Żywot św. Marcina Papieża Męczennika,
pisany od Platyny i innych, i w Brewiarzach
Rzymskich.
Żył około R. P. 650.
Marcin pierwszy (od Piotra św. siedmdziesiąty i szósty) Papież, z Tudertu miasta i Włoskiego z ojca Fabrycyusza, na początku i swego przełożeństwa starał się o to, aby patryarchię Carogrodzkiego Pawła od heretyctwa odwieść mógł; i dlatego wysłał do niego posły, upominając i prosząc, aby kościelnej jedności nie targał, a błędów kacerskie nie rozsiewał. Lecz on nietylko dobrej rady świętego Papieża nie posłuchał, ale też i posłów onych jego w niewolę wziąść i na rozmaite wyspy, jako wygnańców potępionych zaprowadzić kazał. Przetoż i Papież zebrawszy w Rzymie synod ze 150 biskupów, Cyrusa Alexandryjskiego patyarchę i dwóch Carogrodzkich, Sergiusza i Pirra, którzy przed Pawłem na tejże stolicy siedzieli, o toż kacerstwo już przedtem potępionych, potępienie odnowił; a Pawła I wielką klątwą wyklął i z patryarchowstwa złożył.
Rozgniewał się o to cesarz Konstancyusz tegoż heretyctwa uczestnik, i posłał Olimpiusza hetmana do Włoch, aby po wszystkiej Włoskiej ziemi kacerstwo ono monotelickie rozsiał, a Papieża Marcina, albo zabił, i albo związanego do niego przysłał. Lecz gdy Olimpiusz do Rzymu przyjechał, zastał jeszcze synod w Rzymie przeciw tem u kacerstwu i innym błędom kościołów wschodnich zebrany; a nie mogąc fałszu onego złej nauki rozsiewać, posłał swych żołnierzy, aby św. Marcina Papiieża w kościele N. M. P. Śnieżnej pojmali i do niego przywiedli, żeby go, jeżeliby na one błędy nie przyzwolił, za mordował; ale ten oprawca, który świętego pojmać chciał, skoro przystąpił, ślepotą od Boga cudownie skarany, przestać złego uczynku musiał. Karał P. Bóg Saracenami (które dziś Turkami zowiemy) cesarza niezbożnego, iż mu wyspę Rodus wzięli i wiele w państwie szkody poczynili, a Olimpiusz na tej wojnie i z nimi w Sycylii umarł. Takiem karaniem j zły cesarz nic się nie upamiętywając, znowu do Włoch Teodora Kalliopę wyprawił, polecając mu, aby do niego związanego Papieża posłał; i przyjęty od Rzymian wdzięcznie: Kalliopa, który w rzekomo nawiedzić chciał Papieża, tam go w domu jego pojmał i w okowach do Carogrodu posłał; skąd go cesarz do Chersonezu Pontu na wygnanie wieczne, tam gdzie też św. Klemens Papież wygnany był, zaprowadzić kazał. Na tem wygnaniu z nędzy i głodu Papież święty umarł, będąc 6 lat na papiestwie, Bogu w Trójcy jedynemu chwała wiekuista, Amen.
(Patrz szerzej o cierpieniu jego w Carogrodzie, w Rocznych Dziejach kościelnych, Roku Pańskiego 651)
Obrok duchowny.
Z tego żywota uważać możesz, wierny i czytelniku, iż Papieżowie Rzymscy sami wiary św. dochowali, i wszystkim się kacerstwom, w które natenczas byli trzej patryarchowie, Antyocheński, Alexandryjski i Carogrodzki wpadli, aż do śmierci się sprzeciwili, i woleli żywot tracić, niżeli obrony prawdy wiary katolickiej odstąpić. Widzisz też, iż na patryarchów zwierzchność mieli zupełną, i oni je sądzili, stawili i składali z urzędów, a bez ich przyzwolenia zostać się na stolicach swoich nie mogli. Nadto obacz, jako te kościoły wschodnie, skoro się odrywać od jedności i posłuszeństwa stolicy apostolskiej poczęły,
Saracenam i i Turkam i nawiedzać i karać P. Bóg poczynał, i w temże wieku Mahomet się on Turecki, fałszywy prorok i rozbójnik narodził, który im błądzącym i od Kościoła się świętego oddzielającym zawsze nad szyją wisiał, w którego potem zupełną moc, gdy w odszczepieństwie i kacerstwie zostawali, Grekowie wpadli.
Ks. Piotr Skarga, Żywoty świętych starego i nowego Zakonu na każdy dzień (listopad), str. 186-189
Ks. Piotr Skarga, Żywoty świętych starego i nowego Zakonu na każdy dzień (listopad), str. 186-189