcy w Babilonii: może mię obronić Pan Bóg mój osobny stróż czystości: a jeżeli nie obroni, dusznej czystości zezwoleniem na grzech nie utracę, a grzechom swoim, i doświadczeniu Boskiemu, utratę czystości cielesnej przyczytam. Masz w Obroku 9 dnia lutego, o niektórych panienkach i paniach, Pelagii i Zofronii, które się same zabić, niżeli czystość utracić wolały. O czystość zdrowie położyć, a drugiemu się dać zabić, rzecz jest święta, i dziesięćkroć umrzeć, aby raz P. Bóg rozgniewany nie był. Ale samego siebie zabijać nikt nie ma, bo to jest męźobójstwo. Jedni się zabijali, zwłaszcza u pogan, aby do radości wiecznej po śmierci przyszli, jako on uczeń Platonów czytając mistrza swego pisanie o nieśmiertelności dusznej, pragnąc jej rychło zabił się. To było wielkie głupstwo, bo po śmierci w szczęściu żyć, nie w naszej to mocy, jedno w tego, który żywotem naszym władnie. Drudzy się zabijają z tęskności, z nędzy i ubóstwa, chcąc nędzę skończyć, ale tacy do większej nędzy z małej idą. Drudzy dla grzechu i złego sami zabija sumienia, jako Judasz, ale i to szaleństwo; bo tacy ujmują sobie czasu do pokuty, którego grzechu zbyć, i u P. Boga zawżdy miłosiernego zjednać sobie łaskę mogli, gdyby takiej krzywdy miłosierdziu jego nie czynili. Drudzy dla tego, aby w grzech nie upadli, jako niektórzy co się sami rzezali, chcąc się przy czystości zostać. I to głupi: gdyż grzechu nie zbywać grzechem, ale wzywaniem łaski Bożej, a pilnością około siebie, pokusy wszystkie od siebie mężnie odganiając i przyczyn się strzegąc. Zadając sobie człowiek śmierć z którejkolwiek przyczyny, grzeszy przeciw Bożemu przykazaniu, które mówi: nie zabijaj, pewnie i samego siebie. Grzeszy przeciw kościołowi i Rzeczypospolitej, której jest członkiem, a sam nie jest swoim. Odejmuje Panu Bogu prawo jego, który sam zabija i ożywia.
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 593-596
Ks. Piotr Skarga ,,Żywoty Świętych Starego i Nowego Zakonu na każdy dzień T.II", str. 593-596